
Polskie dzieci coraz częściej przegapiają lektury i lekcje przez smartfony i media społecznościowe – wynika z badania Instytutu Psychologii WSKZ i Fundacji Bonum Humanum. Eksperci podkreślają, że bez edukacji medialnej i jasnych zasad korzystania z urządzeń cyfrowych, problemy te będą się pogłębiać.
Smartfony i social media wkraczają w każdą lekcję
Badanie przeprowadzone w 2025 r. na próbie 998 uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz 202 nauczycieli i rodziców pokazuje, że korzystanie z urządzeń ekranowych jest wszechobecne. Ponad 74 proc. uczniów szkół podstawowych i 95 proc. uczniów szkół ponadpodstawowych używa smartfonów lub komputerów także w celach niezwiązanych z nauką w trakcie pracy domowej.
W szkołach blisko 39 proc. uczniów podstawówek i 79 proc. starszych klas ma aktywne telefony w czasie lekcji, z czego 21–45 proc. korzysta z nich do mediów społecznościowych lub komunikatorów.
Uczeń z telefonem jest rozkojarzony
Autorskie badania Instytutu WSKZ wykazały, że korzystanie z komunikatorów i portali społecznościowych wytrąca uczniów z rytmu edukacyjnego.
– Ponad 31 proc. uczniów szkół podstawowych i 68 proc. uczniów szkół ponadpodstawowych deklaruje, że ucząc się w domu, jednocześnie słucha muzyki, ogląda telewizję lub treści publikowane w mediach społecznościowych – podkreśla kierownik projektu dr hab. prof. WSKZ Mariusz Jędrzejko.
Blisko połowa respondentów przyznaje, że w ich domach nie obowiązuje zasada "najpierw nauka, później rozrywka", co dodatkowo obniża efektywność przyswajania wiedzy.
Ponad 95 proc. nauczycieli i rodziców wskazuje na potrzebę wprowadzenia odgórnego zakazu przynoszenia smartfonów do szkół podstawowych. W szkołach ponadpodstawowych eksperci rekomendują wypracowanie jasnej umowy między szkołą a uczniami.
Co ja o tym myślę?
Patrzę na te wyniki i… naprawdę się nie dziwię. Jako matka widzę to codziennie: w domu, w drodze do szkoły, przy odrabianiu lekcji, przy stole. Smartfony i media społecznościowe są dziś dla dzieci po prostu ciekawsze niż grube tomy książek, a my, dorośli, często udajemy, że mamy nad tym kontrolę. Nie mamy.
Nie oszukujmy się: w większości domów nie ma realnej kontroli nad korzystaniem z telefonu. Są deklaracje, są zakazy i hasła w stylu "odłóż wreszcie ten telefon", ale potem i tak każdy jest zajęty swoim ekranem. Dziecko z telefonem w ręku nikogo już nie dziwi. Więc dlaczego miałoby być inaczej na lekcji?
Źródło: wirtualnemedia.pl
