
Coraz więcej młodych mężczyzn w USA porzuca zawodową karierę i wraca do domu rodziców – tym razem w roli "tradycyjnych synów". Gotują, sprzątają i dbają o dom, a ich mamy nie kryją zachwytu nad takim układem. Psychologowie ostrzegają jednak, że ten pozornie wygodny styl życia to często reakcja na lęk, kryzys mieszkaniowy i niepewność współczesnego świata.
Wybierają matki zamiast żon – nowy trend w USA
Luke Parkhurst z Las Vegas ma 34 lata i mówi o sobie z dumą:
"Jestem synem, który zajmuje się domem".
W rozmowie z "The Post" opowiada, że to jego wymarzona rola – gotuje obiady, robi zakupy, naprawia rzeczy i sprząta, podczas gdy jego mama, Patty, pracuje jako stewardesa.
"Robię zakupy spożywcze, gotuję steki na obiad, czyszczę basen i naprawiam różne rzeczy w domu" – wylicza Luke.
Matka nie tylko akceptuje ten układ, ale wręcz go uwielbia.
"To moje oczko w głowie" – mówi Patty.
"Uwielbiam opiekować się ludźmi, a on jest naprawdę pomocny. Nazywam go moim synem-mężem".
Luke wrócił do rodzinnego domu po latach pracy w sprzedaży paneli słonecznych, gdzie zarabiał nawet 170 tys. dolarów rocznie. Dziś twierdzi, że pieniądze nie dają mu szczęścia.
"Świetnie mi szło pod względem finansowym, ale nie zaspokajało to mojej duszy" – przyznaje.
"Tradsons" – nowa wersja domowego Kopciuszka
W sieci coraz częściej mówi się o zjawisku "tradsons", czyli "tradycyjnych synów", na wzór ruchu "tradwives" – kobiet, które rezygnują z pracy zawodowej, by zająć się domem.
Mężczyźni tacy jak Luke czy 24-letni Abdullah Abbasi z Chicago otwarcie przyznają, że żyją dzięki rodzicom, ale w zamian przejmują część obowiązków domowych.
Abdullah opowiada, że jego dzień przypomina pełen etat:
"Mój tata jest lekarzem, więc czasami rano wiozę go na spotkanie i robię notatki, albo jadę z siostrą i jej dziećmi na różne wizyty".
Jak mówi, jego zadaniem jest "dbanie o to, żeby w domu wszystko funkcjonowało bez zarzutu".
Choć nie pracuje zawodowo, znalazł sposób, by łączyć przyjemne z pożytecznym. Założył markę odzieżową Stay At Home Sons z ironicznym hasłem: "Nierobienie niczego jest trudne".
Psycholog: "To nie lenistwo, to ucieczka przed światem"
Zdaniem terapeutki rodzinnej Kathryn Smerling z Nowego Jorku, nowy trend nie wynika z wychowawczej pobłażliwości rodziców. To raczej efekt presji, niepewności i napięcia, jakie towarzyszą młodym ludziom w niestabilnym świecie.
"Wśród mężczyzn po dwudziestce i trzydziestce, panuje dziś wiele niepokoju. Panuje poczucie niepewności i niestabilności. Większość młodych ludzi jeszcze nie odnalazła siebie" – wyjaśnia Smerling w rozmowie z "The Post".
"Dla niektórych bycie w domu to pocieszenie. Czują się bezpiecznie i pewnie z rodzicami w świecie pełnym konfliktów".
Ekspertka podkreśla jednak, że taka sytuacja powinna być tymczasowa.
"Jeśli młody mężczyzna nie pracuje, powinien prać, gotować i sprzątać. Uczy ich to ważnych umiejętności życiowych, które mogą wykorzystać po wyprowadzce" – dodaje.
Statystyki nie kłamią – co trzeci młody dorosły mieszka z rodzicami
Według danych amerykańskiego Biura Spisowego, około 1 na 3 dorosłych w wieku 18–34 lat nadal mieszka z rodzicami. Jak wynika z raportu Pew Research z kwietnia 2025 roku, to głównie mężczyźni częściej decydują się na taki układ – powodem są m.in. rosnące koszty życia, bezrobocie i kryzys mieszkaniowy.
Źródło: nypost.com
