
Jeszcze 5 lat temu Jany były spokojną wsią licząca ok. 500 mieszkańców. Ludzie mogli dojeżdżać do miasta, a szczególnie ważne było to w weekendy dla dzieci. Te wówczas w centrum mogły korzystać z oferty kulturalnej i sportowej miejskich ośrodków. Gazeta Wyborcza relacjonuje, że teraz, gdy Jany stały się dzielnicą Zielonej Góry, mieszkańców na weekendy odcięto od świata.
REKLAMA
MZK zrobiło z dzieci więźniów
Jest XXI wiek i wydawać by się mogło, że zrobienie zakupów w sobotę, pójście do kina, muzeum czy restauracji nie powinno stanowić żadnego problemu. A jednak… Jest w Polsce miejsce, które w każdy weekend zostaje odcięte od świata. W Janach zlikwidowano autobusy MZK, które niegdyś dowoziły mieszkańców do centrum.
Jest XXI wiek i wydawać by się mogło, że zrobienie zakupów w sobotę, pójście do kina, muzeum czy restauracji nie powinno stanowić żadnego problemu. A jednak… Jest w Polsce miejsce, które w każdy weekend zostaje odcięte od świata. W Janach zlikwidowano autobusy MZK, które niegdyś dowoziły mieszkańców do centrum.
— Dziś moje dziecko siedzi w weekendy zamknięte w domu, bo skasowano wszystkie kursy MZK. By dojechać na basen, musi iść do najbliższego przystanku cztery kilometry przez las – opowiada Gazecie Wyborczej mieszkanka Janów.
Jesteśmy gorsi od reszty miasta
Problem nie dotyczy tylko dzieci, ale również dorosłych. Poza tym, że na weekendy lokatorzy nie mają dostępu do sklepu i atrakcji, to również do tak ważnych miejsc, jak apteka czy pogotowie. Żeby się tam dostać, trzeba zamówić taksówkę. Kurs w dwie strony kosztuje ok. 120 zł. Taka kwota potrafi zrujnować tamtejszym rodzinom domowy budżet.
Problem nie dotyczy tylko dzieci, ale również dorosłych. Poza tym, że na weekendy lokatorzy nie mają dostępu do sklepu i atrakcji, to również do tak ważnych miejsc, jak apteka czy pogotowie. Żeby się tam dostać, trzeba zamówić taksówkę. Kurs w dwie strony kosztuje ok. 120 zł. Taka kwota potrafi zrujnować tamtejszym rodzinom domowy budżet.
— Dlaczego moje dziecko ma być gorsze od dzieci, które mieszkają w starych granicach miasta? Tam dzieci nie płacą nic za przejazd miejskim autobusem. W czym moje dziecko jest gorsze? Moja córka ostatnio nie mogła pójść na urodziny do koleżanki. Nie było nas na to po prostu stać — mówi mieszkanka Janów Gazecie Wyborczej.
Oszukani przez prezydenta
Mieszkańcy zaznaczają, że byli zapewniani przez władze miasta, iż dołączenie do Zielonej Góry wyjdzie im na dobre. Mieli być traktowani na równi z innymi dzielnicami. Sprawujący urząd prezydenta miasta od 2006 roku Janusz Kubicki miał obiecać lokatorom z Janów, że nie poczują się gorsi, a autobusy będą kursować normalnie.
Mieszkańcy zaznaczają, że byli zapewniani przez władze miasta, iż dołączenie do Zielonej Góry wyjdzie im na dobre. Mieli być traktowani na równi z innymi dzielnicami. Sprawujący urząd prezydenta miasta od 2006 roku Janusz Kubicki miał obiecać lokatorom z Janów, że nie poczują się gorsi, a autobusy będą kursować normalnie.
Obietnicy nie dotrzymał, a MZK tłumaczy, że powodem ograniczenia połączenia była mała frekwencja podróżujących. Linią miało jeździć jedynie kilka osób, co było nieopłacalne. Mieszkańcy protestują i uważają, że sytuacji można było zapobiec, wysyłając mniejsze autobusy. Poza tym są zdania, że MZK ma służyć, a nie zarabiać na biletach, które kosztują średnio 3 zł.
Może cię zainteresować: Matka z wózkiem wyrzucona z autobusu. Kierowca powołał się na... nieistniejące przepisy
Źródło: Gazeta Wyborcza
