nauczycielka prowadzi lekcję i pisze na tablicy w klasie
Nauczyciele przyznają, że najwięcej zawiści odczuwają ze strony kolegów z pracy. fot. storyblocks.com

Pokój nauczycielski często nie jest miejscem wsparcia, lecz cichej rywalizacji, zazdrości i wzajemnej niechęci. Coraz więcej nauczycieli przyznaje, że większym problemem niż uczniowie czy rodzice bywają koledzy z pracy. Za zamkniętymi drzwiami pokoju nauczycielskiego czasem rozgrywają się wyjątkowo toksyczne zachowania.

REKLAMA

Nauczyciele, którzy zaczynają pracę w nowej szkole, zwykle powtarzają to samo – najtrudniejsi oprócz uczniów i rodziców, bywają koledzy z pracy. Młodzi stażem pedagodzy obawiają się spotkań w pokoju nauczycielskim, bo tam zostają ocenieni, sprawdza się ich poziom wiedzy i doświadczenie, a często różne antypatie kończą się plotkami i nieprzyjemnym obgadywaniem. Nauczyciele bywają zawistni, zazdrośni i nieprzyjemni dla współpracowników.

Nauczyciele nie przepadają za kolegami po fachu

Ostatnio na ten temat portal Radia ZET opublikował obszerny materiał, cytując wypowiedzi wielu różnych pedagogów. Jak nauczyciele sami zauważają, rodzice widzą ich przy tablicy i na zebraniach, gdzie są spokojni, uśmiechnięci, opanowani. Rzadko kto zastanawia się, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami pokoju nauczycielskiego.

A tam – jak mówią sami pedagodzy – często nie ma wsparcia, solidarności ani zwykłej życzliwości. Jest za to zazdrość, donoszenie, obgadywanie i cicha nienawiść do kolegów z pracy. Zazwyczaj pod płaszczykiem sympatii, uśmiechów i uprzejmości, skrywa się zazdrość, jad, uszczypliwości.

Pewien polonista z Łodzi w rozmowie z portalem, mówi wprost: "Jak wchodzisz do pokoju nauczycielskiego, to jakbyś wchodził do paszczy lwa". To miejsce, w którym – zamiast odpocząć między lekcjami, sprawdzić jakieś prace, uzupełnić w spokoju i ciszy e-dziennik, trzeba uważać na każde słowo.

Nauczyciele stworzyli nawet niepisane zasady przetrwania, o których czytamy we wspomnianym materiale: nie wychylaj się, nie chwal sukcesami, nie bądź zbyt ambitny. Jeśli jesteś kreatywny i odnosisz sukcesy we współpracy z uczniami, możesz na własnej skórze odczuć zawiść starszych, bardziej doświadczonych kolegów. Jeśli masz w klasie olimpijczyków, uczniowie (albo ty jako pedagog) otrzymują nagrody albo zaskarbiasz sobie ich sympatię, "jesteś narażony" – jak to komentuje wspomniany polonista z Łodzi.

Pokój nauczycielski polem nieoczywistej bitwy

Wrogość rzadko ma formę otwartego konfliktu. Częściej to "mobbing w białych rękawiczkach", jak określają to rozmówcy radia. Milczenie, gdy ktoś wchodzi do pokoju, wymowne spojrzenia czy wymiana spojrzeń z innymi pedagogami. Zdarzają się też ironiczne komentarze rzucone niby w przestrzeń i podważanie kompetencji.

Nauczyciel języka polskiego przytacza m.in., że słyszał "żeby być nauczycielem i móc innych uczyć, to trzeba dorosnąć, studia i teoria nie wystarczą". Gdy uczniowie go lubili – ktoś w pokoju potrafił powiedzieć, że "pewnie dlatego, że same piątki stawia". Gdy był wymagający – "zaspokaja swoje ambicje".

Ewa, anglistka, która wypowiadała się w mediach i broniła praw nauczycieli, doświadczyła jawnej izolacji. Jedni przestali mówić jej "dzień dobry", inni trzaskali drzwiami przed nosem. Sama nazywa to dyskryminacją i gorzko podsumowuje środowisko: "W porównaniu z innymi branżami na jeden metr kwadratowy pokoju nauczycielskiego przypada najwięcej tchórzy".

Z zewnątrz rodzice czy uczniowie tego często nie widzą, bo mało kto w swobodny sposób przebywa w pokoju nauczycielskim, chyba że sam jest zatrudniony w szkole.

Rodzice często nie wiedzą, że nauczyciele potrafią buntować przeciwko swoim kolegom uczniów i ich opiekunów. Wspomniany polonista przytacza słowa, które padały w klasach: "Boicie się, czy zdacie dobrze egzamin z tym nauczycielem? To napiszcie list, zgłoście go". Donosy trafiają do dyrekcji, czasem od innych nauczycieli albo administracji i innych pracowników szkoły. Wtedy dochodzi do sprawdzania wszystkiego u danego nauczyciela, co potem można ująć w plotkach: dziennik, strój, samochód, życie prywatne.

Toksyczne środowisko prowadzi do wypalenia

Taka zawiść i szerzenie nieprawdy potrafi zniszczyć człowieka. Jedna z rozmówczyń portalu opowiedziała o świetnym nauczycielu angielskiego, który po fali komentarzy i drwin przestał przychodzić do pokoju nauczycielskiego, a potem odszedł ze szkoły i wyjechał z miasta. Uczniowie szybko przejęli zachowania dorosłych, bo dzieci widzą więcej, niż nam się wydaje. Jeśli koledzy z placówki drwili z anglisty, bardzo szybko stał się też obiektem żartów młodzieży.

Eksperci mówią wprost: to efekt frustracji, wypalenia i braku wsparcia systemowego. Aż 67,5 proc. nauczycieli dostrzega u siebie objawy wypalenia zawodowego. Gdy ludzie czują się niedoceniani, zaczynają walczyć między sobą, zamiast razem wziąć sprawy w swoje ręce.

Taka prawidłowość niszczy środowisko od środka i wtedy zupełnie nie potrzeba braku prestiżu, by nie chcieć dłużej pracować jako nauczyciel. Dla rodziców to ważny sygnał. Szkoła to nie tylko relacja nauczyciel-uczeń. To także toksyczne środowisko pracy, które wpływa na zdrowie, decyzje i zachowanie nauczycieli.

A pedagog, który codziennie "wchodzi do paszczy lwa", nie ma siły być spokojnym, empatycznym przewodnikiem dla uczniów. Nawet jeśli ma w sobie pasje, pokłady kreatywności i chęć pracy z dziećmi i młodzieżą, może dostać taką lekcję życia od kolegów po fachu, że odechciewa mu się pracy w szkole.

I choć wielu nauczycieli podkreśla, że w placówkach edukacyjnych spotkali też prawdziwych przyjaciół, jedno zdanie powtarza się w wielu wypowiedziach pedagogów. Pokój nauczycielski to często nie miejsce wsparcia, lecz trening przetrwania. Jak mówi anglistka, z którą rozmawiał portal: "to jest dobry trening przetrwania, survival".

Źródło: rmf24.pl

Czytaj także: