
Spór o umowy śmieciowe dzieli rząd i wywołuje napięcia w koalicji. Resort rodziny chce wzmocnić uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy i realnie walczyć z nadużywaniem umów tzw. śmieciówek. Stawką reformy jest bezpieczeństwo pracowników, w tym szczególnie kobiet w ciąży.
Spór o umowy śmieciowe
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej od dłuższego czasu pracuje nad reformą przepisów dotyczących Państwowej Inspekcji Pracy. W przygotowywanym dokumencie resort planował m.in. zmiany w zakresie decyzyjności urzędników dotyczącej form zatrudnienia pracowników. Celem reformy miało być wzmocnienie ochrony zatrudnionych oraz ograniczenie liczby tzw. umów śmieciowych, które wciąż obejmują dużą część pracujących na rynku pracy.
Projekt reformy w obecnym kształcie spotkał się jednak ze sprzeciwem premiera Donalda Tuska. Szef rządu zwrócił na to uwagę we wpisie na platformie X (dawniej Twitter), pisząc: "Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł". Premier już wcześniej w mediach zapowiadał, że dalsze prace nad reformą w tej formule nie będą kontynuowane.
Innego zdania jest natomiast ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która uważa, że decyzja o zatrzymaniu prac nad reformą jest błędna. Szefowa MRPiPS wskazała, że dzięki nowelizacji okręgowi inspektorzy pracy mogliby uzyskać możliwość przekształcania umów-zleceń czy kontraktów B2B w umowy o pracę.
Podczas środowego (7.01.2025) wystąpienia w Sejmie Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała, że zamierza rozmawiać z koalicjantami o dalszych pracach nad ustawą. Jak podkreślała, proponowane przepisy mają pomóc w walce z "patologią umów śmieciowych".
Walka o prawo pracy m.in. dla ciężarnych
Ministra zwróciła również uwagę na szczególnie trudną sytuację pracowników takich jak kobiety w ciąży, które są zatrudnione na umowach tzw. śmieciowych i mogą stracić pracę z dnia na dzień. Nie przysługuje im też prawo do urlopu macierzyńskiego.
"To problem, z którym Lewica chce walczyć, to problem, z którym Lewica walczyć będzie, ale za pomocą jakiego konkretnie narzędzia, jaki kształt to narzędzie będzie miało, to oczywiście będziemy ustalać z koalicjantami. Jeżeli jest takie oczekiwanie, żeby coś doprecyzować, coś zmienić, to ta rozmowa będzie prowadzona" – podkreślała szefowa resortu rodziny.
Z całą mocą zaznaczyła także, że reforma Państwowej Inspekcji Pracy została wpisana do Krajowego Planu Odbudowy, dlatego powinna zostać doprowadzona do końca. Jej celem jest przede wszystkim zapewnienie pracownikom realnego wyboru i prawa do zatrudnienia na umowie o pracę, zamiast form, które nie gwarantują bezpieczeństwa socjalnego.
Jest to szczególnie istotne dla kobiet w ciąży, które pracując na umowie-zleceniu, nie mają prawa do zwolnienia lekarskiego (L4 w ciąży) w przypadku złego samopoczucia lub powikłań ciążowych. Taka forma zatrudnienia nie daje im również poczucia stabilności, a po przejściu na urlop macierzyński przysługuje im najniższy zasiłek z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, zamiast 80 proc. wynagrodzenia, jak w przypadku kobiet zatrudnionych na umowie o pracę.
Źródło: rmf24.pl
