
Przedświąteczny szał uważam za rozpoczęty. Choć nie jestem fanką tłumów, spędów ludzi i długich kolejek do kasy, wyjścia nie mam. Biorę dziecko pod pachę, jadę do spożywczaka, wsadzam do sklepowego wózka i rozpoczynam duże zakupy. Do wczoraj nie zdawałam sobie sprawy, że takim postępowaniem mogę mu wyrządzić krzywdę. Nieświadomie naraziłam (niejeden raz) swoje pociechy na zarażenie się chorobą.
Bez siedziska w sklepowym wózku nie wyobrażam sobie zrobienia zakupów. O ile przez pierwszych 5 minut (w sumie nawet nie wiem, czy tyle by się udało) moje dziecko grzecznie trzymałoby mnie za rękę, to potem zaczęłoby się marudzenie. A to nogi bolą, a to się nudzi i chce już wrócić do domu. Nagle robi się zmęczone, śpiące i głodne. Jednak kiedy siedzi na tej plastikowej podkładce w wózku sklepowym, nawet mu się podoba. Mama wozi po sklepie, nogi nie bolą, coś ciekawego się dzieje. Taka "funkcja" w wózku ratuje mi życie (i zakupy).
Przyznaję, nie wiedziałam
Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że przy okazji zakupów narażam dziecko na zakażenie bardzo nieprzyjemną chorobą. Wczoraj, zupełnym przypadkiem, przeglądając media społecznościowe, trafiłam na bardzo ciekawy i ważny wpis.
Doktor Kunal Sood jest anestezjologiem, który na swoim koncie na Instagramie ma ponad 500 tys. obserwujących. Za pomocą mediów społecznościowych dzieli się poradami medycznymi, cennymi filmami i zabawnymi klipami. W jednym z opublikowanych filmów pokazuje kobietę, której dłonie i twarz pokryte są czerwoną wysypką i krwawymi pęcherzami.
Co to za choroba? Ta, której tak bardzo boją się rodzice małych dzieci (ale oczywiście nie tylko). Bostonka. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie pewien zaskakujący fakt. Wszystkiemu winien jest wózek sklepowy. Brudny, obrzydliwie brudny wózek sklepowy, który większości z nas wydaje się czysty albo chociaż umiarkowanie czysty.
Doktor Kunal Sood alarmuje i przestrzega, że wózki sklepowe są siedliskiem m.in. bakterii obecnych w kale.
Przeprowadzone na Uniwersytecie w Arizonie badanie wykazało, że ponad 75 proc. wózków sklepowych miało pozytywny wynik na obecność bakterii w kale. Przyznam, że na samą myśl dostaję dreszczy i włos na głowie zaczyna mi się jeżyć. Zdawałam sobie sprawę, że wózki sklepowe na pewno nie należą do najczystszych, ale ta wiadomość mnie totalnie zszokowała.
Jak temu zaradzić?
Od razu w mojej głowie pojawiło się pytanie – i co teraz? Przecież równie dobrze bostonką może zarazić się moje dziecko. Z pomocą nadchodzą dezynfekujące chusteczki nawilżane, które zabijają wirusy i bakterie, a tym samym znacznie zmniejszają ryzyko zachorowania nie tylko na bostonkę, ale i na inne nieproszone choroby.
Od razu włożyłam je do torebki, tak by zawsze mieć je pod ręką. Następnym razem, zanim wezmę sklepowy wózek i wsadzę do niego dziecko, dokładnie przetrę chusteczkami dezynfekującymi przynajmniej te miejsca, których dotykamy. A po zakończeniu zakupów i odstawieniu wózka na miejsce, dokładnie wytrzemy chusteczkami ręce. Tobie, droga mamo, polecam to samo.
Czym jest bostonka?
Bostonka to choroba dłoni, stóp i jamy ustnej, która spowodowana jest zakażeniem enterowirusami. Objawia się złym samopoczuciem, gorączką i charakterystyczną wysypką na dłoniach, stopach i w jamie ustnej. Niekiedy czerwone plamy można zaobserwować także na tułowiu i pośladkach. Zakażenie najczęściej występuje u dzieci poniżej 10 roku życia, co nie oznacza, że nie może pojawić się u dorosłych. Bostonka nazywana jest chorobą brudnych rąk.
