
Siedzicie przy rodzinnym obiedzie, rozmawiacie, jecie, dobrze się bawicie, a w tym czasie twoje dziecko niepostrzeżenie znika za drzwiami swojego pokoju. Przepraszasz gości i idziesz poprosić je, by wróciło do stołu: do babć, dziadków, cioć. Ale ono... nie chce i woli zostać u siebie. Oto, dlaczego powinnaś mu na to pozwolić.
Rodzinne obiady
Kto choć trochę pamięta jeszcze dzieciństwo, pamięta też, jak nudne wydawały się wtedy... rozmowy dorosłych. Zwłaszcza jeśli któryś z członków rodziny miał w zwyczaju upominać dziecko, by się nie wtrącało czy nie odzywało, kiedy "dorośli rozmawiają".
Mimo to, gdy sami organizujemy rodzinne przyjęcia: święta czy nawet zwykły niedzielny obiad, na który zapraszamy rodzinę, jesteśmy niezadowoleni, kiedy nasze znudzone dziecko w pewnym momencie wymyka się i chowa w swoim pokoju. Tam zapewne zajmuje się swoimi sprawami: rozmawia z kolegami i koleżankami przez telefon, rysuje, może gra na komputerze. I w tym momencie wielu rodziców domaga się, by przerwało, to co dla niego naturalne czy przyjemne, i wbrew sobie wróciło do gości. To błąd.
Nie zmuszaj dziecka do posiedzeń przy stole
Na rodzinnych spotkaniach rozmawiamy o polityce, o pieniądzach, inflacji, pracy, wspominamy dawne lata... czyli poruszamy dosłownie każdy temat, który nie zainteresuje naszego dziecka. Nawet jeśli nie jesteśmy despotami i dopuszczamy myśl, że nasze dziecko też ma prawo się odezwać, kiedy rozmawiamy z innymi dorosłymi, to ono w większości przypadków i tak tego nie zrobi. No bo co może mieć do dodania na temat powodzi tysiąclecia w '97 albo rosnących rat kredytów? Zupełnie nic.
Dlatego gdy twoje dziecko już zje obiad i z nudów zaczyna machać pod stołem nogami, lepiej pozwolić mu odejść niż trzymać na siłę i skazywać na słuchanie nieangażujących dla niego rozmów. Nie wołać go, gdy tylko się zorientujemy, że opuścił posterunek, i nie wydawać poleceń, że ma wracać. Najczęściej z argumentami typu: "są goście", "jak się tak zachowujesz, to więcej do ciebie nie przyjdą", ewentualnie przy akompaniamencie klasycznego "to nie wypada".
Ale zdecydowanie wypada. Jeśli dziecko jest samo, nie ma żadnych rówieśników, to po co za wszelką cenę ma siedzieć przy stole i się nudzić? Znacznie ważniejsze jest to, by czuło się jak pełnoprawny członek rodziny. W końcu kiedy babcia, podczas 2-godzinnego obiadu, wyjdzie się przewietrzyć albo pójdzie się na chwilę położyć, nie biegniemy za nią, krzycząc, że ma wracać. Kiedy wujek wyjdzie na papierosa, zazwyczaj też nie zmuszamy go, żeby jednak został i nie tracił ani minuty spędzonej przy stole.
Zaangażowane dziecko
Jeśli tak bardzo zależy ci, by twoje dziecko jak najdłużej siedziało z wami przy stole, to prowadź rozmowę tak, by też mogło w niej uczestniczyć: opowiedz, co się wydarzyło w jego szkole, zapytaj o opinię, pochwal przed rodziną za osiągnięcia. Wołanie dziecka i zmuszanie, żeby siedziało przy stole, przy którym nikt nie zwraca na nie uwagi, jest nie tylko dla niego nudne, ale stwarza też między wami dystans.
Dziecko, które może zająć się w czasie rodzinnego spotkania sobą, i tak będzie wracało do stołu: żeby coś zjeść, napić się, czy... posiedzieć z wami. Kiedy przestaniesz je do tego zmuszać, będzie mogło "dawkować" tą przyjemność i po prostu wrócić, kiedy będzie miało na to ochotę. A nie wtedy, kiedy będzie musiało.
