zamyślona dziewczyna
Chciała zmienić narrację o samotnych matkach. Została zasypana skrajnymi opiniami. fot. Pexels.com

Na serwisie Threads znalazłam wątek, który wywołał lawinę komentarzy. Autorka zapytała: "Dlaczego mówimy tyle o 'samotnych matkach', a prawie wcale o 'porzuconych przez ojca dzieciach'. Od kiedy to rodzic który zostaje przy dziecku jest problemem?". Pod wpisem natychmiast rozpętała się emocjonalna i bardzo osobista dyskusja.

REKLAMA

Pytanie, które dotknęło czułego punktu

Autorka wątku na Threads zwróciła uwagę na język, jakim opisujemy rodzinne sytuacje. Zauważyła, że w debacie publicznej często mówi się o "samotnych matkach", a rzadko o dzieciach porzuconych przez ojców.

Jej pytanie jest proste, ale mocne. Sugeruje, że to nie rodzic, który zostaje z dzieckiem, powinien być w centrum uwagi jako "problem", lecz odpowiedzialność drugiego rodzica.

Głos dzieci porzuconych przez ojców

Część internautów odpowiedziała bardzo osobiście. Jedna z osób napisała:

"Bo łatwiej narzekać na kobiety niż zwracać uwagę na krzywdę dzieci. Zapytaj skąd o tym wiem... Dla mnie mój ojciec umarł, gdy miałam 13 lat, nie chcę go nigdy więcej na oczy widzieć po tym, co zrobił mojej mamie i mojemu rodzeństwu".

Jak widać, dla niektórych temat nie jest teorią, tylko doświadczeniem z dzieciństwa, które zostawia ślad na całe życie.

Inny komentarz brzmiał:

"To nie samotna (samodzielna) matka jest problemem, to ona miewa problemy (np. z tym typem, który ją zostawił z dziećmi)".

Pojawiły się też głosy o tzw. "nieobecnych ojcach", nawet w pełnych rodzinach:

"Bo nieobecny ojciec jest także w pełnych domach. Taki który nie wie, kiedy dziecko ma urodziny, nie zna imion znajomych, nie interesuje się nim. Nieobecny ojciec stał się codziennością. Poza tym oczywiste jest to, że mężczyźni nie będą narzekać na innych mężczyzn. Duma nie pozwala".

Druga strona medalu – ojcowie bez kontaktu z dziećmi

Wątek szybko skręcił w drugą stronę. Część osób zwróciła uwagę na sytuacje, w których to ojcowie czują się pokrzywdzeni.

Jedna z odpowiedzi brzmiała:

"A może porozmawiajmy o ojcach, którzy nie mogą się spotkać z dziećmi pomimo sądowego nakazu, ale matka im zwyczajnie zabrania i utrudnia. Pogadajmy o tym, jak dziecko woli być z ojcem i sam to przyznaje, ale sąd stwierdził inaczej. Pogadajmy o tym, dlaczego to matka dostaje połowę majątku męża po jej zdradzie a nie na odwrót".

Inny użytkownik napisał:

"To mało widzisz, nikt nie lubi ojców, co porzucają dzieci. Problem jest taki, że sytuacja nie zawsze jest taka czarno-biała niestety. Nawet wśród najbliższych mam osobę, co ojciec odszedł, odszedł bo matka go zdradziła z jego najlepszym przyjacielem i z nim mieszkała później, a każdą próbę kontaktu poza domem sabotowała".

Pojawiły się też komentarze bardziej oskarżycielskie wobec kobiet, np.:

"Kobiety myślą, że jak będzie dziecko to i będzie sponsor, ale to nie tak działa".

Jak widać, temat samotnego rodzicielstwa jest złożony i pełen emocji. Każda historia ma swoją drugą stronę, a dzieci niemal zawsze płacą najwyższą cenę za konflikty dorosłych. Może zamiast licytować się, kto jest bardziej winny, warto częściej pytać: co możemy zrobić, by dzieci miały bezpieczne i stabilne relacje z obojgiem rodziców?

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl