
Nagroda dla nauczycielki od MEN miała być symbolem docenienia i wsparcia dla innowacyjnych pedagogów. Minęły cztery miesiące, a laureatka konkursu wciąż nie otrzymała czytnika, choć wcześniej zapłaciła wymagany podatek. Sprawa wywołała dyskusję o tym, jak Ministerstwo Edukacji Narodowej traktuje nauczycieli.
Nagroda dla nauczycielki od MEN
Nauczyciele w społeczeństwie postrzegani są często jako pracownicy, którzy wiecznie są niezadowoleni i od lat domagają się lepszych zarobków oraz warunków pracy. Jako rodzic ucznia, ale też znajoma wielu nauczycielek, muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem tego linczu na pedagogów.
Mówi się, że mają mało godzin pracy w szkole, wolne ferie i wakacje, ale rzadko wspomina się o tym, że drugie tyle obowiązków wykonują w domu – "po godzinach". Niewiele mówi się też o tym, że często sami płacą za materiały dydaktyczne, z których korzystają podczas zajęć, a ich pensja zupełnie nie odpowiada odpowiedzialności społecznej, jaką niesie ten zawód.
Kiedy rząd zdecydował się na program, w ramach którego nauczycielom wręczano laptopy do pracy, również pojawiały się oburzone reakcje. Teraz na Facebooku pewna nauczycielka opowiedziała o jeszcze innym przejawie lekceważenia pedagogów – tym, które regularnie można obserwować ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Czynna zawodowo nauczycielka Anna Bolechowska, twórczyni cyfrowa i autorka publikująca w czasopismach branżowych, na swoim profilu facebookowym napisała:
W dalszej części wpisu wymienia kolejne kroki, które podejmowała, by uzyskać choćby jedną konkretną odpowiedź z MEN, co dzieje się ze sprzętem, który jej przysługiwał i za który – bez żadnej zwłoki – zapłaciła podatek. Opowiada, że minęły cztery miesiące od informacji o wygranej, a ona nadal nie ma pojęcia, gdzie znajduje się czytnik i czy w ogóle do niej dotrze.
Najpierw ją przepraszano, zapewniano o wysyłce i naprawieniu błędu przez resort. Od miesiąca jednak na wszelkie próby kontaktu odpowiada cisza. Jak sama zaznacza, nie chodzi już nawet o sam sprzęt czy pieniądze, które wpłaciła tytułem podatku. Chodzi o szacunek i o to, jak MEN traktuje nauczycieli, choć publicznie zapewnia, że są dla niego priorytetem i że chce przywrócić im należny autorytet.
Zobacz także
Resort nie traktuje pedagogów z szacunkiem
Od pedagogów kuratoria i resort edukacji oczekują bezwzględnego wypełniania obowiązków – ogromnej dokumentacji, raportów i sprawozdań składanych w terminie. W drugą stronę jednak ta sprawność działania nie zawsze jest widoczna, zwłaszcza gdy to nauczycielom na czymś zależy.
"Pani Minister, nie proszę o przyspieszenie dostawy. Nie proszę o interwencję w sprawie mojego czytnika. Proszę o coś trudniejszego: o refleksję nad tym, jaki komunikat wysyła system do ludzi, którzy mieli być przez ten system docenieni. Bo jeśli nagrodą za innowacyjność ma być dodatkowa wakacyjna praca, czteromiesięczne oczekiwanie, opłacony z góry podatek, biurokratyczna karuzela pomyłek i ostatecznie milczące lekceważenie, to trudno mówić o wzmacnianiu prestiżu.
To raczej zaawansowany kurs gaszenia zapału. Bo prawdziwa innowacyjność zaczyna się od szacunku. Od tego, by nauczyciel, który uczy innych odpowiedzialności, sam mógł jej doświadczyć ze strony instytucji. Dopóki ten szacunek będzie wyrażany głównie w formie faktury podatkowej i obietnic bez pokrycia, dopóty wszelkie deklaracje o 'docenianiu' pozostaną jedynie pustą retoryką" – pisze z rozczarowaniem nauczycielka.
Ta historia pokazuje coś więcej niż fakt, że MEN zrobiło jakiś błąd administracyjny. Odsłania systemowy problem braku elementarnej komunikacji i partnerstwa, a dla pedagogów jest sygnałem, że resort ma ich gdzieś. Jeśli nauczyciel ma być traktowany jak profesjonalista, powinien mieć poczucie, że instytucja, która go ocenia i rozlicza, sama działa według tych samych standardów odpowiedzialności.
Bo prestiżu zawodu nie buduje się hasłami, konkursami ani okolicznościowymi przemówieniami pani ministry Nowackiej. Buduje się go codziennymi, drobnymi gestami – terminową odpowiedzią, dotrzymanym słowem, sprawną procedurą. Bez tego nawet najlepsze programy i inicjatywy będą odbierane nie jako realne wsparcie, lecz jako kolejne rozczarowania.
