
Na przeziębienie, na ból gardła i jako zdrowsza alternatywa dla cukru. Miód naturalny. Składnik zwany przez wielu płynnym złotem. Dzięki pracowitym pszczółkom mamy dostęp do różnych rodzajów miodów. Każdy wie, że "sztuczny miód" to nie miód, a pszczółkom krwawią malutkie serduszka zawsze, gdy ktoś taki wybiera, ale czy każdy miód naturalny jest wart uwagi?
Czytaj etykiety
Pszczelarze apelują do konsumentów, że miód najlepiej jest kupować bezpośrednio od nich. Owszem, będzie drożej, ale zdecydowanie jest to inwestycja warta rozważenia. Statystyczny Kowalski spożywa około 300 g miodu rocznie, to bardzo niewiele, jeśli zestawimy go z mieszkańcami Grecji, gdzie na obywatela przypada średnio 3,5 kg tego słodziwa.
W miodzie znajdziemy, w zależności od jego rodzaju, czyli roślin, których nektar wykorzystały pszczoły, lecznicze właściwości na rozmaite dolegliwości. Warto też wspomnieć, że miody znacząco mogą różnić się od siebie smakiem. Wielokwiatowy czy lipowy będą delikatniejsze niż gryczany czy spadziowy. Ale to wciąż nie wszystko, co powinniśmy wiedzieć o miodzie.
Skąd jesteś, słodziaku?
Związek Pszczelarski apeluje do konsumentów, aby kupując miód w sklepie, sprawdzali, skąd on pochodzi. Najlepiej mieć oczywiście zaufanego dostawcę, który pasiekę trzyma z dala od ruchliwych dróg czy opryskiwanych upraw rolnych, ale ciężko poznać kogoś takiego, mieszkając w wielkim mieście. Zdecydowana większość z nas kupuje więc miód w sklepie.
"Jeżeli na etykiecie przy kraju pochodzenia znajdziemy informację 'mieszanka miodów z UE i niepochodzących z UE' oznacza to, że np. miód polski, wymieszano z chińskim albo ukraińskim. Kupując taki produkt, nie wiemy tak naprawdę, skąd dokładnie pochodzi i jak został wyprodukowany. Nie mamy również informacji o dokładnej ilości procentowej miodów z poszczególnych krajów" - czytamy na stronie internetowej Związku Pszczelarzy.
Najlepiej wybierać więc miody polskie, a przynajmniej z krajów UE. Bo tu obowiązują jednakowe (surowe) normy produkcji. Władze Unii zabroniły też na polach na terenie wspólnoty używania wielu szkodliwych dla owadów i ludzi środków ochrony roślin, które mogłyby wpłynąć na jakość miodu.
W Azji - byle więcej
Chiny są największym producentem miodu na świecie, UE jest na drugim miejscu. A ponieważ wciąż zużywamy więcej, niż kupujemy, musimy importować miód od lidera. Problem w tym, że jak czytamy w wielu źródłach, Chińczycy importują więcej miodu, niż są w stanie wyprodukować. Jak to możliwe? Ano, wystarczy być nieuczciwym.
Chińczyków na przestrzeni lat wielokrotnie przyłapano na "podrabianiu" miodu. Mieszali go z syropem ryżowym czy innym, żeby go cudownie rozmnożyć. W efekcie - rozcieńczyć, a tym samym zmniejszyć jego dobroczynne właściwości.
Warto też pamiętać, że miód, który w sklepie ma etykietkę "płynny", często jest wcześniej poddawany działaniu wysokiej temperatury, aby zapobiec jego krystalizacji. A wysoka temperatura zabija wiele dobroczynnych składników płynnego złota.
Jeśli chcesz kupić naprawdę dobry miód - wybierz ten polski, naturalny, który nosi ślady krystalizacji. Dodawaj go do mleka czy herbaty, kiedy lekko przestygną. A najlepiej zaprzyjaźnij się z pszczelarzem, możesz kupić miód raz w roku na zapas, bo ten prawdziwy nigdy się nie psuje.
Źródło: zwiazekpszczelarski.pl
