
Jest wiele błędów wychowawczych, które ranią dzieci. Gdy zapytałam AI o tę kwestię, byłam gotowa na listę oczywistości: krzyk, kary, brak konsekwencji. Tymczasem odpowiedź wskazała coś znacznie bardziej subtelnego – i boleśnie powszechnego.
To wcale nie krzyk jest numerem jeden
Gdy zapytałam AI o najczęstsze błędy wychowawcze, które ranią dzieci, spodziewałam się, że na pierwszym miejscu będzie coś oczywistego, jak agresja fizyczna albo przemoc słowna. Oczywiście wiem, że one ranią i zostawiają w dziecku trwały ślad, ale jako najczęstszy błąd, chat wskazał mi coś zupełnie innego: warunkową akceptację. Czyli miłość "za coś".
Wtedy poczułam ukłucie, bo zrozumiałam, że to coś, co bardzo rani dzieci, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.
"Jestem z ciebie dumna, ale…"
Warunkowa akceptacja to często to "drobiazgi":
Dziecko słyszy wtedy komunikat: moja wartość zależy od wyniku, a to rodzi w nim lęk. Ten lęk powoli niszczy więź. Niestety, jest to błąd, który robi prawie każdy rodzic.
Chcemy motywować i chcemy, żeby dziecko miało łatwiej w życiu niż my, więc chwalimy za sukcesy i krytykujemy porażki, tylko że dziecko potrzebuje wiedzieć jedno: jestem kochany, nawet kiedy coś mi nie wychodzi.
Zobacz także
Dlaczego to tak bardzo rani?
Bo dziecko buduje obraz siebie przez nasze oczy. Jeśli czuje, że miłość trzeba zdobywać, zaczyna żyć w napięciu. Stara się bardziej, niż powinno, albo przeciwnie – przestaje się starać w ogóle, bo to i tak "nie wystarczy".
Z czasem w dziecku rodzi się:
Jak to zmienić?
Warto zacząć od obserwacji własnych słów.
Zamiast mówić do dziecka: "Jestem z ciebie dumna, bo dostałaś piątkę", lepiej powiedzieć: "Widzę, ile pracy w to włożyłeś. Brawo!".
Zamiast: "Dlaczego znowu to zrobiłeś?", lepiej zapytać: "Co się stało?".
I przede wszystkim trzeba starać się oddzielać zachowanie od dziecka. To drobna różnica, ale ogromna dla małego człowieka.
