screen zdjęcia z Instagrama Andziaks
Andziaks na swoim kanale YouTube opublikowała film z drugiego porodu. fot. Instagram @andziaks

Andziaks opublikowała nagranie z drugiego porodu, które szybko stało się jednym z najgłośniejszych tematów w sieci. Influencerka pokazała intymne momenty z sali porodowej, ponownie wywołując dyskusję o granicach prywatności i sharentingu. Internauci są podzieleni – jedni dziękują za normalizowanie porodu, inni mówią wprost o przekraczaniu granic.

REKLAMA

Andziaks, czyli Angelika Trochonowicz, to jedna z najpopularniejszych polskich influencerek. Od momentu narodzin swojego pierwszego dziecka w mediach często określana jest mianem "królowej sharentingu". Córka Andziaks i Luki, Charlotte, pojawia się niemal w każdym materiale publikowanym przez parę na YouTubie. Dodatkowo rodzice dziewczynki chętnie podejmują współprace reklamowe, w których wykorzystywany jest wizerunek dziecka.

Andziaks opublikowała nagranie z drugiego porodu

Niedawno Andziaks była w drugiej ciąży i 7 stycznia 2026 roku poinformowała w mediach społecznościowych, że na świecie pojawiło się jej drugie dziecko. Rodzice na razie nie zdradzili imienia malucha, jednak od czasu filmu z "gender reveal party" wiadomo było, że spodziewają się syna.

Influencerka urodziła 7 stycznia 2026 roku o godzinie 11:47 – taką informację zamieściła w podpisie pod zdjęciem z noworodkiem, wykonanym na szpitalnym łóżku. Wkrótce na jej kanale na YouTubie pojawił się nowy film – nagranie z porodu. Poprzedni materiał z narodzin Charlotte zgromadził już 5,7 mln odsłon, dlatego trudno się dziwić, że przy drugim porodzie para również zdecydowała się na realizację takiego filmu.

Poród w szpitalu, w prywatnym apartamencie

Na nagraniu widzimy cały przebieg porodu – od pierwszych skurczów, które obudziły influencerkę około godziny 4:00. Po półtorej godziny regularnych skurczów para skontaktowała się z położną i zaczęła przygotowywać się do wyjazdu do szpitala. Przed wyjściem Andziaks obudziła córkę, poinformowała ją, że zaczyna rodzić, a opiekę nad dziewczynką przejęła babcia.

W filmie widzimy również momenty ze szpitala – Andziaks podłączoną do aparatury KTG, zalaną łzami. Influencerka komentuje ten moment, mówiąc, że "chyba dojeżdżają ją hormony" i że są to łzy wzruszenia. Para korzystała z wynajętego, dwupokojowego apartamentu porodowego, przystosowanego do pobytu partnera i odwiedzin bliskich świeżo upieczonej mamy oraz noworodka.

Nagranie pokazuje także skurcze parte i sam moment narodzin dziecka. Przez cały czas przy Andziaks był ojciec dziecka, który wspierał ją podczas porodu. "Dopiero teraz do mnie dochodzi, że urodziłam. Jak go położyli, to jeszcze nie zaczaiłam. Fajnie bardzo było. Lepsze to niż wenflon" – skomentowała 28-latka. Po zakończonym porodzie zwróciła się do partnera słowami: "Siadaj i zamawiaj sushi".

W mediach społecznościowych influencerka opublikowała również zdjęcie z noworodkiem, którego trzyma w ramionach, leżąc na szpitalnym łóżku. W drugiej ręce ma pałeczki i zajada sushi.

Internauci podzieleni

Pod materiałami oraz na portalach plotkarskich pojawiło się wiele komentarzy. Część odbiorców dziwi się, że tak intymne chwile są publikowane w formie filmu dostępnego dla całego świata. Z drugiej strony obserwatorzy Andziaks – zwłaszcza na YouTubie – gratulują jej i dziękują za udostępnienie nagrania. Wiele matek przyznaje, że film je wzruszył i przywołał wspomnienia z własnych porodów.

Kobiety bezdzietne piszą natomiast, że materiał jest dla nich ważny, bo pokazuje, jak wygląda poród i w pewnym sensie go normalizuje. Trzeba jednak zaznaczyć, że Angelika doświadczyła łagodnego, fizjologicznego porodu, który nie trwał wiele godzin. Dzięki temu jej vlog jest estetyczny, spokojny i pozbawiony dramatyzmu.

Warto przypomnieć, że już podczas pierwszej ciąży Andziaks regularnie dzieliła się z widzami jej przebiegiem. Najpierw zyskała ogromne zainteresowanie po publikacji filmu z wykonywania testu ciążowego, a następnie niemal cała Polska mówiła o niej i Luce po udostępnieniu nagrania z porodu Charlotte.

W mediach pojawiały się nawet porównania, że dziewczynka jest polskim royal baby. Teraz do 5-letniej Charlotte, której mama bywa nazywana królową sharentingu, dołączył młodszy brat.

Czytaj także: