Na zdjęciu dziecko bawi się na podłodze kolejką.
Często rodzice odraczają pójście dziecka do przedszkola, ze względu na brak gotowości. storyblock.com

Nie każde dziecko jest gotowe na przedszkole w wieku 3 lat. Coraz więcej rodziców przyznaje, że celowo odraczają czas pójścia dziecka do placówki. Na jednym z forów mamy dzielą się doświadczeniami dzieci, które poszły do przedszkola dopiero jako czterolatki (a czasem jeszcze później). Większość z nich podkreśla, że to była najlepsza decyzja, jaką mogli podjąć.

REKLAMA

Coraz więcej rodziców przyznaje wprost, że wiek metrykalny to nie to samo co gotowość emocjonalna. Choć w Polsce przyjęło się, że dzieci zaczynają przedszkole jako trzylatki, wiele mam świadomie decyduje się poczekać jeszcze rok albo nawet dłużej. Większość z nich wcale tego nie żałuje.

"Czy żałujecie, że dziecko poszło do przedszkola rok później?"

Takie pytanie pojawiło się na jednym z forów parentingowych. Mama zastanawiała się, czy decyzja o posłaniu dziecka do przedszkola dopiero w wieku 4 lat była słuszna i jak wyglądało to u innych rodzin. Odpowiedzi było wiele, ale łączyło je przekonanie, że warto było zaufać własnej intuicji.

"Rok wcześniej nie był gotowy. Po roku, zmiana o 180 stopni"

Jedna z mam napisała wprost, że próba wysłania syna do przedszkola w wieku 3 lat zakończyła się dramatem. Dziecko nie chciało nawet wejść do budynku, a każdy dzień był ogromnym stresem. Rodzice odpuścili. "Rok później zmiana o 180 stopni. Syn chodził chętnie, a nawet miał pretensje, że za szybko go odbieram. Nie żałowałam tej decyzji ani przez chwilę."

"Nie żałuję ani jednego dnia spędzonego razem"

"Wspaniały, wartościowy czas spędziłyśmy razem. Wiele osób namawiało, żeby puścić córkę wcześniej, ale zostałyśmy przy swojej decyzji. I nie żałowałam ani przez chwilę." Dla części mam decyzja o późniejszym przedszkolu była możliwa także dlatego, że mogły zostać z dzieckiem w domu jeszcze przez rok. I ten czas wspominają jako wyjątkowy.

Łatwiejsza adaptacja, mniej łez, mniej stresu

W wielu komentarzach powtarzał się ten sam motyw, że dzieci czteroletnie dużo lepiej rozumiały, co się dzieje. Wiedziały, że mama wróci, potrafiły nazwać emocje, szybciej nawiązywały relacje. "Zero problemów przy rozstaniu, żadnego płaczu. Od pierwszego dnia chodziła chętnie. Dziś ma prawie 6 lat i uwielbia przedszkole oraz rówieśników."

Kilka mam zwracało też uwagę na mniejszą liczbę infekcji, mimo że dziecko nie chodziło wcześniej do żłobka i nie "wychorowało się" jako trzylatek.

A co z relacjami i szkołą? "Nie miało to żadnego znaczenia"

Pojawiały się też głosy mam starszych dzieci, które dziś są już uczniami. "Syn poszedł do przedszkola mając 5 lat. Nigdy nie płakał, nie miał problemów z odnalezieniem się w grupie. Dziś jest wzorowym, koleżeńskim uczniem." Wielu rodziców podkreślało, że późniejszy start w przedszkolu wcale nie oznacza problemów społecznych, wręcz przeciwnie.

Jedna zasada, która się powtarza – indywidualne podejście

Czytając te wszystkie komentarze, doszłam do wniosku, że tak naprawdę posłanie dziecka do przedszkola powinno być sprawą indywidualną. Wśród historii mam dominowało przekonanie, że nie ma jednego dobrego momentu dla wszystkich dzieci.

Drugim ważnym spostrzeżeniem jest to, że to nie społeczne oczekiwania powinny decydować o tym, czy dziecko ma już iść do placówki, ale gotowość dziecka –emocjonalna, rozwojowa i relacyjna.

Jedna z mam napisała: "Każde z moich dzieci poszło do przedszkola w innym wieku – wtedy, gdy uznałam, że jest gotowe. Wszystkie od pierwszych dni chodziły chętnie. Nic bym nie zmieniła w swojej decyzji."

Czytaj także: