
Każdy z nas radzi sobie inaczej w pozornie podobnych sytuacjach. Kierują nami inne schematy, posiadamy inne narzędzia. Od tej inności warto wyjść i zaakceptować ją w każdej relacji. Szczególnie tej wrażliwej, z własnym dzieckiem.
Nie zakładaj żadnych intencji dziecka
Pedagożka Magdalena Boćko-Mysiorska opublikowała post, w którym zwróciła uwagę na emocjonalność dzieci oraz na błąd popełniany przez wielu z nas. Zakładanie intencji drugiego człowieka, bez znaczenia: dziecka czy dorosłego.
Poniżej pełna treść posta:
"Córka stuka długopisem w blat biurka. Tata mówi, że go to wkurza i żeby przestała, a W. nie reaguje. Tata powtarza trzy razy, ale nie ma odzewu. W końcu rzuca: – Mam wrażenie, że robisz mi to na złość i tego nie lubię. Córka przestaje uderzać, spogląda na tatę i rzuca: – Serio? Myślisz, że robię to na złość, żeby Cię wkurzyć? To znaczy, że nic nie wiesz o dzieciach i ich mózgach! Nic! To mi pomaga wyrzucić stres, jakbyś chciał wiedzieć. Zapada cisza. Mąż wychodzi z kuchni z wielkimi oczami i otwartą buzią. Napięcie opada".
Potraktuj drugiego człowieka jak czystą kartkę
Dalej twórczyni bloga i autorka książek pisze o zdumieniu mężczyzny i o lekcji, jaką z tego wynieśli obydwoje. Szczególnie dorośli.
Nie zakładajmy złych intencji dziecka, one zazwyczaj takimi nie są. Powiedziałabym więcej, bezpieczniej byłoby nie zakładać intencji nikogo, ponieważ to ślepa uliczka. Prowadzi nas w zaułki rozczarowań, żalu, konfliktów. Nigdy nie wiemy, dopóki nie usłyszymy, co myśli druga osoba.
O ile mniej byłoby niedomówień, nerwów, napięć, lęku przed spotkaniem z drugim człowiekiem, również własnym dzieckiem, gdybyśmy to zrozumieli, zaakceptowali i podążali za tym.
Każda istota, każdy z nas, niezależnie od wieku, może dysponować własnymi metodami, narzędziami regulacji własnych emocji. Zachowanie, które dla nas może wydawać się intencjonalne i wymierzone w nas, zazwyczaj ma z nami niewiele wspólnego.
Odłóżmy ego na bok, spróbujmy traktować ludzi jak czyste kartki.
