
Każdy mówi, że gdy był dzieciakiem, zawsze ustępował ciężarnym. Dziś nie dość, że to rzadkość, to i przyszła mama musi się jeszcze nasłuchać obelg. Coś tu zdecydowanie poszło nie tak i mówię nie tylko o wychowaniu kolejnych pokoleń.
Dawno, dawno temu
Każda ciężarna ma w zanadrzu co najmniej kilka historii o tym, jak została zignorowana, bezczelnie olana, a nawet zwyzywana za to, że w ogóle raczyła się z wielkim brzuchem wyturlać się z domu. Kiedyś całkiem normalne było, że kobiecie, która spodziewa się dziecka, należy dla bezpieczeństwa jej i maluszka ustąpić miejsca siedzącego w komunikacji czy przepuścić w kolejce w sklepie, nie mówiąc o wizycie u lekarza.
Te czasy dawno minęły. Dziś trzeba edukować, by kogokolwiek było go stać na zwykły ludzki odruch. Należy tłumaczyć, jak bardzo niebezpieczna jest sytuacja, gdy kobieta straci równowagę w tramwaju. Co się może stać, gdy upadnie. Że inna osoba może ją uderzyć i może dojść do poważnych powikłań. Że ciąża to stan wyjątkowy i nie każda pani czuje się dobrze. A i zwykłe stanie w długiej kolejce może być trudne.
Ciąża to nie choroba?
Dziś nastąpiło tak olbrzymie zafiksowanie na haśle "ciąża to nie choroba", że połowa uważa, że przyszła matka może brać spokojnie wziąć udział w triatlonie, a druga, że skoro chciała dziecka, to niech sobie radzi - wiedziała, jak jest. Empatia? Dobre wychowanie? Zapomnij! I wcale nie chodzi tu tylko o młodzież.
Dziś mamy festiwal licytacji, komu się bardziej należy, kto jest bardziej zmęczony, a kto bardziej ślepy. Wygrywa ten, co ma mocniejszy argument, bardziej rozpycha się łokciami i uparcie tkwi przy swoim zdaniu i to bez względu na wiek.
Święta krowa
Jednak znieczulica i udawanie, że nie widzi się ciężarnej to jedno, a bezczelność to drugie. Nie chcesz ustąpić? To już lepiej udawaj, że podziwiasz widoki w metrze. Udawaj, że jesteś tak zaczytany w swym smartfonie, że nie widzisz kobiety w 9 miesiącu ciąży, która stoi obok. Bacznie podziwiaj szynkę w mięsnym, a na bazarze marchewkę, tak, by koniecznie ci umknęło, że za tobą stoi pani, która się spodziewa dziecka. Tylko błagam cię o jedno: nie odzywaj się!
Bo gorsze od udawania, że nie widzisz ciężarnej, są te "świetne" argumenty, które mają usprawiedliwić twoje postępowanie. Te wydumane teorie, dlaczego ciężarna ma stać i czekać, i w końcu te bezczelne wulgarne i prostackie słowa, które kierujesz, do kogoś to nosi w sobie nowe życie.
"Nikt nie kazał ci być w ciąży", "Chciałaś mieć bachora, to teraz stój", "Ciąża to nie choroba, ani ułomność", "Ja w ciąży stałam, to ty też możesz", "Pewnie na zwolnieniu jesteś, to masz czas i możesz sobie poczekać", "Ciąża? Chyba od 5 minut, brzucha założyć zapomniałaś", "Kobieta w ciąży to nie święta krowa"... teksty, które padają w kierunku przyszłych mam, można wymieniać niemalże bez końca. Są niegrzeczne, bezczelne i aroganckie.
Ich autor nie tylko nie ustępuje ciężarnej, ale i ją rani. Po takich słowach niejednej kobiecie trudno się otrząsnąć i przejść spokojnie do porządku dziennego. Hormony mają w tym z pewnością swój udział, ale to nie reakcja beksy, tylko człowieka, który ma uczucia i którego ktoś dotkliwie obraża. Od kiedy to ciąża stała się przyzwoleniem na obrażanie innych?
Dlatego, jeśli cisną ci się na usta takie słowa, milcz! I wstydź się, że w ogóle tak pomyślałeś!
Słyszysz, gdy ktoś tak mówi? Nie bądź obojętny proszę - reaguj! Bo ja wierzę, że to można jeszcze wszystko odkręcić. Wychować na nowo i sprawić, by ustępowanie, życzliwość i empatia były czymś absolutnie naturalnym i normalnym.
