
Kobieta i mężczyzna z synem podjechali na stację paliw dwoma pojazdami. Zatankowali, zapłacili i odjechali… bez dziecka. 3-letni chłopiec został na stacji i zaopiekowali się nim tamtejsi pracownicy. Zaskakujące tłumaczenie rodziców.
REKLAMA
Zostawili syna na stacji paliw
W życiu dochodzi do różnych nieporozumień i pomyłek. Tak, jak ta z Lubartowa, gdy dziadek w przedszkolu pomylił wnuczka i zabrał do domu obcego chłopca. Na szczęście sytuacja skończyła się bezproblemowo. Tym razem do nieporozumienia doszło w Pniewach (Wielkopolskie). O zdarzeniu informuje TVN24.Na stację paliw podjechało małżeństwo z dzieckiem dwoma pojazdami. Ojciec ciągnikiem, matka samochodem. Oboje zatankowali, zapłacili i odjechali. Jednak dziecko zostało na stacji. Chłopcem zaopiekowali się tamtejsi pracownicy i powiadomili o zdarzeniu policję.
Rodzice się tłumaczą
Chwilę przed przybyciem na miejsce patrolu, ponownie na stacji pojawili się rodzice chłopca. Małżeństwo tłumaczyło się policjantom, że doszło między nimi do nieporozumienia i oboje myśleli, iż to druga połówka wiezie w swoim pojeździe syna.Takie przekonanie pojawiło się, gdyż osobno tankowali auta, a w tym czasie chłopiec biegał wokół dystrybutorów, a następnie skierował się do drzwi stacji, ale się cofnął.
Wtedy maluch zniknął z oczu mamy i taty i zarówno kobieta, jak i mężczyzna myśleli, że poszedł z drugim rodzicem. Gdy para dotarła do domu, natychmiast się zorientowała, co się stało.
Policja zabezpieczyła materiał z monitoringu, który zostanie przekazany do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Szamotułach.
Źródło: TVN24
