
Rozmowa z nastolatkiem to jak poruszanie się po polu minowym. Zanim wykonasz krok, myślisz, zastanawiasz się, analizujesz, a i tak może wybuchnąć. "Ja już nie wiem, jak z nią rozmawiać" – powtarza moja koleżanka za każdym razem, gdy się spotkamy. I choć zarówno ja, jak i ona wiemy, że to normalne, że to minie, że trzeba to przetrwać, to wciąż szukamy odpowiedzi, co zrobić, by nie działać na nastolatka/nastolatkę jak płachta na byka.
Nastolatki – już nie dzieci, ale jeszcze nie dorośli. Coś pomiędzy. Z jednej strony bardziej odpowiedzialni, ale z drugiej wciąż niedoświadczeni życiowo. Buzujące hormony nie ułatwiają. Zdarza się, że rodziców traktują jak wrogów. Są święcie przekonani, że cały świat zbuntował się przeciwko nim. A podobno wystarczy zmienić podejście...
Nieustanne przeboje
Poznałyśmy się kiedyś, przypadkiem. Kontakt utrzymujemy po dziś dzień. Kamila jest mamą 12-letniej Oliwii. Małej buntowniczki, która wciąż powtarza, że wszyscy robią jej na złość. Sama też miałam "przyjemność" usłyszeć te słowa. Domyślam się, co czuje, co przeżywa, ile ma w sobie emocji. Przecież sama też kiedyś byłam w jej wieku.
Oliwię widuję rzadko, ale i tak niekiedy mam dość. Tego obrażania, niepotrzebnych nerwów, złośliwości. Kamila spędza z nią każdy dzień. Próbuje do niej dotrzeć na wszystkie możliwe sposoby. Prośbą i groźbą. Po przyjacielsku i z autorytetem rodzica. Zdarza się, że jej córka trzaska drzwiami, zamyka się w pokoju i przez kilka dni nie odzywa się do nikogo ani słowem.
– Młodzi ludzie chcą czuć, że dorastają i stają się niezależni. A rozmowy z rodzicami mogą stymulować w nich poczucie, że wciąż są dziećmi. Tego nie lubią, dlatego zamykają się w sobie – mówi ekspertka ds. rodzicielstwa Lucie Hemmen.
Złota rada
Czasami wystarczy zmienić drobną rzecz, by zauważyć ogromny rezultat. Tak też jest i w tym przypadku. Zrezygnuj z pewnych słów, zastąp je innymi. Wyobraź sobie taką sytuację – chcesz się dowiedzieć, dlaczego twoje nastoletnie dziecko jest zestresowane. Co robisz? Zapewne pytasz "Co się dzieje? Dlaczego jesteś taka/taki zestresowana/zestresowany?". I choć nie miałaś nic złego na myśli, to nastolatek takie słowa może odebrać jako atak.
Dr Hemmen zaleca, abyś użyła słowa "zauważyłam", zanim przejdziesz do obserwacji.
"Zauważyłam, że siedzisz smutna i wydajesz się zestresowana. Jest coś, w czym mogłabym ci pomóc?". Zdanie "Co się dzieje?" najlepiej wyrzuć ze swojego słownika. Bezpowrotnie.
Łagodniej, spokojniej
Słowo "zauważyłam" łagodzi przekaz i nie wywołuje w nastolatku (ale także i w młodszym dziecku) tak silnej reakcji. Stwierdzasz fakt, a nie osądzasz zachowania, co ma kluczowe znaczenie.
W jednym z filmików opublikowanych na TikToku dr Hemmen dzieli się kilkoma wskazówkami, które powinny skłonić nastolatków do rozmowy z rodzicami, z dorosłymi.
Możesz dawać z siebie wszystko, próbować z każdej strony, stosować różne metody, a i tak możesz ponieść porażkę. Nastolatki niezbyt chętnie dzielą się swoimi przeżyciami z rodzicami. A kiedy czują się osądzane, zamykają się. Unikaj słów "co się dzieje?", wykaż się spokojem i cierpliwością. Prędzej czy później powinno się udać. A przy tym wszystkim pamiętaj, że nastolatkiem nie jest się wiecznie. To minie.
Źródło: tinybeans.com
