Chłopiec sam bawi się klockami w przedszkolu.
Przedszkole otwarte do 19:00 pozwoliłoby rodzicom bez stresu odebrać dzieci. fot. diignat/123rf.com
Reklama.

Przedszkole powinno być otwarte do 19:00

Pracuję na pełen etat, a mój syn chodzi do przedszkola i codziennie zmagam się z jednym i tym samym problemem – zdążenie na czas, żeby go odebrać. Pracuję do 17:00, a biuro mam w centrum miasta, korki to norma. Nawet jeśli wychodzę punktualnie, często jestem w przedszkolu na ostatnią chwilę. Już nie mówię o tych dniach, kiedy szef prosi, żeby zostać dłużej. Każda minuta opóźnienia to stres, że znowu w przedszkolu spojrzą na mnie krzywo.

Gdyby przedszkole było otwarte do 19:00, nie musiałabym pędzić jak szalona, a moje dziecko mogłoby spokojnie bawić się do momentu, aż je odbiorę. Wielu osobom wydaje się, że rodzic, który chce dłużej otwartego przedszkola, to ktoś, kto ucieka od odpowiedzialności.

Słyszałam już, że "skoro mam dziecko, to powinnam sobie tak ułożyć życie, żeby mieć dla niego czas". Ja nie mam takiej możliwości, jestem z dzieckiem sama. Pracuję, bo muszę – żeby było za co żyć, za co opłacić rachunki, kredyt, jedzenie, żeby moje dziecko miało wszystko, czego potrzebuje. I to nie oznacza, że nie poświęcam mu czasu czy miłości – po prostu czasami fizycznie nie daję rady być wszędzie jednocześnie. Ale po całym dniu pracy jestem wykończona. Mam zrobić kolację, posprzątać, przygotować rzeczy na następny dzień... I jeszcze słuchać wyrzutów, że za mało czasu spędzam z dzieckiem?

Zacznijcie wspierać rodziców

Żyjemy w czasach, w których coraz więcej mówi się o równowadze między pracą a życiem prywatnym i o tym, że rodzice potrzebują wsparcia. A jednak kiedy matka mówi: "Hej, dłużej otwarte przedszkola to byłaby wielka pomoc!", od razu słyszy, że jest leniwa, że oddaje dziecko na przechowanie i jest wyrodna, że nie powinna mieć dzieci, jeśli nie ma dla nich czasu. A ja pytam: kto ma czas? Bo chyba nie ten, kto haruje na to, żeby jego dziecko miało dobry start w życiu.

Nie chcę, żeby syn dorastał w stresie, że mama zawsze się spieszy i wciąż myślał o tym, że jako jeden z ostatnich zostaje w sali z panią. Nie chcę też rezygnować z pracy, bo to oznaczałoby gorsze życie dla niego. Chcę tylko normalności – żebyśmy jako rodzice dostali takie wsparcie, jakiego naprawdę potrzebujemy.

Żyjemy w czasach, w których brakuje realnych rozwiązań. Chcę wychowywać swoje dziecko w atmosferze spokoju, a nie ciągłej gonitwy. W innych krajach przedszkola są otwarte dłużej i nikt nie widzi w tym nic złego. Może czas przestać oceniać matki, a zacząć im ułatwiać życie?

Chcesz podzielić się swoim zdaniem o łączeniu obowiązków rodzica i pracownika? Napisz: martyna.pstrag-jaworska@mamadu.pl lub: mamadu@natemat.pl.
Czytaj także: