Na zdjęciu mama przytula się z córką.
Dziecko nie powinno być powiernikiem naszych problemów. pexels.com

Dziecko nie jest naszym powiernikiem ani terapeutą. Wielu rodziców zdaje się jednak nie zauważać momentu, w którym zaczyna traktować je właśnie w ten sposób. Psycholożka Karolina Martin zwraca uwagę, że są tematy, którymi nie powinniśmy obciążać dzieci. Chodzi przede wszystkim o sprawy, z którymi nawet dorośli często mają trudność.

REKLAMA

Ostatnio trafiłam na bardzo ciekawą rolkę opublikowaną przez Karolinę Martin, psycholożkę i mamę piątki dzieci, znaną w sieci jako @panipozytywka.

Poruszyła w niej temat, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko, choć w wielu rodzinach pojawia się niemal codziennie.

Chodzi o sytuacje, w których dorośli (często zupełnie nieświadomie) zaczynają traktować dziecko jak powiernika swoich problemów. Zapominamy, że ono nie jest naszym terapeutą ani partnerem do rozwiązywania dorosłych spraw. Jego układ nerwowy wciąż się rozwija, a poczucie bezpieczeństwa buduje się dopiero z czasem. To, co dla dorosłego może być zwykłą rozmową czy próbą wyrzucenia z siebie emocji, dla dziecka bywa ogromnym ciężarem. Psycholożka zwraca uwagę, że są pewne tematy, którymi lepiej dzieci nie obciążać.

Problemy finansowe rodziny

Jednym z nich są kwestie finansowe. Rozmowy o długach, rachunkach czy braku pieniędzy mogą wywołać w dziecku silny niepokój. Dzieci bardzo często reagują wtedy w sposób, który dla dorosłych bywa rozdzierający, chcą pomóc za wszelką cenę.

Potrafią powiedzieć: "to ja oddam swoje oszczędności ze skarbonki". Mogą też czuć się winne. W ich głowie pojawia się poczucie odpowiedzialności za coś, na co nie mają żadnego wpływu. Nie oznacza to oczywiście, że należy udawać, że wszystko jest idealne. Można mówić o rzeczywistości, ale w sposób, który nie przerzuca odpowiedzialności na dziecko. Zamiast dzielić się lękiem, lepiej podkreślić, że to sprawy dorosłych i rodzice się tym zajmą.

Konflikty między rodzicami

Drugą trudną sferą rozmowy są konflikty w relacji dorosłych. Kiedy dziecko słyszy, jak jeden rodzic krytykuje drugiego, bardzo łatwo wchodzi w tzw. konflikt lojalnościowy. Nie wie, po której stronie powinno stanąć. Dla dziecka oboje rodzice są ważni. Gdy zaczyna słyszeć o wzajemnych pretensjach, zdradach czy szczegółach kłótni, jego poczucie bezpieczeństwa może się zachwiać. Zamiast być obserwatorem sporu, dziecko bywa wciągane w rolę mediatora lub powiernika.

Negatywne opinie o członkach rodziny

Podobnie działa mówienie przy dziecku źle o innych bliskich osobach. Dorośli mogą mieć różne doświadczenia i emocje wobec członków rodziny – wujków, cioć czy dziadków. Dziecko jednak nie zawsze potrafi to zrozumieć.

Kiedy słyszy negatywne określenia na czyiś temat, zaczyna przeżywać wewnętrzny konflikt. Z jednej strony ufa rodzicowi, z drugiej ma przecież własną relację z tą osobą. To napięcie może być dla niego trudne do udźwignięcia.

Żale i poczucie życiowej porażki

Dzieci nie powinny też pełnić roli pocieszycieli dla dorosłych. Opowieści o niespełnieniu, rozczarowaniach czy życiowych porażkach mogą nieświadomie stawiać je w roli osoby, która ma "naprawić" emocje rodzica. Tymczasem dziecko dopiero uczy się rozpoznawać i regulować własne emocje. Oczekiwanie, że będzie wsparciem dla dorosłego, jest dla niego zbyt dużym obciążeniem.

Nieprzepracowane traumy z dzieciństwa

Szczególnie trudne mogą być także historie dotyczące własnych traum z dzieciństwa. Opowiadane bez kontekstu i bez emocjonalnego domknięcia potrafią wprowadzić w dziecku chaos i lęk. Dziecko nie ma narzędzi, by je zrozumieć ani pomóc rodzicowi w ich przepracowaniu.

Szczerość nie oznacza mówienia wszystkiego

To oczywiście nie znaczy, że rodzice powinni udawać przed dzieckiem idealne życie lub je okłamywać. Szczerość w relacji jest bardzo ważna. Warto jednak pamiętać, że bycie szczerym nie polega na dzieleniu się z dzieckiem każdym trudnym doświadczeniem.

Chodzi raczej o to, by przekazywać mu tyle prawdy, ile jest w stanie zrozumieć na swoim etapie rozwoju, bez przerzucania na nie odpowiedzialności za dorosłe emocje i problemy.

Źródło: IG/@panipozytywka