mama przytula swoje dziecko
Rodzice, a szczególnie matki, mają tendencję do wyrzutów sumienia, jesli nie są "idealnymi rodzicami". fot. mirrorobserver/storyblocks.com

Łagodne rodzicielstwo zdobywa dziś serca współczesnych rodziców, ucząc empatii i szacunku wobec emocji dziecka. To piękne podejście, ale wymaga ogromnej energii i cierpliwości, której często brakuje zmęczonym rodzicom po całym dniu. Czasami najlepszym wyborem jest odpuszczenie i pogodzenie się z tym, że nie wszystko da się zrobić idealnie.

REKLAMA

Łagodne rodzicielstwo ma w sobie coś, czemu ulegają współcześni rodzice. Uczy nas uważności, empatii i szacunku wobec emocji dziecka, pokazując, że nawet mały człowiek ma prawo czuć, przeżywać frustrację i domagać się zrozumienia. Może to jest związane z tym, że my sami kilka dekad temu nie dostawaliśmy od dorosłych tyle wsparcia i zrozumienia.

Dziś chcemy wychowywać łagodniej niż kiedyś

Wiele współczesnych rodziców zaczyna swoją drogę właśnie z takim nastawieniem – chcą wychowywać dzieci bez krzyku, bez kar, w atmosferze spokoju, rozmowy i wzajemnego szacunku. Chcą dawać dzieciom poczucie bezpieczeństwa i akceptacji wierząc, że to najlepsza droga, by wyrosły na szczęśliwych ludzi.

Problem w tym, że życie bardzo rzadko wygląda jak scenariusze z poradników czy mediów społecznościowych. Bo życie to my – najczęściej zmęczeni, niewyspani, po całym dniu pracy, z bolącymi plecami i marzeniem o tym, by siąść z herbatą na kanapie przed Netflixem.

Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej

Zamiast tego musimy ogarnąć jeszcze dzieci do spania, poczytać im książkę, porozmawiać o emocjach, jakie tego dnia przeżyły. A one, rzecz jasna, ogłoszą, że nie pójdą spać, nie chcą ubrać piżamy, nie chcą nawet słuchać wyjaśnień. Wtedy naszej cierpliwości nie ma juz nawet w śladowych ilościach.

Łagodne rodzicielstwo wymaga ogromu energii. Nie tylko uważności na emocje dziecka, ale także regulowania własnych reakcji, tak byśmy mogli odpowiadać spokojnie, a nie reagować frustracją na każde jego zachowanie. Nasze pokolenie (dzisiejszych 30- i 40-latków) przy tym też musi równocześnie leczyć swoje własne traumy i uzupełniać braki, których nabawiliśmy się, będąc dziećmi.

To piękne i wartościowe podejście, ale również niezwykle wyczerpujące, nie ma co się oszukiwać. Nie da się funkcjonować w ten sposób bez przerwy, każdego dnia i w każdej sytuacji, bez odrobiny zmęczenia, frustracji czy złości.

Nie trzeba być zawsze idealnym rodzicem

Czasem naprawdę nie mamy już siły na kolejne spokojne tłumaczenia, na próby negocjacji, na ustawianie minutników, które mają pozwolić dziecku dokończyć zabawę w ciągu 10 minut przed pójściem do łóżka. Czasem marzymy po prostu o tym, żeby powiedzieć: "Załóż piżamę. Teraz. Bez gadania". I nie oznacza to, że przestajemy kochać swoje dziecko, że jesteśmy złymi rodzicami.

Oznacza to tylko, że jesteśmy ludźmi. Zwykłymi, zmęczonymi, którzy mają prawo do własnych ograniczeń i do odpuszczenia presji, którą sami sobie narzuciliśmy. Jeśli mamy tego wszystkiego świadomość, to możemy spokojnie odetchnąć z ulgą, bo to właśnie paradoksalnie oznacza, że robimy to dobrze.

Równowaga w rodzicielstwie nie polega na perfekcyjnym stosowaniu jednego stylu wychowawczego. Polega na umiejętności elastycznego reagowania na swoje dzieci, na tym, że wiemy, kiedy warto je przytulić, kiedy pozwolić im wyrazić złość, a kiedy postawić granicę. To umiejętność dostrzeżenia, kiedy negocjacje mają sens, a kiedy wystarczy konsekwencja w rodzicielskim działaniu.

Sztuka odpuszczania jest tak samo trudna jak opiekowanie się emocjami własnymi i dziecka. Odpuszczenie kontroli, odpuszczenie poczucia winy, odpuszczenie wizji idealnego rodzica – to wszystko wymaga odwagi i świadomości, że nikt nie może być idealny.

Sztuka odpuszczania to klucz do wszystkiego

Czasem dzieci zjedzą pizzę zamiast domowego, ciepłego obiadu. Czasem pójdą spać później niż zaplanowaliśmy. Czasem podniesiemy głos w chwili zmęczenia, a potem będziemy tego żałować. To nie przekreśla relacji z dzieckiem, nie niszczy więzi i nie oznacza, że wychowujemy je źle. Nasze dzieci mogą doświadczać emocji, uczyć się granic i odpowiedzialności nawet wtedy, gdy rodzicielstwo nie jest perfekcyjne. A może właśnie wtedy najbardziej się ich uczą?

Bycie rodzicem nie polega na nieustannym dostosowywaniu się do zaleceń ekspertów. Gdyby nam się to udawało i tak pewnie byśmy pewnego dnia zwariowali. Rodzicielstwo według mnie polega na tym, że jesteśmy obecni, reagujemy adekwatnie do sytuacji i pamiętamy, że czasami najlepszym wyborem jest po prostu odpuszczenie.

Pozwolenie sobie na przerwę, przyjęcie do wiadomości własnego zmęczenia, pogodzenie się z tym, że nie wszystko uda się zrobić idealnie – to jest właśnie prawdziwa równowaga. Naprawdę czasami możesz machnąć ręką, odpuścić w domu sztywne zasady i nie mieć przy tym wyrzutów sumienia.

Łagodne rodzicielstwo jest wspaniałe, ale nie musi być jedyną drogą. Możemy łączyć wrażliwość z konsekwencją, czułość z realizmem, empatię z granicami. Możemy wychowywać dzieci tak, by czuły się kochane i bezpieczne, a jednocześnie mieć prawo do bycia zmęczonymi i do odpuszczenia. Biorę to sobie do serca i wam, drodzy rodzice, również to polecam.

Czytaj także: