Dzieci biegające po osiedlu.
Dzieci biegające po osiedlu bez opieki nie były niczym nadzwyczajnym 20 lat temu. fot. Filip Naumienko/REPORTER/EastNews
REKLAMA

Dzieci na osiedlu

Zawsze myślałam, że jak dzieci mają babcię, to mają szczęście. Że babcia to ktoś, kto da ciepło, uwagę, czas. Ja tak miałam ze swoją, u której spędzałam każde wakacje i ferie na wsi. I myślałam, że jak już proszę o pomoc teściową, która jest na emeryturze, to mogę być spokojna. Ale ostatnio przekonałam się, jak bardzo się pomyliłam.

Zawiozłam dzieci do niej z myślą, że spędzą fajny dzień z babcią. Dziewczynki mają 6 i 8 lat. Nic wielkiego: parę godzin, żebym mogła w domu ogarnąć zakupy wielkanocne i część pracy zdalnej bez dzieci na głowie. Myślałam, że zrobią coś razem, że może będą piec babeczki, malować pisanki, posiedzą, pogadają.

A teściowa co? Puściła je samopas na osiedle. Serio. Zero nadzoru, zero zainteresowania. Bez opieki. Na osiedle, gdzie kręcą się obcy ludzie, starsze dzieciaki z telefonami i hulajnogami, i gdzie – przepraszam bardzo – dziecko może zniknąć w dwie minuty. Bo przecież trzeba było umyć okna i wyfroterować podłogi na święta.

A gdzie odpowiedzialność babci?

To nie są lata 90., gdzie dzieciaki same biegały całymi dniami po podwórku i nikt się nie przejmował. Dziś czasy są inne. Dzieci są inne. I świat jest mniej bezpieczny. A moje maluchy biegały gdzieś między blokami, bez dorosłego, bez telefonu, bez niczego. Jedno wróciło z rozbitym kolanem, drugie miało łzy w oczach, bo starsze dzieci je przegoniły z huśtawki. A babcia? Babcia miała czyste okna.

Wróciłam po nie, jedna zapłakana, druga z rozdartymi spodniami. I żadnej refleksji ze strony teściowej. Żadnego "może rzeczywiście nie powinnam była ich samych puszczać". Tylko tekst w stylu: "My to kiedyś cały dzień po dworze lataliśmy i nikt nie histeryzował". Droga mamusiu – to NIE są lata 90.! Teraz dzieci są inaczej wychowywane, a świat jest po prostu mniej bezpieczny. I nie, nie jestem przewrażliwiona – jestem odpowiedzialna.

Może powinnam odpuścić. Może nie robić afery. Ale nie umiem. Bo to nie jest pierwsza taka sytuacja. I mam już dość. Nie wiem, czy coś się zmieni. Ale wiem, że drugi raz tego błędu nie popełnię i nie zostawi.ę już dzieci teściowej, żeby mi pomogła w opiece. Żal mi siebie samej, że muszę wybierać między pomocą a bezpieczeństwem własnych dzieci. Tylko dlatego, że niektórym wydaje się, że czyste okna na święta są ważniejsze niż wnuki...

Podziel się zdaniem na rodzicielskie tematy. Napisz: martyna.pstrag-jaworska@mamadu.pl lub: mamadu@natemat.pl.
Czytaj także: