
Walentynki to oczywiście święto zakochanych par. Kolacja przy świecach, bukiet róż, romantyczne zdjęcie wrzucone do sieci. Taki scenariusz długo wydawał się jedynym słusznym. Dziś coraz więcej osób świadomie wybiera inną wersję tego dnia – spokojną, samotną i wcale nie mniej wyjątkową.
Trend na niebycie w związku przybiera na sile
W ostatnich latach coraz wyraźniej widać zmianę w myśleniu o związkach. Bycie singlem przestaje już być etapem przejściowym, tylko staje się realnym wyborem. I nie jest to żaden manifest przeciwko miłości, tylko raczej decyzja o ochronie własnego spokoju.
Wiele kobiet i mężczyzn otwarcie mówi dziś, że wolą swoje towarzystwo niż relację zbudowaną z lęku przed samotnością. Wybierają ciszę zamiast emocjonalnej huśtawki. Stabilność zamiast niepewności. Wieczór z dobrym filmem zamiast randki, która bardziej męczy niż ekscytuje. To nie jest ucieczka, tylko nasz świadomy wybór.
Randka z samą sobą przestaje już być dziwna
Jeszcze kilka lat temu samotne wyjście do restauracji budziło współczujące spojrzenia. Dziś coraz częściej jest symbolem niezależności i "czymś normalnym".
Kobiety coraz częściej rezerwują stoliki dla jednej osoby. Kupują sobie kwiaty i idą do kina bez "osoby towarzyszącej". W Walentynki nie czekają na zaproszenie i same decydują, jak chcą spędzić ten dzień.
Randka z samą sobą to nie jest desperacja, tylko praktyka bycia w zgodzie ze sobą. To umiejętność czerpania przyjemności z własnej obecności.
Zobacz także
Motyle w brzuchu nie mają jednego źródła
Motyle w brzuchu przez lata były przypisywane wyłącznie romantycznemu zauroczeniu. Tymczasem ekscytacja może mieć zupełnie inne oblicze.
Dobra książka też potrafi przyspieszyć tętno. Film może wzruszyć bardziej niż niejedna randka. Rozmowa z przyjaciółką może zostawić w sercu więcej ciepła niż bukiet kwiatów.
Emocje wcale nie są zarezerwowane tylko dla par. Czasem wystarczy historia, która nas poruszy i na długo zostawi ślad w naszym sercu.
Spokój to nowy luksus
Współczesne tempo życia sprawia, że coraz więcej osób zaczyna traktować spokój jak dobro luksusowe. Brak napięcia, brak analizowania wiadomości i dobrze znanego czekania, aż ktoś się pierwszy odezwie. Walentynki spędzone samotnie mogą być właśnie tym – dniem bez presji i bez porównań z innymi. Bez udowadniania czegokolwiek światu.
W zamian pojawia się cisza, ale taka, która nie boli. Poczucie kontroli nad własnym czasem. I świadomość, że bycie samemu wcale nie oznacza bycia samotnym.
Coraz więcej osób odkrywa, że 14 lutego nie musi być dniem niedosytu. Może być dniem przyjemności – tej małej, prywatnej, niespektakularnej. Koc, herbata, ulubiona muzyka. I to wystarczy.
A jak wy planujecie spędzić ten dzień?
