
Kilka dni temu moja znajoma Ola opowiedziała mi historię, która sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, jak wielka przepaść dzieli współczesne pokolenie od tego, które dorastało w latach 80. czy 90.
Rozmowa nie z tej ziemi
Od razu przejdę do meritum.
– Zapytałam swoje dzieci: "Wiecie, czym jest kaseta VHS?". Odpowiedź, którą usłyszałam, była dla mnie absolutnym szokiem. Moja 12-letnia córka spojrzała na mnie z wielkim zdziwieniem, a 14-letni syn roześmiał się i stwierdził, że to pewnie jakiś "stary gadżet". Z ich perspektywy kaseta VHS to coś, o czym nigdy nie słyszeli, nie znają tego "wynalazku" i nawet nie potrafią sobie wyobrazić, jak wyglądało życie przed erą streamingu – mówi Ola.
Pamiętam czasy, kiedy kaseta VHS była czymś niemalże na wagę złota. To na niej nagrywało się ulubione filmy, to z niej odtwarzano całą masę hitów. Kaseta VHS to symbol przeszłości, symbol czasów, w których filmy nie były dostępne na wyciągnięcie ręki, a oglądanie ich miało swoją specyficzną magię.
Wypożyczalnie, czekanie na popularne tytuły, ta wielka radość, gdy nareszcie trafiło się na kasetę, której się szukało. Takie momenty miały swój urok, którego współczesne dzieci kompletnie nie rozumieją.
Nastały inne czasy
Nasze dzieci nie potrafią sobie nawet tego wyobrazić: brak internetu, telefon jeden w rodzinie? Czekanie, kolejka, wypożyczanie? Absurd! Dla nich wszystko jest natychmiastowe. Netflix, YouTube – filmy i seriale są dostępne na wyciągnięcie ręki, bez czekania, przewijania, szukania.
Technologia pędzi do przodu w tak zastraszającym tempie, że nawet nie zauważamy, jak bardzo zmienia się nasze podejście do tego, co "stare". I choć te wszystkie udogodnienia są wielką zaletą, czasami zaczynam się zastanawiać, czy nasze dzieci nie tracą zbyt wiele?
Nie chodzi już tylko o kasetę VHS, ale o coś głębszego. Jeśli współczesne dzieci nie potrafią zrozumieć, jak wyglądała rzeczywistość kilkanaście/kilkadziesiąt lat temu, to czy będą w stanie docenić historię, tradycję, a może nawet siebie nawzajem? Wydaje się, że w pogoni za nowoczesnością zapominamy o tym, co kształtowało nasze dzieciństwo i dorastanie. I choć technologia daje wiele udogodnień, obawiam się, że gubimy coś bardzo istotnego – pamięć o przeszłości, która daje nam perspektywę na przyszłość.
Może jestem tylko nostalgiczną mamą, która wspomina czasy sprzed ery cyfryzacji, ale zastanawiam się, czy nie powinniśmy zatrzymać się na chwilę i pomyśleć, jaką wartość mają rzeczy, które w oczach naszych dzieci stały się już "przestarzałe".