wakacje z dziadkami
Wakacje z rodzicami i dziadkami mogą być udane, ale potrzebne jest do nich odpowiednie nastawienie. pexel.com

Wakacje w trzy pokolenia mogą być największym testem cierpliwości... albo źródłem wspomnień, które ogrzeją serce na lata. Sprawdź, jak wypracować rodzinny urlopowy model, w którym każdy znajdzie czas dla siebie, a więzi między dziadkami a wnukami tylko się umocnią. Polecam raz na jakiś czas wspólne wyjazdy, bo to pomaga dbać o więzi.

REKLAMA

Wakacje z dziadkami: miłe wspomnienie z dzieciństwa

Niedawno przyjaciółka opowiadała mi podczas spotkania przy kawie, jak to strasznie było na wspólnych wakacjach z teściami. Miała żal do rodziców męża, bo zaprosili ich na wyjazd, a potem za każde niepowodzenie na urlopie obarczali winą swojego syna i synową.

Po powrocie zarówno przyjaciółka z mężem, jak i teściowie przyznali, że raczej więcej wspólnie nigdzie nie pojadą, bo kosztuje ich to za dużo nerwów. Przyznam szczerze, że słuchałam tej opowieści z lekkim niedowierzaniem, bo sama z takich rodzinnych wakacji mam tylko jak najlepsze wspomnienia.

Gdy byłam dzieckiem, wakacje z rodzicami i dziadkami były dla mnie świętością. To właśnie wtedy rodziły się najlepsze rodzinne opowieści, a moja więź z babcią, dziadkiem i rodzicami nabierała prawdziwej mocy. Do dziś wspominam tamte wyprawy nad morze, gdzie zapach rozgrzanych sosen mieszał się z dziecięcym śmiechem i wieczornymi opowieściami przy ognisku.

Dlatego, gdy sama zostałam mamą dwóch chłopców, marzyłam o tym, by moje dzieci miały takie same wspomnienia. By znały swoich dziadków nie tylko ze spotkań z okazji świąt czy urodzin, ale z codziennego, wakacyjnego bycia razem. No i stało się – zdecydowaliśmy się na rodzinne wakacje w trzy pokolenia.

Wyjazdy z rodziną to wiele kompromisów

Zanim wyruszyliśmy, mieliśmy już w głowie pewien plan. Rodzice i my z mężem oraz dziećmi mieliśmy jechać oddzielnymi samochodami, co pozwoliło mi zachować pełną kontrolę nad moimi chłopakami, a jednocześnie dało dziadkom przestrzeń i spokój podczas podróży. Sprawiło też, że jednak byliśmy od siebie niezależni.

Wychodziłam z założenia, że jeśli moi rodzice będą chcieli zająć się wnukami na wyjeździe, to mają do tego prawo, ale nic pod przymusem, bo to w końcu moje dzieci i moja odpowiedzialność. Przecież urlop to nie tylko czas bycia razem, ale też możliwość oddechu – dla każdego.

Nie było idealnie, bo wiadomo – dziadek wstaje skoro świt, żeby wypić kawę i poczytać książkę, a rodzice pragną pospać choć trochę dłużej niż w ciągu roku szkolnego. Wynajęliśmy jednak wspólnie cały domek tak, żeby każdy miał swój pokój i mógł w nim się zamknąć na chwilę relaksu i ciszy.

To się u nas sprawdziło i myślę, że właśnie to jest urok rodzinnych wakacji. To próba charakterów, cierpliwości i poczucia humoru. Bo jeśli nie potrafisz się z tego pośmiać, to lepiej zostań w domu. Takie wspólne wakacje wielopokoleniowe nauczyły nas, że najlepszy model to ten, który daje swobodę.

Każdy robi, co chce, kiedy chce – czy to wyjście na ryby z dziadkiem, czy wieczorna gra w planszówki z wnukami. Śniadanie jemy razem, ale potem każdy ma prawo do własnej przestrzeni i czasu dla siebie. Dzięki temu relacje się nie psują, a wręcz przeciwnie – stają się jeszcze mocniejsze.

Wspólne wakacje budują więź

Moje dzieci kochają wyjazdy z dziadkami. Czasem to wspólne zwiedzanie Tatr czy Bieszczad, innym razem plażowanie nad Bałtykiem lub mazurska wyprawa. Odkrywanie Polski razem, z trzema pokoleniami, tworzy wspomnienia na całe życie.

Wiem, że nie zawsze jest łatwo. Bywało tak, że wracaliśmy z wakacji zmęczeni nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie, bo każdy musiał czasami w czymś ustępować. Jednak to właśnie te wspólne chwile – nawet jeśli okraszone sporami – są bezcenne. Bo to one budują więzi, które potem przetrwają wszystko.

Zatem jeśli marzycie o rodzinnych wakacjach z dziadkami, nie spodziewajcie się idylli bez ani jednej trudnej sytuacji. Spodziewajcie się festiwalu pretensji, negocjacji i czasem irytacji. Ale też śmiechu, ciepła i niezapomnianych historii, które będziecie opowiadać przy niedzielnym obiedzie po latach.

W końcu to, co zostaje na zawsze, to nie idealne zdjęcie z wakacji, ale właśnie te momenty, gdy wszyscy – mimo różnic i przeciwności – są razem.

Czytaj także: