
Ponad połowa Polaków popiera obowiązkową edukację zdrowotną w szkołach – wynika z badania SW Research dla "Wprost". Kolejne 13,6 proc. zgadza się na ten krok pod warunkiem ograniczenia treści dotyczących sek***lności. Minister edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała, że decyzja w sprawie obowiązkowości zapadnie do końca marca.
Większość Polaków za obowiązkową edukacją zdrowotną
Z badania SW Research przeprowadzonego 24–25 lutego 2026 r. metodą CAWI na próbie 800 dorosłych Polek i Polaków wynika, że 58 proc. respondentów chce, by edukacja zdrowotna była przedmiotem obowiązkowym.
13,6 proc. badanych popiera ten pomysł, ale po usunięciu części dotyczącej życia sek***lnego. Przeciwko obowiązkowości jest 20,1 proc., a 8,3 proc. nie ma zdania.
Największe poparcie widać wśród kobiet (58,4 proc.), osób w wieku 18–29 lat (67,5 proc.) oraz osób z wyższym wykształceniem (62,2 proc.). Sprzeciw częściej deklarują mężczyźni i osoby w wieku 30–39 lat.
Tylko 30 proc. uczniów chodzi na zajęcia
Od 1 września 2025 r. edukacja zdrowotna funkcjonuje w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych jako przedmiot nieobowiązkowy. Według danych, uczestniczy w niej około 30 proc. uprawnionych uczniów.
Wokół przedmiotu narósł spór, m.in. między Konferencja Episkopatu Polski a Ministerstwo Edukacji Narodowej. Episkopat zachęcał rodziców do rezygnacji z zajęć, ostrzegając przed rzekomą "systemową deprawacją" i twierdząc, że treści o zdrowiu sek**lnym mają zmieniać postrzeganie rodziny i miłości.
MEN odpowiada, że przedmiot nie jest zideologizowany i działa jak "szczepionka" przeciw dezinformacji, chorobom czy uzależnieniom.
Zobacz także
Barbara Nowacka: decyzja zapadnie do końca marca
Minister edukacji Barbara Nowacka w rozmowie z RMF FM przyznała, że wprowadzenie pełnej obowiązkowości rok wcześniej mogłoby wywołać chaos.
"Wprowadzenie pełnej obowiązkowości w zeszłym roku powodowałoby tylko awantury w szkołach. I tak było dużo presji. Ale myślę, że dzisiaj rodzice, czyli kluczowe osoby w procesie podejmowania decyzji, są już uspokojone. Widzą, co to jest za przedmiot. Wiedzą, kto go uczy" – powiedziała.
Jak zapowiedziała, ostateczna decyzja zapadnie do końca marca. Odnosząc się do ewentualnego ograniczenia programu, dodała:
"Z jednej strony pojawia się pytanie, czy możemy z czegoś zrezygnować (jeśli chodzi o program): nie, nie powinniśmy. Czy dla spokoju społecznego można uznać, że jeden czy drugi temat będą nieobowiązkowe? Pewnie można, z dużą szkodą".
Jako mama widzę, jak bardzo młodzi ludzie potrzebują dziś rzetelnej wiedzy o zdrowiu, nie tylko fizycznym, ale też psychicznym i społecznym. Strach przed jednym tematem nie powinien przesłaniać całości programu. Ważne, by szkoła jasno tłumaczyła rodzicom, czego i w jaki sposób uczy, bo to właśnie brak informacji rodzi największe napięcia.
Źródło: wprost.pl, RMF FM
