
Ministra edukacji Barbara Nowacka zapowiada większą liczbę kartkówek w szkołach. W rozmowie dla "Rzeczpospolitej" wyjaśnia, że uczniowie "oduczyli się uczyć", a tradycyjne prace domowe przestały spełniać swoją funkcję.
Gościnią podcastu "Szkoła na nowo" dla Rzeczpospolita była ministra edukacji Barbara Nowacka. W rozmowie z Joanna Ćwiek-Świdecka polityczka odniosła się do trwającej już od jakiegoś czasu reformy szkoły, wynagrodzeń nauczycieli oraz tematu, który wciąż budzi emocje – prac domowych.
Jednym z najbardziej komentowanych wątków tej rozmowy była zapowiedź częstszego sięgania przez szkoły po kartkówki.
Kartkówki zamiast prac domowych
Ministra wyjaśniła, że dotychczasowa formuła prac domowych w praktyce przestała spełniać swoją funkcję. Jak podkreśliła, doświadczenie ostatnich miesięcy pokazało, że w wielu przypadkach zadania domowe nie przekładają się realnie na wiedzę uczniów.
"Czas pokazał, że praca domowa w takim znaczeniu, w jakim była, nie ma już dzisiaj właściwie żadnej wagi. Zamiast tego szkoły częściej sięgają po kartkówki" – powiedziała Nowacka.
Jednocześnie przyznała, że zdaje sobie sprawę z niechęci młodzieży do takiej formy sprawdzania wiedzy. "Wiem, że młodzież nie lubi kartkówek" – zaznaczyła.
W odpowiedzi na pytania dziennikarki dotyczące stresu uczniów ministra przekonywała, że regularne powtarzanie materiału jest niezbędnym elementem nauki. "Powtarzanie jest elementem utrwalania" – argumentowała ministra, odnosząc się do obaw, że częstsze kartkówki mogą zwiększać presję.
Zobacz także
"Nie lubię hipokryzji"
Barbara Nowacka odniosła się także do praktyki przepisywania prac domowych. Jej zdaniem system, w którym nauczyciel nie ma pewności, czy zadanie zostało wykonane samodzielnie, nie wspiera realnego procesu uczenia się.
"Wiem, że młodzież nie lubi kartkówek, a ja nie lubię hipokryzji. Przepisanie pracy domowej od koleżanki, po to, żeby dostać plusa w zeszycie, nie pomaga w zdobywaniu wiedzy" – powiedziała wprost.
Podkreśliła, że kartkówka daje nauczycielowi jasną informację o tym, czy uczeń rzeczywiście opanował materiał. "Nigdy nie mamy pewności, czy praca domowa jest samodzielnie zrobiona. Oni mają się uczyć, a kartkówka taką wiedzę sprawdzi" – dodała ministra.
"Uczniowie oduczyli się uczyć"
Ministra tłumaczyła również, dlaczego – jej zdaniem – egzaminy końcowe urastają dziś do rangi wydarzeń wyjątkowo stresujących. Wskazała na brak systematycznego sprawdzania wiedzy w trakcie roku.
"Wszyscy wiemy, ile stresu ma młodzież przy egzaminie ósmoklasisty i przy egzaminie maturalnym. Urasta to do rangi niebywałego wydarzenia. Dlaczego? Dlatego, że uczniowie oduczyli się uczyć, oduczyli się sprawdzania wiedzy" – stwierdziła Nowacka.
Regularne kartkówki – choć, jak sama przyznała, niepopularne wśród młodzieży – mają według niej uporządkować i ugruntować wiedzę, a także oswoić uczniów z sytuacją oceniania.
Zapowiedź ministry z pewnością wywoła dyskusję wśród rodziców, nauczycieli i samych uczniów. Dla jednych będzie to powrót do systematyczności i większej odpowiedzialności za naukę, dla innych – zwiększenie presji, która i tak jest już w obecnym szkolnictwie dosyć wysoka.
Fragment rozmowy na swoim profilu udostępniło popularne konto edukacyjne kursye8:
A wy co sądzicie na temat kartkówek? Czy uczniowie mają ich wystarczającą liczbę?
