
Zarobki nauczycieli w Polsce od lat budzą emocje, ale najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń. W porównaniu z krajami G20 polscy pedagodzy zarabiają nawet 4-5 razy mniej, mimo ogromnej odpowiedzialności i licznych dodatkowych obowiązków. To problem, który bezpośrednio wpływa na jakość edukacji i przyszłość dzieci.
O tym, że stawki płac nauczycieli w Polsce są śmiesznie niskie w stosunku do ilości pracy czy ciężaru odpowiedzialności, mówi się już od bardzo dawna. Pedagodzy regularnie domagają się podwyżek wynagrodzenia, przez co część społeczeństwa jest zdania, że to najbardziej roszczeniowa grupa zawodowa.
Nauczyciele wciąż dostają za mało pieniędzy
Okazuje się jednak, że w Polsce w porównaniu z innymi krajami naprawdę nie jest najlepiej z płacami dla osób kształcących najmłodsze pokolenie. Na grupie "Dealerzy wiedzy" na Facebooku pojawił się anonimowy post, w którym zestawiono zarobki nauczycieli w Polsce i porównano je z tymi, jakie zarabiają pedagodzy w krajach G20 (19 krajów z całego świata oraz Unia Europejska i Unia Afrykańska).
Takie zestawienie pojawiło się ze względu na fakt, że w 2025 roku Polska gospodarczo odniosła takie same sukcesy jak kraje G20. Niestety, okazuje się, że w kwestiach wynagrodzeń dla nauczycieli, jesteśmy daleko w tyle za innymi państwami. "Portal Samorządowy" postanowił przeanalizować zestawienie, które ukazało się w facebookowym poście.
Zostało tam wymienione wynagrodzenie pedagogów w różnych państwach m.in. w Australii, Niemczech, Kanadzie, USA, Francji, Wielkiej Brytanii czy Japonii. Przyznano jednak, że są państwa, w których wysokość płac nie jest jednolita i ciężko ją porównywać z polskimi danymi, jak np. Rosja, Chiny, Indie, Brazylia czy Argentyna. Na tle państw, w których mamy jasne informacje o pensjach pedagogów, Polska wypada naprawdę słabo. W porównaniu z nimi polscy nauczyciele zarabiają o 4-5 razy mniej.
Jak trafnie zauważył ktoś w komentarzach pod postem na Facebooku, warto tu byłoby też wziąć pod uwagę zakres obowiązków. W polskiej szkole pedagodzy mają dodatkowy obowiązek dyżurowania na korytarzach i terenie szkoły, nie dostają wynagrodzenia za godziny dodatkowe na wycieczkach kilkudniowych itp.
O 4-5 razy mniej niż inne kraje G20
"W Polsce w 2025/2026 r. roczne zarobki nauczycieli (brutto) wynoszą orientacyjnie: nauczyciel początkujący: ok. 80 tys. zł rocznie, nauczyciel z doświadczeniem (mianowany): ok. 94 tys. zł rocznie, nauczyciel dyplomowany: ok. 120 tys. zł rocznie" – czytamy wyliczenia dotyczące naszego kraju.
"Polska znajduje się w dolnej części rankingu OECD i G20, jeśli chodzi o płace nauczycieli, nawet po uwzględnieniu niższego pensum dydaktycznego. Różnice w pensum nie kompensują różnic płacowych – nawet przy większej liczbie godzin nauczania w innych krajach, wynagrodzenie za godzinę pracy nauczyciela jest tam znacznie wyższe" – zauważa również autor wpisu, który w całości można przeczytać tutaj. Z twardymi danymi, kiedy w porównaniu pojawiają się konkretne liczby i wysokości pensji, trudno dyskutować.
Problem nie leży tylko w finansach
To pokazuje, jak w Polsce zawód nauczyciela nadal jest niedoceniany. Mimo całej otoczki, w której Ministerstwo Edukacji Narodowej i rząd mówią o przywróceniu prestiżu zawodu.
Dopóki nauczyciele nie będą otrzymywali wyższego wynagrodzenia i publicznie nie przestanie się ich hejtować za dochodzenie praw do lepszych zarobków, do tego czasu w tej materii w naszym kraju niewiele się zmieni. Trzeba też pamiętać, że tu problemem są też rodzice, bo to oni głównie doprowadzili do tego, że pedagodzy nie mają już autorytetu, a więc nie docenia się ich nie tylko mentalnie, ale i finansowo.
Jeśli naprawdę zależy nam na jakości edukacji i bezpieczeństwie dzieci, nie da się dłużej udawać, że problem nie istnieje. Niskie płace nauczycieli to nie ich prywatna sprawa, ale kwestia, która bezpośrednio odbija się na całym systemie, ale i przyszłości nas wszystkich. Bez realnych pieniędzy, wsparcia i odbudowy społecznego szacunku żadna reforma nie zadziała, nawet ta, która w teorii jest najlepsza. A cenę za dalsze lekceważenie nauczycieli zapłacą nie oni, lecz kolejne pokolenia dzieci.
Źródło: facebook.com, portalsamorzadowy.pl
