Na zdjęciu są dwie kobiety, które rozmawiają ze sobą
Ocenianie kobiet wychowujących dzieci, że "siedzą w domu i nic nie robią" może być bardzo krzywdzące storyblock.com

Spotkałam się ostatnio ze znajomą – mamą kilkumiesięcznego maluszka. Liczyłam na miłą rozmowę – może kilka zabawnych historii z życia mamy z niemowlakiem. Sama już dawno zapomniałam, jak to jest opiekować się takim maleństwem. Nasza rozmowa niespodziewanie jednak skręciła na inne tory.

REKLAMA

Znajoma, która przed porodem była niezwykle aktywna zawodowo, nagle znalazła się w zupełnie nowej rzeczywistości – w domu, z maluszkiem, toną obowiązków i poczuciem, że wszystko jest na jej głowie.

Niby urlop, niby siedzenie w domu, a jednak to codzienność na pełnych obrotach – karmienia, noszenia, usypiania, do tego sprzątanie, gotowanie, pranie, ogarnianie miliona drobiazgów, o których nikt poza mamą nawet nie pomyśli.

"Tak zmęczona nie byłam nigdy w życiu"

Nawet w tych najintensywniejszych momentach pracy zawodowej, kiedy zarządzała projektami, terminami i ludźmi nigdy nie czuła się tak wyczerpana. – Wieczorem po prostu padam na twarz – powiedziała bez cienia przesady.

Siedzisz w domu, co ty możesz wiedzieć o zmęczeniu?

Ostatnio zadzwoniła do niej koleżanka z pracy, skarżąc się na to jak dużo mają projektów i jak bardzo jest tym wszystkim przytłoczona. Moja znajoma, chcąc być szczera, przyznała, że ona też czuje się przytłoczona nadmiarem codziennych obowiązków. Na co usłyszała: "E tam, praca w domu to nie praca."

Okazało się, że to wcale nie był pierwszy raz. Te słowa padły wcześniej z ust teściowej, sąsiadki, a nawet… jej własnej mamy. I za każdym razem bolały tak samo.

A wystarczyłyby tylko słowa wsparcia

Czasem mam wrażenie, że coś jest z nami, jako społeczeństwem, nie tak. Oczekujemy, że matka będzie zawsze dyspozycyjna, dostępna, pogodna, a przy tym jeszcze niewidzialna w swojej ciężkiej codziennej pracy.

Tak, pracy! Opieka nad dzieckiem i prowadzenie domu to obowiązki, które pochłaniają emocje, czas i energię dokładnie tak samo jak etat. A może nawet bardziej, bo tu nie ma przerw, lunchu na mieście, delegowania zadań ani wyjścia o 17:00.

Kto tego nie doświadczył, może nie zrozumieć. Ale na pewno nie może lekceważyć.