
Stereotyp wrednej teściowej nie wziął się znikąd i zna go większość młodych rodziców. W wielu rodzinach powtarza się ten sam schemat: teściowa wie lepiej, a synowa jako matka zawsze robi coś nie tak. Kluczem do spokoju w relacjach są granice, zrozumienie ról i umiejętność odpuszczania.
Stereotypowa teściowa nie wzięła się znikąd
Też jesteście zdania, że stereotyp wrednej teściowej nie wziął się znikąd? Gdyby była tylko wytworem z memów i kabaretów, nie wracałaby jak bumerang w rozmowach na placach zabaw, w kuchniach i w rozmowach przyjaciółek, które przy kawie czy winie opowiadają sobie o swoich trudach macierzyństwa. A ten temat regularnie w takich sytuacjach się pojawia i świetnie dbają o to zarówno seniorki, jak i matki, które są synowymi.
Wiele moich koleżanek i kolegów, którzy są rodzicami, ma bardzo podobne doświadczenia: teściowa, która "najbardziej na świecie kocha swojego synka", i synowa, która – cokolwiek by nie zrobiła – robi coś źle. Źle karmi, źle ubiera, za bardzo chroni albo na za mało pozwala. Za dużo zakazuje, a przy tym wciąż słyszy, że "kiedyś dzieci wychowywały się same i jakoś żyją".
Kluczem do poprawnych relacji bardzo często okazuje się... mężczyzna. Tak, ten dorosły syn, który powinien umieć postawić granice własnej matce. I ta matka – jeśli naprawdę chce dobrych relacji – też powinna zrozumieć, że jej dziecko jest dorosłe. Ma partnerkę, własną rodzinę i pełne prawo wychowywać dzieci po swojemu. Nawet jeśli robi to zupełnie inaczej niż w domu rodzinnym. Nawet jeśli obiad nie składa się z zupy i drugiego dania, tak jak to "zawsze było u mamusi".
Seniorzy czasem mają z tym ogromny kłopot i trudno oddać "ster". Nie zawsze umieją pogodzić się z myślą, że bycie dziadkami to już zupełnie inna rola niż bycie rodzicami. Ale to konieczne. Dziadkowie nie są od wychowywania, są od bycia obok, dbania o relację. Od wspierania, a nie podważania zasad ustalonych przez rodziców. Od szanowania ich decyzji – nawet jeśli prywatnie uważają je za kompletnie nietrafione.
Spróbujcie z teściowymi po porstu poromawiać
Od przyjaciółki słyszę często tę samą historię: teściowa nie rozumie, że syn i synowa chcą wychowywać dzieci inaczej. Podważa ich decyzje przy dzieciach i żartuje, że "u babci można więcej". Wymądrza się, poucza, poprawia. A moja przyjaciółka milczy, bo uważa, że powinna być miła i uprzejma.
Choć za każdym razem ma ochotę wytknąć teściowej jej "idealne" metody wychowawcze sprzed dekad. I wtedy też przed oczami stają jej te memy: że nie wierzy w metody wychowawcze teściowej, bo efekt jej wychowania – czyli mąż – to ktoś, kogo teraz żona musi wychowywać od nowa.
Relacje rodzinne są trudne i nie ma jednej recepty na idealne kontakty z teściami i rodzicami. Czasem trzeba odpuścić, innym razem pójść na kompromis. A czasem przemilczeć komentarz i zrobić swoje. Dla własnego spokoju, dla spokoju dzieci i dla miłej atmosfery podczas rodzinnego, niedzielnego obiadu.
Piszę to z perspektywy matki, która ma ogromne szczęście. Mam dobrą relację z teściową. Doceniam to, że się nie wtrąca i wie, że to jestem matką swoich dzieci. I to ja – razem z ich ojcem – podejmuję decyzje. To bezcenne i pokazuje, że da się inaczej. Jeśli macie stereotypowe "wredne teściowe" to polecam też szczerą rozmowę z nimi – być może nie mają pojęcia, że ich zachowanie was triggeruje, wkurza czy irytuje. Ich perspektywa na sytuację może być naprawdę zupełnie inna.
