
Zatrważający brak szacunku...
"Praca w sklepie odzieżowym to nie tylko obsługa klientów, ale i konfrontacja z kompletnym brakiem szacunku, który coraz częściej daje się we znaki. I to nie w przypadku dorosłych, ale młodszych osób – nastolatków, którzy zupełnie nie czują, że są zobowiązani do jakiejkolwiek kultury.
Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, która całkowicie mnie zaskoczyła. Przyszła do mnie grupa nastolatków, którzy zaczęli przymierzać ubrania. W pewnym momencie zauważyłam, że rozmawiają coraz głośniej i po prostu przeszkadzają innym klientom, którzy chcieli spokojnie zrobić zakupy. Kiedy poprosiłam ich, by zachowywali się ciszej, jedna z dziewczyn spojrzała na mnie z lekkim uśmieszkiem i stwierdziła: 'Co, nie lubi pani, jak młodzież się bawi?'. Po chwili dodała jeszcze: 'Jak się pani czuje, pracując w takim miejscu? Najwidoczniej nie umie sobie pani niczego lepszego ogarnąć' – powiedziała, po czym cała grupka wybuchła śmiechem.
Szczerze? Poczułam się, jakbym była na jakimś polu bitwy, a nie w sklepie. Takie słowa – od kogoś, kto w zasadzie ledwo co rozpoczął średnią szkołę – to coś, czego naprawdę nie spodziewałam się usłyszeć. Ich bezczelność i brak szacunku uderzyły mnie jak fala.
Wymagania i roszczeniowe podejście
Kolejna sytuacja, która wydarzyła się kilka dni później, tylko potwierdza to, co widzę na co dzień. Dziewczyna, która przyszła do sklepu z koleżanką, kupiła bluzkę i zapytała, czy może ją zwrócić. Pytanie, jak pytanie, ale jej ton…
'Chcę zwrot! I to teraz, bo inaczej wam tego nie daruję!' – to były jej pierwsze słowa.
Kiedy poprosiłam ją o paragon, zaczęła mnie atakować: 'No pewnie, że nie mam paragonu! Macie tu taki bałagan, że na pewno zapomnieliście mi go dać'.
Kiedy dodałam, że zgodnie z procedurami nie mogę przyjąć zwrotu bez paragonu, odpowiedziała: 'Oj, proszę dać już spokój, i tak to zgłoszę, jak coś!'. I to był moment, kiedy naprawdę poczułam się, jakby to młodzież trzymała kontrolę nad wszystkim, a nie my, osoby pracujące.
Serio? Nawet nie zdążyłam odpowiedzieć, bo po prostu musiałam się uspokoić. Nigdy nie sądziłam, że nastolatki będą nas traktować, jakbyśmy kompletnie nic nie znaczyli.
Bałagan, który zostawiają i ignorancja wobec innych
Kolejna sytuacja naprawdę mnie dobiła. W zeszłym tygodniu do sklepu przyszła dziewczyna, przymierzyła kilka rzeczy, a potem, zamiast posprzątać po sobie, zostawiła totalny bałagan. Rzeczy, które przymierzała, leżały na ziemi, wieszaki były porozrzucane po całym dziale, a buty stały w miejscu, w którym nie powinny. Poprosiłam ją grzecznie, by odłożyła rzeczy na miejsce, a ona? Z uśmiechem na twarzy odpowiedziała: 'Spokojnie, ktoś tu za mnie posprząta. I tak macie tu dużo pracowników, co?' – a potem odwróciła się, jakby nigdy nic i po prostu wyszła ze sklepu.
Sami widzicie, że praca w sklepie z młodzieżą to nie lada wyzwanie. Choć wciąż oczywiście można spotkać osoby pełne szacunku, to niestety częściej mam do czynienia z zachowaniami, które są dalekie od kultury osobistej.
Wydaje mi się, że młodsze pokolenie coraz bardziej przejmuje mentalność 'wszystko mi się należy'. Z jednej strony można to traktować jako efekt zmian kulturowych, ale z drugiej – pozostaje pytanie, gdzie zniknęła empatia i szacunek dla drugiego człowieka?'.
(Imiona bohaterów zostały zmienione).