Kadr z "Reksia"
Moje dziecko nie chce oglądać "Reksia", a przecież to była taka fajna bajka. Screen YouTube

Ostatnio oglądałam z dzieckiem telewizję i natrafiliśmy na "Reksia". Mój 9-latek od razu zrobił skrzywioną minę i powiedział: "Mamo, jak ty mogłaś to oglądać, to jest takie nudne". Trochę mnie to zaskoczyło, ale szybko zrozumiałam, że współczesne dzieci mają zupełnie inne oczekiwania wobec bajek i animacji.

REKLAMA

Moje bajkowe wspomnienia...

Urodziłam się w latach 80., kiedy telewizja była oknem na świat, a bajki, które pamiętam, były proste, oszczędne i bardzo schematyczne. "Reksio" miał swoją linię fabularną i proste postaci, ale właśnie w tym tkwił jego urok. Było coś kojącego w tej prostocie – dzieciaki mogły skupić się na historii, przygodach bohatera i jego codziennych wyzwaniach, bez nadmiaru bodźców.

Tak naprawdę w latach 80. nie mieliśmy nic innego, oprócz czasami wieczornych bajek Disneya w sobotę, które były odświętnym wydarzeniem. I wiecie co? Nam to wystarczało. Wpatrzeni w telewizory, chłonęliśmy te historie, emocje i przygody, nawet jeśli animacja była minimalistyczna i bardzo schematyczna.

logo
"Reksio" "Reksio"

Szok pokoleniowy – "Reksio" kontra współczesne bajki

Kiedy ostatnio na jednym z kanałów leciał "Reksio", moje dziecko (urodzone w 2016 roku), popatrzyło na ekran z... niesmakiem.

"Mamo, jak ty mogłaś to oglądać, to jest takie prymitywne" – powiedziało.

I choć poczułam lekkie ukłucie nostalgii i smutku, szybko zrozumiałam, że współczesne dzieci dorastają w zupełnie innym świecie. Już od małego są bombardowane obrazami 3D, efektami specjalnymi, szybkimi cięciami montażowymi i interaktywnymi aplikacjami.

Współczesne animacje mają miliony detali, kolorów, dynamiczne sceny i wciągające fabuły. Dzieci oczekują dziś czegoś więcej niż powolnej opowieści z prostą kreską i ograniczoną akcją.

Nie da się ukryć – od lat 80. świat bajek zrobił ogromny skok. To, co dla nas było kiedyś pełne uroku, dziś wydaje się nudne i mało atrakcyjne. Ale czy naprawdę jest mniej wartościowe? Nie, po prostu dzieciaki mają dzisiaj zupełnie inne oczekiwania.

Czy klasyki mają sens dla współczesnych dzieci?

Z jednej strony chcę, żeby moje dziecko znało klasyki, które ukształtowały naszą wyobraźnię. Z drugiej – muszę pogodzić się z tym, że dziś dzieci wymagają większej dynamiki i bardziej skomplikowanej fabuły, aby coś je wciągnęło. Może to oznacza, że klasyki mają sens nie jako źródło rozrywki, ale jako lekcja historii animacji i kultury dziecięcej.

Na przykład "Bolek i Lolek" czy "Miś Uszatek" mają prostą kreskę, ograniczoną ilość dialogów i powolną akcję. Dzieci współczesne często przewijają takie bajki w kilka minut – potrzebują więcej bodźców, kolorów i emocji, by zainteresować się opowieścią.

Może jednak warto od czasu do czasu wrócić do tych prostych klasyków, jak "Reksio", i pokazać dzieciom, że nawet w ograniczonej formie można opowiedzieć wartościową historię, choć przy dzisiejszych standardach z pewnością jest to dla nich szok kulturowy i wizualny.

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl