Na zdjęciu kobieta w supermarkecie.
Czasem wchodzimy do spożywczego po jedną małą rzecz, a wychodzimy z pełnym koszykiem unsplash.com

Wychodzisz do sklepu po kilka rzeczy, a przy kasie znów łapiesz się za głowę? Rosnące ceny to jedno, ale często sami dokładamy do rachunku, kupując za dużo. Prosta metoda może pomóc ograniczyć marnowanie żywności i wreszcie przejąć kontrolę nad domowym budżetem.

REKLAMA

Znasz to? Wychodzisz ze sklepu tylko po kilka rzeczy, a przy kasie znów widzisz kwotę, która wywołuje lekki niepokój? Nie jesteś sama. Rosnące ceny to jedno, ale prawda jest też taka, że kupujemy po prostu za dużo.

Marnujemy miliony ton żywności

Z danych Federacji Polskich Banków Żywności wynika, że w Polsce co roku marnuje się ok. 4,8 mln ton jedzenia. Co ważne – ponad połowa około 3 mln ton tej żywności wyrzucana jest w naszych domach. Najczęściej dlatego, że kupiliśmy więcej, niż byliśmy w stanie zjeść.

Promocje 2+1, większe opakowania bo "bardziej się opłaca", sezonowe nowości, które warto spróbować. Często wkładamy do koszyka produkty zbędne, kuszeni ceną lub chwilowym impulsem. A potem nie zdążymy ich wykorzystać przed upływem daty ważności. Jak się przed tym uchronić?

Codzienny limit wydatków – metoda, która naprawdę działa

To banalnie proste narzędzie, które potrafi zmienić sposób robienia zakupów. Zamiast planować budżet na oko, ustalasz bardzo konkretny limit dzienny na wydatki spożywcze.

Na czym to polega?

Najpierw sprawdzasz, ile realnie wydajesz miesięcznie na jedzenie. Jeśli to np. 2400 zł, dzielisz tę kwotę przez liczbę dni w miesiącu. Wychodzi 80 zł dziennie. To twój orientacyjny limit.

Nie oznacza to, że codziennie masz wydać dokładnie 80 zł. Chodzi raczej o świadomość, że jeśli dziś wydasz 150 zł, jutro warto wydać mniej. Jeśli planujesz większe zakupy w weekend, w tygodniu ograniczasz się do podstaw.

Ta metoda działa, bo zmienia myślenie. Przestajesz patrzeć tylko na cenę pojedynczego produktu, a zaczynasz myśleć w kategorii całego dnia i miesiąca.

Złote zasady tej reguły

Po pierwsze, zawsze rób listę zakupów. I trzymaj się jej. Promocja nie jest okazją, jeśli nie planowałaś tego produktu kupić.

Po drugie, sprawdzaj lodówkę przed wyjściem do sklepu. Często kupujemy jogurt czy sałatę, nie pamiętając, że podobne produkty już tam są.

Po trzecie, planuj posiłki na 2-3 dni do przodu. Nie musisz układać jadłospisu na cały tydzień, ale wiedza, co zjesz jutro i pojutrze, znacząco ogranicza impulsywne decyzje.

Po czwarte, nie rób dużych zakupów na zapas tylko dlatego, że coś jest w promocji. Jeśli nie masz realnego planu wykorzystania produktu, to nie jest oszczędność.

Po piąte, zbieraj paragony. Raz w tygodniu przeanalizuj, ile wydałaś i na co. Często dopiero wtedy widać, gdzie uciekają pieniądze.

Prosta zasada dziennego limitu nie rozwiąże wszystkich problemów związanych z rosnącymi cenami. Ale daje coś bardzo ważnego – poczucie kontroli nad wydatkami.