
Zima i ferie to czas, gdy na stokach narciarskich pojawia się coraz więcej dzieci, także bardzo małych. Niestety nie zawsze towarzyszy temu odpowiedzialna postawa dorosłych, co może prowadzić do groźnych sytuacji. Jedną z nich opisała pedagożka znana w sieci jako Mama Pedagog Viola.
Dzieci czasami reagują nieodpowiednio
W sezonie zimowym, gdy trwają ferie, a zima dopisuje śniegiem i mrozem, wielu Polaków korzysta z możliwości jazdy na nartach lub snowboardzie. Stoki narciarskie – także w polskich górach – są wówczas pełne ludzi. Jeżdżą nie tylko nastolatki i dorośli, ale również dzieci. W dzisiejszych czasach wielu rodziców inwestuje w naukę jazdy na nartach już nawet u 3-4-letnich maluchów.
Niestety, na stoku – podobnie jak w wielu innych miejscach publicznych – nie zawsze spotykamy się z życzliwością czy nawet podstawowymi zasadami kultury osobistej. Ich brak może prowadzić do naprawdę niebezpiecznych sytuacji.
O jednej z nich opowiedziała ostatnio na swoim profilu w mediach społecznościowych pedagożka Violeta Kanibolocka, znana w sieci jako @Mama Pedagog Viola. W najnowszym filmie ekspertka mówi o zdarzeniu, którego doświadczyła jej córka. Około 3-letni chłopiec z całej siły próbował wbić dziewczynce kij w oko. Na jego zachowanie nie zareagowali ani rodzice, ani opiekunowie, którzy obserwowali całą sytuację z boku.
Mama dziewczynki sama zdecydowała się zareagować, zwracając chłopcu uwagę, że jego zachowanie jest niebezpieczne i nieodpowiednie. Na jej reakcję odpowiedział starszy brat chłopca – około 7-letni – który powiedział do niej: "Nie wolno na niego krzyczeć, on jest mały".
Pedagożka postanowiła skomentować tę sytuację nie tylko z perspektywy matki, ale również eksperta. W krótkiej wypowiedzi zauważyła, że słowa starszego brata to w istocie przekaz, który najprawdopodobniej wielokrotnie słyszał od dorosłych – rodziców lub opiekunów.
Miał zakodowane w głowie, że jeśli brat jest najmłodszy, to nie wolno zwracać mu uwagi. Tymczasem, jak jasno podkreśla pedagożka, nie ma znaczenia, czy dziecko jest najmłodsze czy najstarsze w rodzinie. Każde powinno być uczone zasad funkcjonowania w społeczeństwie.
Na nieodpowiednie zachowania powinni reagować rodzice
Do podobnych wniosków często dochodzimy również w dyskusjach na temat krytyki rodziców zabierających dzieci do restauracji. To właśnie po to tam je zabierają – aby pokazywać i tłumaczyć, jak należy zachowywać się w danej sytuacji. Kluczowa jest jednak współpraca i reagowanie dorosłych na zachowania dzieci. W opisanej sytuacji na stoku zabrakło tej interwencji ze strony opiekunów, którzy przecież ponoszą odpowiedzialność za swoje dziecko.
Pedagożka zwróciła się także bezpośrednio do rodziców, którzy nie reagują na niebezpieczne zachowania swoich dzieci. Zauważyła, że bycie sprawcą krzywdy nie jest dla dziecka niczym dobrym, a odpowiedzialność za takie sytuacje ponosi dorosły.
Dodatkowo podkreśliła, że często dotyczy to tzw. rodziców helikopterów – nadopiekuńczych wobec własnego syna lub córki, którzy jednak przestają reagować, gdy to ich dziecko wyrządza krzywdę innym. Influencerka powiedziała też wprost, że w sytuacji, gdy zwracanie uwagi i rozmowy nie przynoszą efektu, najlepszym rozwiązaniem dla własnego bezpieczeństwa jest odizolowanie się od takiej osoby.
W tekście pod wideo pedagożka napisała również: "Co odpowiedziałam (chyba) bratu: 'super, że troszczysz się o brata, ale takie rzeczy powinna załatwiać Twoja mama'. Co powiedziałam 'matce'? Po pierwsze zapytałam po co dała kij dziecku (ten mały NIE jeździł na nartach). Poprosiłam o zabranie kija i pilnowanie swojego potomstwa".
Jej reakcja była adekwatna do sytuacji i może stanowić ważną lekcję dla innych rodziców. To, że nasze dzieci zachowują się w danym momencie nieodpowiednio, nie zawsze jest ich winą. Trzeba dać też jasno sygnał, że sytuacja miała miejsce na stoku, gdzie wiele osób jeździ na nartach i deskach. To nie jest miejsce na to, by wymachiwać kijami, bo można naprawdę doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji.
Odpowiedzialność spoczywa na dorosłych, którzy powinni reagować, stawiać granice i uczyć najmłodszych, że ich zachowania mogą być niebezpieczne lub krzywdzące dla innych. Brak reakcji to również komunikat i niestety bardzo często oznacza on przyzwolenie na nieodpowiednie zachowanie dziecka.
