smutny chłopiec
Skupienie się na źródle stresu pozwala działać skuteczniej. fot. Pexels.com

Depresja, lęk i rosnąca absencja w szkołach, to dziś codzienność wielu rodzin. Psycholog kliniczny z Harvardu, który pracował z ponad tysiącem dzieci, przekonuje, że to nie "złe zachowanie", ale sygnał stresu. W swojej nowej książce "Dzieci, które nie są OK" tłumaczy, czego tak naprawdę potrzebują dziś młodzi ludzie.

REKLAMA

Dzieci nie są "trudne". One są przeciążone

Ekspert podkreśla, że problemy psychiczne dzieci nie zaczęły się wraz z pandemią COVID-19. Trend wzrostu depresji i zaburzeń lękowych był widoczny już wcześniej.

Po latach pracy z ponad tysiącem młodych pacjentów doszedł do jednego wniosku: zachowanie dziecka to komunikat. Tak jak niemowlę płacze, gdy jest głodne lub zmęczone, tak starsze dziecko poprzez bunt, wycofanie czy agresję pokazuje, że jest pod wpływem ogromnego stresu.

Co dziś najbardziej obciąża dzieci?

W książce "Dzieci, które nie są OK" autor wskazuje kilka kluczowych zmian społecznych, które sprawiły, że dzieciństwo stało się trudniejsze.

Jednym z nich są zbyt wysokie wymagania. Chodzi o to, by każde dziecko zdało ten sam egzamin, bez uwzględnienia różnic rozwojowych, co zdaniem wielu nauczycieli jest błędem. Lepsze podejście polega na mierzeniu postępu względem punktu wyjścia danego ucznia.

Nie można też pominąć roli mediów społecznościowych i smartfonów. Z jednej strony rozpraszają w szkole, z drugiej – wystawiają dzieci na treści, z którymi wcześniejsze pokolenia nie miały kontaktu w tak młodym wieku.

Do tego dochodzi niedobór specjalistów zdrowia psychicznego. Bywa, że dzieci czekają tygodniami, a nawet miesiącami na pomoc.

"Problemy życiowe", nie tylko diagnozy

Już w 1960 roku psychiatra Thomas Szasz mówił, że chorobę psychiczną można rozumieć jako "problemy życiowe". Autor książki przypomina tę myśl i podkreśla, że sama diagnoza nie zawsze tłumaczy przyczynę cierpienia dziecka.

Skupienie się na źródle stresu pozwala działać skuteczniej. Część czynników jest poza kontrolą rodziców, ale wiele "mikroproblemów" można rozwiązywać na co dzień: konflikty rówieśnicze, trudności w nauce, spory o sen, ekran czy obowiązki.

Jak pomagać skutecznie?

Ekspert przekonuje, że wielu dorosłych wychowało się w modelu opartym na kontroli i karach. Dziś to podejście jednak często zawodzi.

Co zatem radzi ekspert?

1. Współpracuj, nie narzucaj

Dzieci chętniej angażują się w rozwiązania, które same współtworzą. Jednostronne decyzje mogą być skuteczne, ale rzadko są trwałe.

2. Działaj wcześniej

Najgorszy moment na rozmowę to chwila wybuchu. Problemy są przewidywalne, dlatego warto omawiać je spokojnie, zanim sytuacja się powtórzy.

3. Patrz na przyczynę, nie na zachowanie

Dziecko łatwiej opowie o tym, że nie radzi sobie z matematyką czy jest wykluczane przez rówieśników, niż o tym, że "źle się zachowało". Zachowanie to tylko wierzchołek góry lodowej.

4. Kary nie leczą depresji

Autor mówi wprost: nagrody i kary to strategie motywacyjne, a nie strategie rozwiązywania problemów. Nie są skutecznym sposobem radzenia sobie z depresją, lękiem, zachowaniami autodestrukcyjnymi czy chroniczną absencją szkolną.

Po czterech dekadach pracy jego wniosek jest jasny: "Jeśli coś nie działa, nie rób tego więcej. Zrób coś innego".

Źródło: cnbc.com

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl