młoda para
Nie ufam, więc podpisuję intercyzę. Coraz więcej par przed ślubem idzie do notariusza. fot. Pexels.com

Kiedyś intercyza "pachniała" majętnym mężczyzną w średnim wieku, a dziś coraz częściej podpisują ją dwudziesto- i trzydziestolatkowie, którzy obawiają się finansowego dramatu w przyszłości. Z miłością na ustach, ale z kalkulatorem w ręku. Czy to koniec romantyzmu czy dowód na to, że młodsze pokolenia są rozsądniejsze niż ich rodzice?

REKLAMA

Kiedyś dla bogatych panów. Dziś dla nowoczesnej pary

Jeszcze kilkanaście lat temu słowo "intercyza" wywoływało konsternację. To był niemal afront i dowód braku zaufania. Dla niektórych wręcz cicha zapowiedź rozwodu jeszcze przed weselem.

Dziś intercyza coraz częściej pojawia się w rozmowach par, które mają po 28–35 lat, kredyty, własne firmy, mieszkania kupione przed ślubem, a czasem po prostu zdrowy lęk przed tym, co może przynieść życie. I co ważne – nie mówią o niej już tylko osoby znane z pierwszych stron gazet. Coraz częściej to zwykli, młodzi ludzie przyznają, że zdecydowali się na takie rozwiązanie.

Czasy się zmieniły. My też

Mam wrażenie, że kiedyś małżeństwo było bardziej instytucją społeczną niż partnerską umową dwóch dorosłych ludzi. W założeniu było "na zawsze", nawet jeśli nie dawało szczęścia i bolało, a intercyza była jak przyznanie się do porażki jeszcze przed startem.

Dziś małżeństwo coraz częściej jest świadomą decyzją dwóch osób, które wiedzą, że miłość to jedno, a życie – drugie. Że można się kochać i jednocześnie nie chcieć odpowiadać za cudze długi. Że można wierzyć w "na zawsze", ale nie udawać, że statystyki nie istnieją.

I może to właśnie jest najbardziej romantyczne w 2026 roku: że potrafimy mówić o miłości bez zamykania oczu na rzeczywistość.

O zdanie na temat intercyzy postanowiłam zapytać Marcina, który ma 35 lat. Pracuje jako dziennikarz, jest po ślubie i ma podpisaną rozdzielność majątkową.

To była wspólna decyzja podyktowana faktem, że to po prostu zabezpieczenie finansów zarówno moich, jak i mojej żony. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie życie. Jak się zmienimy, co będziemy robić w przyszłości. Może zdarzyć się, że któreś z nas zaciągnęłoby kredyty w tajemnicy przed druga osobą. Co by było, gdyby przestało go spłacać? Wszystkie obciążenia spadają wtedy na drugą osobę

Marcin

Dodał: "nie miało to wpływu na nasz związek, to świadoma i dojrzała decyzja".

Gdy zapytałam, go, czy po podpisaniu intercyzy czuje ulgę lub większe poczucie kontroli nad finansami, odpowiedział mi, że "nie czuje różnicy".

"Tak po prostu trzeba było zrobić. To jak zakup kwiatów czy obrączek przed ślubem. Po prostu konieczna, normalna rzecz".

Tomek pracuje w branży rozrywkowej. Ma 33 lata, partnerkę i planuje w przyszłości podpisać intercyzę.

Jego zdaniem decyzja o podpisaniu intercyzy wynika głównie z jego doświadczeń zawodowych i obserwacji osób z branży rozrywkowej, w której sam pracuje.

"W tej branży twoje losy mogą się zmienić niemal z roku na rok. Ilość tego, ile zarabiasz, może wzrosnąć wykładniczo kilkukrotnie, a bilans sił w związku może się natychmiast zmienić" – tłumaczył.

Tomek dodał, że obserwując małżeństwa znajomych, dostrzegł, jak różnice w wkładzie finansowym czy codziennej pracy w domu, mogą komplikować podział majątku przy rozwodzie.

"Gdyby mieli rozdzielność majątkową, udałoby się to łatwo udowodnić: ja dałam X, ty dałeś Y, sprawa kończy się tutaj" – podkreślił.

Zaznaczył, że intercyza to nie brak zaufania, lecz "zabezpieczenie przed sytuacjami losowymi, kiedy ktoś może wplątać się w hazard, uzależnienie czy inne problemy finansowe".

Tomek podkreśla też, że intercyza jest dla niego formą ochrony bytu i równoważenia tradycyjnych zasad wspólnoty majątkowej.

"Tradycyjny układ wspólnoty majątkowej jest tak samo archaiczny, jak uznawanie, że kobieta nie powinna pracować. Jeżeli nie zadbasz o siebie, możesz zostać w trudnej sytuacji bez żadnej ochrony, tylko z dobrymi intencjami".

"Oby zmieniło się na lepsze, a nie na gorsze"

Według Tomka, podpisanie intercyzy nie wynika z braku wiary w partnerkę, ale z realistycznej oceny życia i możliwości zmian charakteru czy sytuacji partnera w przyszłości.

"To zabezpieczenie przed tym, że osoba naturalnie się zmieni – oby na lepsze, ale jeśli zmieni się na gorsze, dobrze być przygotowanym".

Gdy zapytałam go, jak jego partnerka zareagowała na jego plany, odpowiedział mi, że na początku miała pewne obiekcje wobec intercyzy.

Mówiła, że to niszczy wspólnotę małżeńską i że po co się w takim razie żenić, skoro rozdzielność majątkowa niweluje sens małżeństwa". Ona poczuła, że intercyza dekonstruuje to, że naprawdę jesteśmy razem i że związek, który może być trwały i pewny, nagle staje się ulotny i nic nie jest pewne.

Tomek

Podkreślił jednak, że jego zdaniem nie jest to prawda.

"Nie trzeba rezygnować ze wszystkich korzyści gospodarczych, które daje małżeństwo – wspólne kredyty, posiadanie rzeczy razem, rozliczanie się wspólnie" – wyjaśnił.

Mój rozmówca dodał, że w jego opinii podpisanie intercyzy nie powinno negatywnie wpłynąć na jego relację z partnerką, choć wymaga to na pewno "pracy i rozmowy".

"Dla niektórych osób to może być przywiązanie do tradycyjnego modelu rodziny, w którym istnieje wspólnota majątkowa na poziomie prawnym. To dużo i jest istotne, żeby żyć w takim, a nie innym modelu rodziny. Moje zdanie jest takie, że nie wpłynie to na życie, jeśli zaproponuje się partnerce coś w zamian" – tłumaczył.

Jego zdaniem intercyza chroni przede wszystkim przed nieprzewidzianymi sytuacjami, gdy "jednej z tych osób odbije" lub "coś się wydarzy", co w realiach życia wielu Polaków wcale nie jest rzadkością.

Dodał, że w Polsce, gdzie wiele osób nosi w sobie traumy związane z DDA i trudne doświadczenia z dzieciństwa, ryzyko takich niespodziewanych zachowań w małżeństwie jest stosunkowo wysokie.

"Chodzi o to, żeby zabezpieczyć rzeczy, które wnosisz do małżeństwa, albo które nabywasz w trakcie jego trwania, by w jakiejś głupiej sytuacji partner nie mógł ci ich odebrać" – podsumował.

Podkreślił, że jego celem jest pokazanie powagi decyzji.

"To ma nas cementować. Jest to decyzja podejmowana z pozycji dojrzałości, a nie z pozycji egoizmu".

Jako przykład praktycznego podejścia podał sytuację związaną ze wspólnym kupnem samochodu, na które zdecydował się ze swoją partnerką.

Dogadaliśmy się, że w momencie rozstania uwzględnimy proporcje wkładów – ja daję mniejszy, ona większy. Nie chciałbym zostać w sytuacji, w której nic mi się nie należy, ani w takiej, w której ktoś żądałby nadmiernie dużo.

Tomek

Zaproponował także coroczne aktualizowanie aneksu do umowy.

Zajrzałam też na forum internetowe. To, co tam przeczytałam, pokazuje, jak bardzo zmieniły się czasy.

"Umiesz liczyć? Licz na siebie"

Pierwszy komentarz, który rzucił mi się w oczy, brzmiał:

"Jestem za. Choć każdy z nas zapewne chciałby, aby miłość trwała jak najdłużej, do końca życia... Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć, jak ułoży się nasza przyszłość. Uważam, że jeśli ludzie się naprawdę kochają i szanują, to powinni spisać intercyzę. W przypadku rozstania unikną kłótni, dzielenia i licytowania".

Inna osoba pisze krótko i bez ceregieli:

"To najlepsza rzecz na świecie. Umiesz liczyć ? Licz na siebie!".

Brzmi brutalnie? Może, ale jednocześnie uczciwie, bo dzisiaj wiele osób wchodzi w małżeństwo nie jako "dwie połówki jabłka", ale jako dwie dorosłe, finansowo niezależne jednostki. Z własnym dorobkiem, oszczędnościami, zobowiązaniami. Z kredytem hipotecznym wziętym jeszcze przed poznaniem przyszłego męża czy żony.

"Faceci lecą na kasę" – zmiana perspektywy kobiet

Kiedyś to mężczyźni częściej nalegali na rozdzielność majątkową. Dziś w komentarzach wyraźnie wybrzmiewa kobiecy głos.

"Intercyza jest ok, jeśli kobieta ma dużo kasy to nawet jest to wskazane. Prawda jest taka, że faceci lecą na kasę, więc żeby nie zostać gołą w sensie finansowym, trzeba podpisać intercyzę, bo czasy się zmieniają".

Nie da się ukryć, że kobiety zarabiają więcej, mają swoje firmy i inwestują. Kupują mieszkania bez "męskiego wsparcia" i nie chcą w razie rozwodu zaczynać od zera.

Moja koleżanka, Iza ma 33 lata i jest rok po ślubie. Zapytałam ją wprost, dlaczego podpisała z mężem intercyzę.

"Intercyza to coś, nad czym nie zastanawiałam się nawet chwili, sama dobrze zarabiam, w związku układa nam się bardzo dobrze, ale wolę być zabezpieczona w każdej sytuacji. Intercyza powinna być OBLIGATORYJNA. To jest moje zdanie" – powiedziała mi.

Jeszcze dekadę temu takie słowo w kontekście intercyzy wywołałoby burzę.

A może to brak wiary w miłość?

Oczywiście nie wszyscy są zachwyceni wizją podpisania intercyzy. Wśród komentarzy znalazłam też taki głos:

"Jeżeli ludzie naprawdę się kochają, to raczej nie będą zaczynać wspólnego życia od głębokiego przekonania, że ukochany/ukochana będzie chciał nas okraść. Czyż nie?".

To jest pytanie, które wraca jak bumerang. Czy intercyza nie jest jednak założeniem czarnego scenariusza? Czy nie jest sygnałem: "nie ufam ci do końca"?

I tu pojawia się argument, który mnie osobiście przekonuje najbardziej. Patrycja Chabier, adwokatka rozwodowa z 16-letnim doświadczeniem, napisała:

Zanim powiesz ze intercyza jest 'nieromantyczna' i z góry zakłada rozwód, pomyśl dlaczego zapinasz pasy wsiadając do auta albo płacisz OC? Przecież nie planujesz wypadku. Ale jeśli do niego dojdzie, pasy mogą uratować życie. Tak samo jest z intercyzą. To nie brak wiary w miłość. to nie czarnowidztwo. to zwykła przezorność. Jeśli myślicie ze rozwód jest ciężki, uwierzcie mi, to przedsionek piekieł. Prawdziwie piekielna otchłań zaczyna się przy podziale majątku".

Patrycja Chabier

adwokatka rozwodowa, źródło: Instagram

Intercyza jako dowód miłości?

Najbardziej zaskoczył mnie jednak ten komentarz:

Jestem absolutnie za i sama mam intercyzę. Uważam, że jeżeli ktoś kocha, a nie zależy mu na pieniądzach, to intercyzę podpisze bez oporów i obrażania się, żeby udowodnić, że faktycznie kieruje nim tylko i wyłącznie uczucie. Jeżeli ktoś czaruje a tak naprawdę bardziej podoba mu się kasa niż dołączona do niej narzeczona czy narzeczony, to będzie obrażony i będzie bredzić o zaufaniu, miłości, itp. Intercyza jest właśnie pisemnym świadectwem tego, co naprawdę kieruje stronami w zawieraniu związku. Powinna stać się czymś normalnym i powszechnie akceptowanym.

Anonimowy komentarz

To już zupełne odwrócenie narracji. Intercyza nie jest traktowana jako brak zaufania, ale jako test intencji.

Czy się z tym zgadzam?

Częściowo. Uważam, że miłość nie powinna być sprawdzianem z podpisywania dokumentów, ale rozumiem ten sposób myślenia. Dzisiaj wiele osób widziało rozwody swoich rodziców. Widzieli batalię o mieszkanie, samochód i oszczędności. To pokolenie dorastało w realiach, w których rozwód przestał być rzadkością.

Moja przyjaciółka Magda ma 35 lat i zgodziła się porozmawiać ze mną na temat swojej intercyzy.

"Ślub brałam w wieku 32 lat, od 3 lat jesteśmy małżeństwem, intercyza daje mi spokojną głowę, w razie, gdyby małżeństwo dobiegło końca. Naprawdę, dzięki temu śpię spokojniej".

I chyba w tym jednym zdaniu zawiera się sedno zmiany. "Spokojna głowa". Nie wielki majątek, nie nieufność czy chłód, tylko poczucie, że cokolwiek się wydarzy, nie będę musiała walczyć o własne bezpieczeństwo finansowe.

7 rzeczy, które trzeba wiedzieć o intercyzie

1. Intercyza zmienia zasady dotyczące majątku po ślubie

Z chwilą zawarcia małżeństwa automatycznie powstaje wspólność majątkowa. Oznacza to, że dochody i większość rzeczy nabytych po ślubie trafiają do wspólnego majątku. Intercyza pozwala te zasady zmienić.

2. Najczęściej oznacza rozdzielność majątkową

W praktyce intercyza kojarzy się głównie z rozdzielnością majątkową. Po jej podpisaniu każdy z małżonków zarządza swoim majątkiem samodzielnie i odpowiada za własne zobowiązania.

3. To forma zabezpieczenia, nie zapowiedź rozwodu

Współczesne życie wiąże się z kredytami, działalnością gospodarczą i ryzykiem finansowym. Intercyza może chronić drugiego małżonka przed konsekwencjami cudzych długów.

4. Można ją podpisać przed ślubem albo w trakcie małżeństwa

Nie trzeba podejmować decyzji przed ceremonią. Umowę majątkową można zawrzeć również wiele lat po ślubie.

5. Nie działa wstecz

Intercyza obowiązuje od momentu podpisania. Nie usuwa wcześniejszych wspólnych zobowiązań ani nie cofa skutków już podjętych decyzji finansowych.

6. Musi być zawarta u notariusza

Umowa majątkowa małżeńska wymaga formy aktu notarialnego. Dokument sporządzony samodzielnie nie ma mocy prawnej.

7. Chroni przed odpowiedzialnością za długi współmałżonka

W przypadku rozdzielności majątkowej wierzyciel co do zasady nie może sięgać do majątku drugiego małżonka za zobowiązania zaciągnięte samodzielnie.

Ile kosztowała intercyza w 2025 roku?

Koszt zależał od momentu zawarcia umowy i sytuacji majątkowej:

  • Przed ślubem – około 400 zł + 23% VAT oraz koszt wypisów (łącznie zwykle ok. 500–600 zł).
  • W trakcie małżeństwa – przy samej rozdzielności podobny koszt jak przed ślubem.
  • Jeśli jednak dochodził podział już zgromadzonego majątku, opłata zależała od jego wartości i była wyższa.
  • Źródło: kobieta.wp.pl, gwiazdy.wp.pl, se.pl, forum.gazeta.pl, rozwod-i-podzial-majatku.pl

    Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl