nauczycielka w klasie
40 godzin pracy, a ile płacy? Nauczyciele wyłożyli karty na stół w ankiecie Dealerów Wiedzy. fot. Storyblocks.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada zmiany w zasadach wynagradzania nauczycieli i rozliczania ich czasu pracy. Równolegle głos zabrało samo środowisko. W ankiecie przeprowadzonej przez Roberta Górniaka z profilu Dealerzy Wiedzy nauczyciele wskazali, jakie pensje są dla nich do zaakceptowania.

REKLAMA

MEN zapowiada reformę czasu pracy nauczycieli

Ministerstwo Edukacji Narodowej pracuje nad kompleksowymi zmianami dotyczącymi wynagradzania nauczycieli. Jak zapowiada resort, nowe rozwiązania mają objąć nie tylko pensum, ale też godziny nadliczbowe oraz możliwe powiązanie wynagrodzeń ze średnią krajową.

Na razie MEN jest na etapie analiz i zapowiada dalsze prace legislacyjne. Zmiany nie mają być punktowe, tylko systemowe, obejmujące Kartę Nauczyciela i sposób finansowania oświaty.

Godziny nadliczbowe i brak ewidencji czasu pracy

Jednym z impulsów do reformy był wyrok sądu dotyczący godzin nadliczbowych. Problem polega na tym, że w polskim systemie nie funkcjonuje formalna ewidencja czasu pracy nauczycieli, co utrudnia rozliczanie nadgodzin.

Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer zapowiedziała, że propozycje w tej sprawie pojawią się w najbliższym czasie, ale nie będą prostym dopisaniem kilku przepisów. Jak zaznaczyła, temat wymaga pogłębionych analiz i powiązania z całym systemem pracy nauczyciela.

18 godzin przy tablicy, 40 godzin pracy

W rozmowie na antenie Radia Zet Katarzyna Lubnauer przypomniała, że zgodnie z obecnymi zasadami pensum nauczyciela wynosi 18 godzin dydaktycznych, natomiast łączny czas pracy to 40 godzin tygodniowo. Dopiero praca wykonywana ponad ten limit może być traktowana jako nadgodziny.

Według tej interpretacji większość nauczycieli powinna mieścić się w 40 godzinach, uwzględniając przygotowanie do zajęć, sprawdzanie prac, dokumentację i rady pedagogiczne. Samorządowcy i część środowiska nauczycielskiego podnoszą jednak, że taki model jest już przestarzały i nie oddaje realnego obciążenia pracą.

Co wykazała ankieta nauczycieli?

Na tle zapowiedzi MEN szczególnego znaczenia nabrała ankieta przeprowadzona przez Roberta Górniaka, prowadzącego profil Dealerzy Wiedzy. W badaniu wzięło udział ponad 800 nauczycieli, a do analizy przyjęto 750 odpowiedzi (93,75 proc.).

Odrzucono propozycje skrajne: pensum poniżej 16 godzin i powyżej 27 godzin tygodniowo. Wśród nich pojawiały się m.in. postulaty 3 godzin tygodniowo za 200 proc. średniego wynagrodzenia albo 39 godzin za 70 proc. średniej.

Najczęściej wskazywany przedział: 18–25 godzin

Rozkład odpowiedzi był bardzo wyraźny. Nauczyciele najczęściej wskazywali, że godne wynagrodzenie powinno być zapewnione przy pensum:

  • 18-19 godzin – 221 osób,
  • 20-21 godzin – 297 osób,
  • 22-23 godziny – 104 osoby,
  • 24–25 godzin – 113 osób.
  • Średnia deklarowana wartość pensum wyniosła 20,42 godziny tygodniowo.

    Ile chcą zarabiać nauczyciele?

    Przy średnim pensum 20,42 godziny uczestnicy ankiety wskazali oczekiwane wynagrodzenia powiązane ze średnią krajową:

  • nauczyciel początkujący – 95,5% średniej krajowej, czyli 8376 zł,
  • nauczyciel mianowany – 122% średniej krajowej, czyli 10 716 zł,
  • nauczyciel dyplomowany – 152% średniej krajowej, czyli 13 373 zł.
  • Zastrzeżono, że przy innym pensum kwoty te powinny się odpowiednio zmieniać.

    Ile powinna być warta godzina przy tablicy?

    Autor ankiety przeliczył także, jak wyglądałaby wycena jednej godziny pracy dydaktycznej:

  • nauczyciel początkujący – 98,50 zł (obecnie ok. 71 zł),
  • nauczyciel mianowany – 126 zł (obecnie ok. 73 zł),
  • nauczyciel dyplomowany – 157 zł (obecnie ok. 85 zł).
  • Jak zauważa Robert Górniak, komentarze pod ankietą ujawniły także wyraźne różnice zdań. Część nauczycieli uważa, że pensum i wynagrodzenie powinny zależeć od przedmiotu i etapu edukacyjnego, wskazując na większe obciążenie pracą przy przedmiotach egzaminacyjnych.

    Pojawiły się też głosy bibliotekarzy, nauczycieli przedszkolnych czy współorganizujących, którzy już dziś pracują w wyższym pensum i uznają system za niesprawiedliwy. Niektórzy kwestionowali również sens silnego różnicowania pensji według stopnia awansu zawodowego.

    – W tym kontekście warto odnotować, że 58 respondentów nie zróżnicowało wynagrodzeń pomiędzy stopniami awansu wcale lub zrobiło to w bardzo niewielkim stopniu (do 20 punktów procentowych) – pisze Górniak.

    Źródło: serwisy.gazetaprawna.pl

    Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl
    Czytaj także: