Na zdjęciu smutna mama idzie ulicą.
Żłobek to dobre rozwiązanie dla wielu pracujących rodziców, ale część posyła do niego dzieci z niechęcią. storyblock.com

Poranki pod drzwiami żłobka bywają trudne dla wielu rodziców. Jedna z mam napisała, że czuje się, jakby "porzucała własne dziecko". Choć wie, że musi wrócić do pracy, te kilka minut rozstania to dla niej najtrudniejszy moment dnia.

REKLAMA

Natrafiłam ostatnio na post mamy, który bardzo mnie poruszył. Może dlatego, że sama mam podobne doświadczenia. Chodziło o zostawienie małego dziecka w żłobku.

"Zostawianie" jest tu chyba dobrym określeniem, bo wiem, że w ten sposób czuje się wiele mam. Jak pisze autorka tego posta: "Czuję się jakbym porzucała własne dziecko". 

Żłobek to tylko "przechowalnia"

Dla wielu rodzin żłobek jest dobrym, bezpiecznym rozwiązaniem. Często po prostu nie mają innej opcji. Trzeba wrócić do pracy, spłacać kredyt, utrzymać dom. A jednak emocje nie zawsze idą w parze z racjonalnymi argumentami.

Roczne czy dwuletnie dziecko nie potrzebuje jeszcze rówieśników. Najbardziej potrzebuje jednej, bliskiej osoby – tej, która daje poczucie bezpieczeństwa. Mając taką wiedzę, łatwo ocenić matkę, która tak wcześnie oddaje dziecko do placówki. Łatwo też samej sobie wmówić, że robi się coś złego.

Choć prawda jest taka, że większość kobiet nie podejmuje tej decyzji o tak. I na pewno nie robi tego z wygody.

"Nigdy nie sądziłam, że będę 'taką mamą'"

Autorka posta pisze, że zawsze chciała być mamą. Czuła do tego powołanie. Wyobrażała sobie, że zostanie z dzieckiem w domu tak długo, jak będzie trzeba. Życie jednak zweryfikowało plany. Do pracy musiała wrócić szybciej, niż zakładała, gdy synek miał niewiele ponad rok. Nie podała szczegółów, ale właściwie to nie one są najważniejsze.

Najważniejsze było to, co działo się w niej. Każdy poranek jest dla niej trudny. Najgorsze są te kilka minut przed drzwiami żłobka. Synek – jak pisze – jest grzeczny. Nie płacze. Chętnie idzie do przedszkolnej cioci. – Na całe szczęście – dodaje. – Gdyby jeszcze płakał, nie zniosłabym tego psychicznie.

Na końcu poprosiła inne mamy o wsparcie. O słowa, które powiedzą jej – nie jesteś złą matką. Robisz tyle, ile możesz.

I może właśnie tego najbardziej potrzebujemy – nie kolejnych ocen, ale wzajemnego zrozumienia. Nikt nie wie, jakie plany ma wobec nas życie.