Na zdjęciu tata z córką idą po parku
Relacje z ojcem z dzieciństwa mają bardzo duży wpływ na nasze dorosłe życie. storyblock.com

Daddy issues, czyli "syndrom tatusia", to emocjonalne rany wyniesione z trudnej relacji z ojcem. Wpływają na to, jak kochamy, jak wybieramy partnerów i na poczucie własnej wartości. Choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy, potrafią mieć ogromny wpływ na nasze dorosłe życie.

REKLAMA

Choć określenie "daddy issues" bywa w przestrzeni publicznej używane żartobliwie, w rzeczywistości opisuje poważny zestaw emocjonalnych ran wyniesionych z dzieciństwa.

Daddy issues – co to dokładnie znaczy?

To doświadczenie dotyka głównie kobiet, które dorastały bez obecności kochającego, uważnego i emocjonalnie dostępnego ojca. Może chodzić o ojca, którego fizycznie nie było, albo takiego, który był blisko, ale pozostawał krytyczny, chłodny albo w ogóle nie uczestniczył w życiu dziecka. Nie jest to pojęcie psychologiczne, ale przyjęło się w powszechnym języku, że oznacza ono zbiór pewnych cech, będących właśnie następstwem braku ojca.

Jakie to ma konsekwencje?

Dziewczynka, która nigdy nie czuła się przez tatę naprawdę widziana czy doceniona, dorasta z przekonaniem, że na uwagę trzeba zasłużyć, że miłość przychodzi tylko wtedy, gdy spełni się określone wymagania. Może mieć też przekonanie, że mężczyzna jest kimś, kto prędzej czy później odchodzi.

Te doświadczenia nie znikają w dorosłości, stają się fundamentem, na którym kobieta później buduje swoje relacje.

Jak objawia się "syndrom tatusia"?

Syndrom tatusia może przejawiać się na wiele sposobów. U niektórych kobiet widać go w trudnościach z zaufaniem i w głębokim lęku przed bliskością. U innych objawia się w nieustannym poszukiwaniu potwierdzenia, że zasługują na miłość, jakby ciągle potrzebowały udowadniać swoją wartość.

Zdarza się też tak, że dorosła kobieta przyciąga partnerów zdystansowanych, chłodnych, nieobecnych, bo taki wzorzec emocjonalny zna z domu. Relacja, która jest spokojna i stabilna, wydaje jej się podejrzana albo wręcz nudna, bo nie przypomina znajomego chaosu, w jakim kiedyś dorastała.

"Syndrom tatusia" może prowadzić zarówno do unikania związków, jak i do wchodzenia w relacje, które od początku są skazane na niepowodzenie.

"Długo nie mogłam znaleźć partnera", czyli jak rana z dzieciństwa wpływa na związki

Wiele kobiet dotkniętych "syndromem tatusia" mówi wprost, że przez lata nie mogło znaleźć odpowiedniego partnera. Nie dlatego, że brakowało okazji do poznania kogoś, ale dlatego, że wybierały mężczyzn niedostępnych, obojętnych lub takich, którzy emocjonalnie przypominali ich ojców.

Często skreślały dobrych, stabilnych partnerów, bo przy nich nie czuły się dobrze. Można powiedzieć – zbyt spokojnie, bezpiecznie. Paradoksalnie to właśnie ten spokój uruchamiał w nich lęk, bo nie przypominał wzorca miłości, który poznały w dzieciństwie.

Z kolei mężczyźni zdystansowani, niepewni, niezaangażowani wydawali im się bardziej atrakcyjni, ponieważ przy nich czuły znajome napięcie. Z czasem taka powtarzalność prowadzi do samotności, poczucia, że "nie ma dobrych facetów", albo że "coś jest ze mną nie tak". Tymczasem problem nie tkwi w kobiecie, tylko w tym, że realizowała pewien zapisany w niej schemat.

Inne obszary życia, w których odbija się syndrom tatusia

Rana po ojcu nie wpływa wyłącznie na związki. Często towarzyszy jej zaniżone poczucie własnej wartości i głębokie przekonanie, że trzeba być idealną, by zasłużyć na miłość. Często pojawia się perfekcjonizm oraz lęk, że każdy konflikt oznacza porzucenie.

Wiele kobiet nie potrafi głośno mówić o swoich potrzebach, bo w dzieciństwie nikt ich nie słuchał. U niektórych rozwija się potrzeba "ratowania" partnerów, czyli wybierania mężczyzn, których trzeba wesprzeć, trzymać za rękę, tak jak kiedyś próbowały ratować relacje z ojcem.

Te schematy nie są wyborem, lecz mechanizmem obronnym, który kiedyś pomagał przetrwać, a dziś utrudnia życie.

Czy można wyjść z syndromu tatusia?

Uleczenie tego schematu zaczyna się w momencie, w którym kobieta zauważa powtarzające się wzorce np. właśnie relacje, które rozpadają się w ten sam sposób.

To moment, w którym pojawia się świadomość, że coś w przeszłości ukształtowało sposób przeżywania miłości. Wyjście z tego wymaga zrozumienia własnej historii, nazwania uczuć, które przez lata były zamiatane pod dywan i zbudowania w sobie poczucia bezpieczeństwa.

Zazwyczaj potrzebna jest pomoc specjalisty, bo trudno samemu przepracować schematy, które tworzyły się latami. Dobra wiadomość jest taka, że daddy issues nie muszą definiować całego życia kobiety ani skazywać jej na samotność czy trudne relacje. To, że przez lata nie potrafiłaś znaleźć partnera, nie oznacza, że nie zasługujesz na miłość. Bardziej to wina tego, że nikt wcześniej nie pokazał ci, jak wygląda zdrowa, bezpieczna bliskość. Tego można się tego nauczyć. Można też stworzyć relację, która nie rani i nie każe ciągle walczyć o uwagę.