
Każdy rodzic przyjmuje jakieś określone strategie i metody wychowywania, najbardziej dopasowane do charakteru, potrzeb i wymagań naszego dziecka. Jeszcze do niedawna psychologowie twierdzili, że dominujący jest typ "rodzica-helikoptera", który wykazuje się nadopiekuńczością i nadmierną kontrolą nad dzieckiem. W ostatnim jednak czasie coraz większą popularność zdobywa rodzicielstwo "hands off”. Na czym ono polega?
Psychologowie podkreślają, że współczesne rodzicielstwo jest pełne możliwości, jakie dajemy naszym dzieciom, a zarazem nigdy jeszcze nie było tak pełne kontroli i nadopiekuńczości. Termin "rodzic-helikopter” stał się popularny już kilka lat temu i oznacza rodziców, którzy właśnie jak śmigłowiec ratunkowy, wiecznie "krążą" wokół swoich dzieci.
Rodzicielstwo "hands off" - co oznacza?
Amerykańska psycholożka Amanda Darnley wyjaśnia, że "rodzic-helikopter" robi to, "by wiedzieć, że na pewno wszystko jest porządku”, ale już teraz wiadomo, że prowadzi to do wielu niepożądanych skutków - dziecko staje się niesamodzielne, nieporadne, mniej odporne psychicznie i wciąż liczy na wsparcie innych. Pewnie właśnie dlatego w ostatnim czasie coraz większą popularnością cieszy się rodzicielstwo, określane mianem "hands off”, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "ręce przy sobie”. Na czym ono polega?
To trend, który odchodzi od nadmiernej czujności i nadopiekuńczości, stawiając na czas, przestrzeń, wolność i autonomię dziecka. Zachęca do niezależności i samodzielnego radzenia sobie z wyzwaniami.
Badania pokazują bowiem, że młodzi ludzie z nadmiernie zaangażowanymi rodzicami zgłaszają wyższy poziom lęku, zmniejszoną satysfakcję z życia oraz słabsze umiejętności społeczne, w tym radzenie sobie z codziennymi problemami. Oczywiście rodzicielstwo "hands off” nie ma nic wspólnego z niezaangażowanym rodzicielstwem, gdzie nie zapewnia się nie tylko fizycznego, ale też emocjonalnego wsparcia dziecku.
3 najważniejsze zasady rodzicielstwa "hands off"
W „hands off” jesteś blisko dziecka, ale trzymasz ręce przy sobie, czyli bardziej obserwujesz niż działasz. Pozwalasz dziecku na swobodę, bo wiesz jakie to ważne.
Rodzice "hands off" zdają sobie sprawę z tego, że kluczowy jest fakt, by wychować dzieci samowystarczalne i zdolne do samodzielnego życia. Jak twierdzi Lenore Skenazy Lenore, prezeska organizacji non-profit, promującej niezależność i odporność psychiczną dzieci, rodzice są zobowiązani do zapewnienia swoim dzieciom "treningu niezależności”. Pomoże on im nauczyć się jak radzić sobie samemu, ufać własnym instynktom i stawiać czoła wyzwaniom. Na co jeszsze stawia rodzicielstwo "hands off"?
1. Rodzice pozwalają dziecku na samodzielne poznawanie świata. Są w pobliżu, ale nie interweniują. Z wiekiem dają mu coraz więcej swobody, bez ciągłego czuwania i kontrolowania. Chodzi też o to, by nie organizować ciągle dziecku zabaw i atrakcji – pozwolić mu na to, by samo lub z innymi dziećmi zadecydowało, co chce naprawdę robić i w co się bawić. Rodzicielstwo "hands off” opiera się na dawaniu dziecku wolności na miarę jego możliwości.
2. Rodzice "nie ratują” dziecka. Współcześni rodzice mają tendencję do "ratowania” swoich dzieci, gdy te tylko zaczynają się z czymś zmagać. Dziecko często nawet jeszcze nie szuka i nie prosi o pomoc, ale my już jesteśmy gotowi, by jej udzielić. W ten sposób pozbawiamy je możliwości samodzielnego rozwiązywania swoich problemów i stawiania czoła wyzwaniom.
3. Rodzice budują bliską relację z dzieckiem. Nie wywierają na dziecko presji na wyniki, bardziej zależy im na wzajemnych, dobrych relacjach. Wspierają dziecko, ale nie wyręczają go. Stawiają na naturalne konsekwencje, np. gdy nie odrobi pracy domowej, musi samo usprawiedliwić się przed nauczycielem i zmierzyć się z jego reakcją. Starają się budować silną więź z dzieckiem, bo zdają sobie sprawę z tego, że to zapobiega problemom z zachowaniem w przyszłości.
Okazuje się też, że to mniej kontrolujące podejście w kwestii rodzicielstwa wpływa również korzystnie na zdrowie psychiczne rodziców. Badanie Mandy Richardson z Edith Cowan University wykazało, że rodzice, którzy mogą zrobić krok w tył i po prostu obserwować swoje dzieci podczas odkrywania i zabawy – mniej się stresują się, ponadto lepiej zdają sobie sprawę z możliwości swojego dziecka.
