matka z synem
Jedno zdanie matki chłopca wywołało setki komentarzy. Czy naprawdę chodziło tylko o żart? fot. Pexels.com

Pewien wpis "matki chłopca" na Threads wywołał lawinę reakcji. Jedni widzieli w nim żart, inni – przejaw podwójnych standardów i utrwalanie stereotypów o wychowaniu chłopców. Sama treść, choć krótka, dotknęła ważnego tematu: jak przygotowujemy synów do miłości, rozstań i życia w świecie pełnym sprzecznych wzorców.

REKLAMA

Wpis, który wywołał burzę

"Jestem mamą chłopca i pewnego dnia jakaś nastolatka złamie mu serce… i będę musiała zmierzyć się z 16-latką" – napisała użytkowniczka Threads, przedstawiająca się jako "mama chłopca".

Na pierwszy rzut oka niewinny post stał się początkiem ogromnej dyskusji. Ponad 1700 komentarzy, zaledwie 500 polubień – proporcje, które wyraźnie pokazały, że coś w tym wpisie mocno zabolało odbiorców.

Rodzice reagują: "Podwójne standardy"

W komentarzach szybko pojawiły się zarzuty.

"Chyba coś przegapiłaś. Jest rok 2025 i wychowujemy naszych synów na dobrych ludzi, a jeśli ich serca zostaną złamane, uczymy ich, jak radzić sobie z emocjami" – napisała jedna z osób.

Inna dodała: "Jeśli ta dziewczyna okaże się moją 16-letnią córką, to szybko się ze mną rozprawisz. Naucz syna, żeby zamiast tego przyjmował odmowę".

Ktoś inny skwitował jeszcze dosadniej: "To naprawdę manifest dla moich dziewczyn, żeby nigdy nie spotykać się z nikim, kto ma rodzica nazywającego siebie ‘mamą chłopca’".

Kolejna osoba zapytała: "Dlaczego już kłócisz się z wyimaginowaną nastolatką?".

Padł też znacznie ostrzejszy komentarz: "Dlaczego tak wiele matek chłopców to dziwaczki i emocjonalnie kazirodcze istoty?".

Oraz: "Jesteś czerwoną flagą dla wszystkich potencjalnych dziewczyn. Nikt nie chce spotykać się z facetem, który wciąż jest przywiązany do cycka swojej matki". 

Być może to był żart, ale jednak…

Część komentujących próbowała bronić autorki, tłumacząc, że to był żart.

"Mam wrażenie, że wszyscy w komentarzach wzięli to sobie do serca" – napisał jeden z użytkowników.

Dodał: "Oczywiście, że ona tak naprawdę nie będzie się mierzyć z 16-latką… W końcu związki działają w obie strony".

Tyle że żarty nie biorą się znikąd. Często ujawniają to, co naprawdę myślimy, nasze obawy, a czasem także utrwalone schematy.

O czym naprawdę jest ta dyskusja?

Pod hasłem "Będę walczyć z twoją przyszłą dziewczyną" kryje się obraz synów jako bezbronnych, emocjonalnie zależnych od matek i mających prawo do cudzych uczuć. To wizja, którą wielu rodziców odrzuca. Bo złamane serce jest częścią życia – ani matka, ani ojciec nie powinni chronić przed tym dzieci za wszelką cenę.

Zadaniem rodzica jest raczej nauczyć dziecko, że odrzucenie nie umniejsza jego wartości, że trzeba szanować cudze granice i że rozstania mogą być bolesne, ale są też momentem rozwoju.

Co ja o tym sądzę?

Kiedy czytam takie wpisy, nie widzę w nich tylko żartu. Widzę w nich strach – strach matek, że ich chłopcy zostaną zranieni, i jednocześnie nieuświadomione przekonanie, że to dziewczyny będą winne, a oni będą bez zarzutu. A przecież w 2025 roku naprawdę nie o to chodzi.

W świecie, w którym tak łatwo trafiają do młodych chłopców narracje mizoginiczne i toksyczne wzorce męskości, potrzebujemy innych lekcji. Nie takich, w których matka "broni" syna przed wyimaginowaną dziewczyną, ale takich, w których uczy go, że emocje są naturalne, że można cierpieć i że można z tego cierpienia wyjść silniejszym.

Czego naprawdę powinniśmy chcieć dla naszych synów?

Jeśli miałabym wskazać, z czym chcę się "zmierzyć" jako matka chłopca, to nie z jego przyszłą partnerką. Chcę walczyć z kulturą, która mówi chłopcom, że emocje są oznaką słabości, że za porażkę trzeba obwiniać innych, że ich wartość zależy od tego, czy ktoś ich wybierze.

Bo prawda jest taka: największą krzywdę zrobimy synom nie wtedy, gdy pozwolimy im przeżyć złamane serce. Ale wtedy, gdy nauczymy ich, że zawsze ktoś inny musi być winny ich bólu.

Źródło: mother.ly, threads.com

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl
Czytaj także: