Małe dziecko wchodzi do toalety
Odkrywanie nowych umiejętności przez dziecko wiążę się także z pewnymi niespodziankami. storyblock.com

"Zbyt długa cisza wzbudziła mój niepokój i postanowiłam zajrzeć do łazienki. To, co zobaczyłam, sprawiło, że nie mogłam powstrzymać się od śmiechu" – opowiada jedna z mam. Ta sytuacja uświadomiła jej, że dzieci znajdą dla siebie atrakcję nawet w najmniej spodziewanych okolicznościach.

REKLAMA

To miał być spokojny weekendowy poranek – opowiadał mi znajoma mama. Mój trzyletni synek uparł się, że tym razem sam pójdzie do toalety. Chciał być samodzielny i mówił, że jest już "duzi", a ja zgodziłam się. W końcu nie chciałam blokować w nim chęci próbowania nowych rzeczy. Widziałam, że już od jakiegoś czasu podejmuje próby samodzielności i przyznam, że mi się bardzo spodobało.

Cisza, która nigdy nie wróży niczego dobrego

Poszedł o łazienki dumny jak paw, a ja czekałam pod drzwiami licząc na to, że za chwilę mnie zawoła i poprosi jednak o pomoc. Tak się jednak nie stało. Po kilku minutach zrobiło się podejrzanie cicho. Postanowiłam więc interweniować. Weszłam do łazienki i… zamarłam, a po chwili parsknęłam śmiechem.

Na podłodze siedział mój synek w bardzo dobrym humorze i bawił się... tamponami. Układał je niczym klocki na podłodze i był tym wprost zachwycony!

Oczywiście nie miał pojęcia czym się bawi i nie rozumiał co mnie tak bardzo rozbawiło. Myślał chyba, że tak mi się spodobała jego budowla, że wyrażam swój zachwyt śmiechem. Sam też na mój widok uśmiechnął się. Trochę niepewnie, ale na jego buźce widać było wyraźną dumę.

Dziecięca fantazja nie zna granic

Dzieci są takie rozkoszne we wszystkim, co robią. Przykro mi było psuć synkowi tę zajmującą i kreatywną zabawę, więc spróbowałam odwrócić jego uwagę, chwaląc za podjęcie próby samodzielnego korzystania z toalety zakończoną sukcesem.

Razem odłożyliśmy "klocki" z powrotem do pudełka i poszliśmy kontynuować ten fantastycznie rozpoczęty dzień – kończy swoją opowieść koleżanka.

Ta sytuacja uświadomiła znajomej, że dzieci potrafią zaskakiwać nas każdego dnia. Trzeba mieć zawsze oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo gdzie i po co zawędrują te małe ciekawskie rączki.

To chyba tylko my dorośli, nie wiadomo kiedy, przestaliśmy się cieszyć z prostych codziennych rzeczy i za bardzo komplikujemy sobie życie.

Powinniśmy brać przykład z naszych dzieci.

A Wy jakie macie nietypowe doświadczenia z zabawą dzieci?