
Czy dziecko powinno mieć wielu przyjaciół, by dobrze się rozwijać? Dr Eileen Kennedy-Moore, psycholog przekonuje, że nie ma jednej właściwej liczby. Najważniejsza jest jakość relacji i to, czy dziecko czuje się w nich bezpieczne i akceptowane.
Nie ma "magicznej liczby" przyjaciół
Wielu rodziców martwi się, gdy ich dziecko ma tylko jednego przyjaciela – albo przeciwnie, gdy ciągle zmienia grupy i chce być wszędzie. Tymczasem, jak podkreśla dr Eileen Kennedy-Moore w rozmowie z portalem goodhousekeeping.com, wszystko zależy od temperamentu dziecka.
"To naprawdę zależy od tego, co podoba się dziecku i co sprawia mu przyjemność" – mówi.
"Dzieci bardziej ekstrawertyczne będą cieszyć się towarzystwem dużej grupy przyjaciół, podczas gdy dzieci bardziej introwertyczne będą preferować mniejszą liczbę bardziej zażyłych relacji, a my nie musimy przypisywać wartości ani jednemu, ani drugiemu".
Nie każde dziecko musi być "duszą towarzystwa" i nie każde musi mieć jednego "najlepszego przyjaciela".
Zobacz także
Najważniejsze pytanie... o obiad
Zdaniem ekspertki kluczowe nie jest to, ile dziecko ma znajomych, ale czy ma choć jedną bezpieczną relację.
"Kiedy pracuję z rodziną, moje pytanie diagnostyczne brzmi: 'Czy to dziecko ma kogoś, z kim może usiąść na obiedzie?'” – mówi dr Kennedy-Moore.
"Jeśli odpowiedź brzmi tak, to wszystko jest w porządku. Nie ma magicznej liczby".
Liczy się jakość zamiast ilości
Zdrowa przyjaźń to taka, w której jest życzliwość i niewiele konfliktów. W młodszym wieku chodzi głównie o wspólną zabawę, dzielenie się zabawkami, czekanie na swoją kolej i radość z podobnych zainteresowań.
W okresie nastoletnim relacje stają się bardziej intymne. Dzieci chcą czuć, że są ważne, akceptowane i że mogą dzielić się swoimi myślami bez lęku, że ktoś zdradzi ich sekrety.
Konflikty są naturalne, ale nie powinny oznaczać ciągłych dramatów czy celowego ranienia. Dzieci potrzebują w przyjaźniach zabawy, bezpieczeństwa i poczucia, że są rozumiane.
Dlaczego jeden lub dwóch przyjaciół wystarczy?
Budowanie bliskich relacji wymaga czasu.
"Doba ma ograniczoną liczbę godzin, a przyjaźń i intymność wymagają czasu" – przypomina dr Kennedy-Moore.
Poza tym, dzieci mają napięte grafiki. Szkoła, prace domowe, zajęcia dodatkowe, obowiązki domowe, czas z rodziną i sen. Skupienie się na jednej czy dwóch relacjach pozwala budować głębsze więzi bez nadmiernego przeciążenia.
Zdaniem ekspertki, mniejsze grupy to także mniej konfliktów i mniej skomplikowana dynamika. W większej grupie rośnie ryzyko napięć, presji i walki o pozycję.
A jak to wygląda z przyjaźniami u waszych dzieci?
Źródło: goodhousekeeping.com
