
Strajki kobiet trwają już w całym kraju. Form protestów jest coraz więcej i każdy może jakoś się do niego przyłączyć. Wyjść na ulicę, postować treści za strajkiem kobiet, protestować w samochodzie, wykonywać banery i plakaty, a dzisiaj także wstrzymać się od pracy. Dlaczego jednak dziennikarka, zamiast pisać o proteście, dołącza się do niego i na jeden dzień milknie? Dobre pytanie. Oto moje odpowiedzi.
Najpierw strajkuję, potem piszę
Dzięki temu, że jestem dziennikarką, miałam ostatnio okazję zabierać głos w sprawie strajku kobiet — czyli w tym momencie najważniejszym temacie, o którym chciałabym pisać.Może cię zainteresować także: Dziękuję PIS-ie za zniszczenie moich marzeń. Chciałam mieć dziecko – już się na to nie odważę
Nie sumienie, a wybór
Dlaczego strajkuję? Pytanie tak oczywiste, że aż głupio mi na nie odpowiadać. To tak jak odpowiedzieć na pytanie, dlaczego pomogłaś komuś, kto był w potrzebie, dlaczego uważasz, że nie powinnaś się wtrącać w życie innej osoby.Dzisiaj milknę i krzyczę
Każda kobieta powinna podejmować decyzję zgodnie ze swoim wyborem. Nie czas na pokazywanie zdjęć dzieci zdeformowanych i chorych tak, że umrą kilka godzin po narodzinach.Może cię zainteresować także: Godek powinna się wstydzić. Sprawdziliśmy, skąd się wzięło określenie "Muminki" na osoby z trisomią
