
Hałas w szkole od lat traktowany jest jak "normalny" element codzienności, z którym wszyscy muszą się pogodzić. Tymczasem dla nauczycieli i uczniów to realne obciążenie, które wpływa na koncentrację, emocje i efektywność nauki. Polonistka mówi o tym, jak szkolny hałas wykańcza psychicznie i fizycznie.
Hałas to "normalny" element szkolnej codzienności
Nauczycielom często obrywa się od społeczeństwa za rzekomo niewielki nakład pracy. Kto nie słyszał argumentu o 18 godzinach pracy przy tablicy tygodniowo? Do tego – według powszechnej opinii – mają oni nieustannie wolne: wakacje, ferie, długie święta w kalendarzu roku szkolnego, a mimo to wciąż narzekają.
Tymczasem problem nie sprowadza się jedynie do niedocenienia ogromu obowiązków i nieadekwatnych do nich zarobków. Równie istotne są warunki pracy, które dla wielu pedagogów są po prostu wyczerpujące: konieczność współpracy z uczniami, którzy nie zawsze chcą współpracować, presja odpowiedzialności oraz stałe funkcjonowanie w głośnej, przebodźcowującej przestrzeni.
O hałasie w szkołach, który powoduje u nauczycieli ogromne zmęczenie, ostatnio pisała Agnieszka Cegłowska-Lepszy, prowadząca w mediach społecznościowych konto Polski Rulez. W jednym z wpisów zwróciła uwagę na problem często bagatelizowany zarówno przez dorosłych, jak i organy odpowiedzialne za szkoły:
"Hałas w szkole nie jest tylko drobną niedogodnością ani 'urokiem miejsca, w którym są dzieci'. To zjawisko, które realnie wpływa na koncentrację, emocje i gotowość do uczenia się, zarówno u uczniów, jak i u nauczycieli. Najwyższy poziom hałasu pojawia się na przerwach i nie jest to odkrycie.
Właśnie wtedy kumuluje się wszystko: rozmowy, śmiech, krzyki, bieganie, emocje po lekcji i napięcie przed następną. Dla wielu dzieci przerwa nie jest chwilą odpoczynku, tylko kolejnym bodźcowym sztormem. Układ nerwowy zamiast się wyciszyć – jeszcze bardziej się rozkręca. A potem dzwonek" – podsumowuje pedagożka.
Sama pamiętam jak w pierwszych dniach szkoły mój syn, uczeń 1 klasy podstawówki, był przerażony przed lekcjami, jak głosno jest na szkolnym korytarzu podczas przerwy. Wracał do domu przemęczony hałasem, a ja kiedy po niego do placówki pzychodziłam, miałam ochotę włożyć do uszu słuchawki wyciszające.
Zobacz także
Dzieci są przemęczone głośnymi przerwami
Autorka wpisu zauważa też, że oczekiwanie, iż po przerwie zarówno uczniowie, jak i nauczyciele w ciągu kilku minut będą gotowi do pełnego skupienia i pracy poznawczej, jest po prostu nierealne. Jak podkreśla polonistka, hałas to nie kwestia braku dyscypliny czy kultury osobistej, lecz realne obciążenie.
"[...] mózg nie działa jak przełącznik światła. Po intensywnym hałasie potrzebuje czasu, żeby wrócić do równowagi. Dlatego pierwsze minuty lekcji tak często mijają na zbieraniu uwagi, uspokajaniu, powtarzaniu poleceń i czekaniu, aż poziom pobudzenia opadnie. Hałas to nie tylko kwestia kultury osobistej czy dyscypliny, ale przede wszystkim obciążenie poznawcze. Zmęczenie, które narasta niezauważalnie. Trudność w słuchaniu, formułowaniu myśli, zapamiętywaniu" – napisała w dalszej części wpisu.
Do posta dołączone zostało również nagranie z ironicznym napisem nad głową nauczycielki: "POV: Kiedy pytają, po czym ten nauczyciel taki zmęczony...". Trudno o bardziej trafny komentarz. Stały hałas sprawia, że mózg szybciej się przebodźcowuje, co bezpośrednio wpływa na samopoczucie i koncentrację. W takich warunkach skuteczna nauka nowych umiejętności czy realne przyswajanie wiedzy stają się niemal niemożliwe.
Zamiast więc powielać uproszczone hasła o łatwej pracy nauczycieli i małej liczbie godzin etatowych, warto przyjrzeć się temu, w jakich warunkach ta praca faktycznie się odbywa. Hałas nie jest tłem – jest jednym z głównych czynników obciążających zarówno uczniów, jak i pedagogów. Jeśli naprawdę zależy nam na jakości edukacji, musimy zacząć traktować komfort osób przebywających w szkołach nie jako fanaberię, lecz jako fundament skutecznego uczenia się.
