
Chcemy, żeby dzieci miały spokojne, beztroskie dzieciństwo. Nie martwiły się rachunkami, nie słyszały o problemach finansowych, nie czuły ciężaru dorosłego świata. Pytanie tylko jakie skutki może mieć ta nasza troska?
"A to za prąd się płaci?" – usłyszałyście kiedyś podobne pytanie? Ja tak. Co więcej, moje dziecko było naprawdę zdziwione odpowiedzią.
Bo niby skąd mają to wiedzieć?
I trudno się temu dziwić. Dzieci nie widzą rachunków. Nie wiedzą, ile kosztuje ogrzewanie, ile wydajemy na jedzenie, ile tak naprawdę kosztuje codzienność. Widzą tylko sam efekt, że światło się zapala, w domu jest ciepło, w lodówce jest jedzenie. Reszta dzieje się gdzieś obok, poza ich światem.
Wirtualny pieniądz nie jest tak widoczny
Kiedyś pieniądze były bardziej zauważalne. Rodzice płacili gotówką, liczyli przy nas banknoty. Czasem mówili wprost, że ich na coś nie stać. Dziś płacimy kartą, telefonem – jednym kliknięciem. Tak po prostu. Bierzemy coś z półki i po chwili już jest nasze.
Dlatego dzieci potrafią zapytać, czemu nie kupimy większego domu, skoro ten jest za mały? Albo dlaczego nie pojedziemy na wakacje jeszcze raz, skoro było tak fajnie? W ich świecie nie ma jeszcze pojęć takich jak koszt czy ograniczony budżet. Jest potrzeba i oczekiwanie.
Zobacz także
To my sami ten świat tak urządzamy
Dlaczego to robimy? Bo chcemy je chronić. Nie chcemy, żeby martwiły się pieniędzmi. Nie chcemy, żeby słyszały o rachunkach, kredytach, podwyżkach. Wydaje nam się, że to nie jest temat dla dzieci, że mają na to jeszcze czas. Po co zaprzątać im tym głowę.
W tej trosce czasem odbieramy im coś ważnego
Nie pokazujemy dzieciom, że każda decyzja zakupowa coś nas kosztuje. Dzieci nie zawsze wiedzą, że wybierając jedną rzecz, czasem musimy zrezygnować z czegoś innego. Nie zdają sobie sprawy, że pieniądze nie są niewyczerpane. Dlatego uważam, że dobrym pomysłem jest wprowadzenie dziecku kieszonkowego.
Bardzo często w rozmowie z innymi rodzicami słyszę, że ich dzieci były przekonane, że karta to przedmiot, którym się płaci, a gotówkę po prostu wyjmujemy z bankomatu, kiedy mamy taką potrzebę.
Pokaż dziecku wartość pieniądza
Nie chodzi o to, żeby obciążać dzieci naszymi problemami finansowymi ani przenosić na nie odpowiedzialność. Ale o to, żeby powoli wprowadzać je w świat, który i tak kiedyś stanie się ich codziennością. Powiedzieć przy kasie, ile coś kosztuje. Wytłumaczyć, dlaczego dziś czegoś nie kupimy.
Świadomość pieniędzy nie pojawia się nagle wraz z dorosłością. Ona buduje się latami, tak jak i inne umiejętności, które nabywamy w dzieciństwie.
A jeśli tych rozmów nie ma, dzieci dorastają w przekonaniu, że wszystko po prostu jest. I dopiero później zderzają się z rzeczywistością a wtedy wszystko nie jest już tak oczywiste.
