
Czy każde świętowanie czy obchodzenie tradycji musi oznaczać objadanie się? Coraz więcej rodziców zastanawia się, jaki komunikat wysyłamy wtedy dzieciom? Warte zastanowienie przed tłustym czwartkiem.
Tłusty czwartek to dla wielu rodzin sympatyczna tradycja. Stanie w kolejce po pączki, domowe smażenie czy liczenie kto zjadł więcej. Dla niektórych to niewinna zabawa, dla innych moment, w którym coś zaczyna zgrzytać.
Przeglądałam ostatnio forum dla rodziców i trafiłam na wątek o przepisach na pączki. Wiecie, jak smażyć, ile sztuk wychodzi z kilograma mąki, jak zrobić idealny lukier itd. Wśród setek porad wybiła się jedna wypowiedź. Krótka, ale bardzo stanowcza.
"Wiem, że pewnie narażę się wielu rodzicom, ale ja nie uczę swoich dzieci świętowania w ten sposób. Nie wiem, czemu przyjęło się, że większość uroczystości w naszym kraju świętujemy objadaniem się. Pół biedy, gdyby chodziło o rodzinny, zdrowy posiłek, ale tu zazwyczaj mamy do czynienia ze zwykłym – nazwijmy rzecz po imieniu – obżarstwem. Czego w ten sposób uczymy dzieci? Że szczęście polega na spożywaniu kalorii w nadmiarze? Ja chcę, żeby moje dziecko miało zdrową relację z jedzeniem, dlatego nie faszeruję go pączkami i nie pokazuję, że jedzenie to jedyny sposób świętowania."
Ta wypowiedź stała się początkiem burzliwej dyskusji. I choć wiele osób się na nią oburzyło, trudno odmówić jej tego, że daje do myślenia.
Wszechobecna kultura objadania
Jakby spojrzeć na to uczciwie, to większość naszych świąt kojarzy się z zastawionym stołem. Im więcej, tym lepiej. Dzieci od najmłodszych lat uczą się, że wyjątkowe chwile w gronie rodzinnym oznaczają nadmiar.
O krok od emocjonalnego jedzenia
Powstaje tu bardzo prosty mechanizm – jeśli świętowanie wiąże się z objadaniem, a ja kojarzę wspólny rodzinny czas ze szczęściem, to będę w przyszłości bardziej skłonny do emocjonalnego jedzenia, by lepiej się poczuć. W momentach smutku czy napięcia, łatwiej wtedy sięgać po "nagrodę", coś co kojarzy mi się, właśnie ze szczęściem rodzinnym.
Raz na jakiś czas można sobie pozwolić
"Kolejny pączek? Raz w roku można" – brzmi znajomo? Pytanie tylko ile takich "razów" mamy w roku – urodziny, imieniny, święta, wakacje.
Tłusty czwartek nie jest problemem samym w sobie. Nawet pączek, czy dwa też nie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy normalizować przejadanie się jako element tradycji. Dzieci obserwują nas cały czas i przyswajają więcej, niż nam się może wydawać.
