
Wielu rodziców martwi się, że ich dwuletnie czy nawet roczne dzieci "mają za mało kontaktu z rówieśnikami". Eksperci podkreślają jednak, że to nie jest problem, bo dzieci do około 3. roku życia w ogóle nie potrzebują socjalizacji. Najważniejsza dla nich jest bliska więź z jednym dorosłym.
Psychoterapeutka i psychoanalityczka Erika Komisar, autorka książek o rodzicielstwie, przypomina, że do około 3. roku życia dzieci nie czerpią realnych korzyści z kontaktów z rówieśnikami. W tym wieku dominującym stylem zabawy jest zabawa równoległa – maluchy mogą przebywać obok siebie, ale każde i tak funkcjonuje "w swoim świecie".
Dzieci nie potrzebują innych dzieci, potrzebują bliskości dorosłego
Dlatego kluczowe jest nie to, by zapewnić dziecku jak najwięcej kontaktów z rówieśnikami, ale by dać mu stałą, przewidywalną obecność jednego opiekuna (najczęściej jest to mama). To ten rodzaj bliskości buduje poczucie bezpieczeństwa i zaspokaja potrzeby emocjonalne.
Przedszkole i żłobek przed 3. rokiem życia nie są miejscem socjalizacji
Komisar podkreśla, że popularne przekonanie, jakoby żłobek był konieczny "dla socjalizacji", jest mitem. W tym wieku dziecko nie bawi się razem, lecz jedynie obok innych dzieci. Kontakty społeczne zaczynają pełnić realną funkcję dopiero po 3. roku życia, kiedy maluchy wchodzą w etap pierwszych interakcji i bardziej świadomej zabawy.
Jeśli rodzic chce organizować zabawy grupowe, to – jak podkreśla ekspertka – powinien być zawsze w zasięgu wzroku, słuchu lub dotyku dziecka, w zależności od jego potrzeb. Obecność opiekuna jest fundamentem poczucia bezpieczeństwa.
Dzieci potrzebują "emocjonalnego doładowania"
Komisar wyjaśnia, że małe dzieci regularnie wracają do opiekuna, by "naładować emocjonalne baterie". To naturalne i zdrowe zachowanie rozwojowe. Kiedy dziecko czuje się bezpieczne i ma pewność, że rodzic jest obok, zaczyna eksplorować otoczenie i podejmować pierwsze, drobne ryzyka.
Często widać to w grupie bawiących się dzieci – maluch na chwilę biegnie do rodzica, przytula się, po czym wraca do zabawy. To taki jego punkt odniesienia i najważniejsze źródło bezpieczeństwa. Tak rodzi się właśnie rodzi odwaga. W oparciu o zaufanie, a nie oddalenie.
Bliskość nie rozpieszcza, ona buduje bezpieczne przywiązanie
Treści Eriki Komisar przytoczyła na swoim profilu psycholożka i mama pięciorga dzieci, Karolina Martin (@panipozytywka), podkreślając, że absolutnie nie chodzi o krytykę rodziców posyłających dzieci do żłobka. Chodzi o zrozumienie mechanizmów rozwojowych i poznanie prawdziwych potrzeb dziecka.
Nie bój się, że rozpieścisz dziecko
Badania nad przywiązaniem pokazują jednoznacznie, że reaktywność rodzica, czułość i szybkie odpowiadanie na potrzeby dziecka wcale go nie rozpieszczają, lecz pomagają rozwinąć bezpieczny styl przywiązania. To z kolei w dorosłości przekłada się na stabilne relacje, większą pewność siebie i lepsze radzenie sobie z emocjami.
Zobacz także
