Myśleliśmy, że to dla dzieci dobre, a tu klops... Oto dlaczego dzieci nie mówią wyraźnie

Logopedzi alarmują: coraz więcej dzieci ma wady wymowy i problemy z komunikacją
Logopedzi alarmują: coraz więcej dzieci ma wady wymowy i problemy z komunikacją fot. Unsplash.com
Logopedzi mają coraz więcej pracy, a dziecięce problemy z mówieniem zaczynają wykraczać poza ich kompetencje. Coraz więcej maluchów ma nie tylko problem z samą wymową, ale i z komunikacją. Winne nie są tylko nowe technologie, ale kilka czynników, które dotąd uważaliśmy za wspierające rozwój.


Przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Logopedycznego prof. Jolanta Panasiuk w rozmowie z PAP stwierdziła, że mimo że opieka nad noworodkami klinie jest coraz skuteczniejsza, to nie powoduje, że dzieci te później nie mają wad rozwojowych. Skąd ten paradoks?


Dwujęzyczność, "bezpieczne" jedzenie i deficyty emocjonalne
Wygląda na to, że chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle. Za problemy z artykulacją i komunikacją odpowiedzialne są m.in. zmiana sposobu karmienia, a także dwujęzyczność!

„Coraz więcej rodzin w Polsce jest mieszanych albo polskie dzieci mieszkają za granicą. W związku z tym opóźnienie rozwoju mowy może być w obu językach. Rodzice często nie mają wiedzy, w jaki sposób prowadzić dziecko. Czy, mieszkając w Anglii, mówić do dziecka po polsku, czy po angielsku” – stwierdziła prof. Panasiuk.


Jak wiadomo, poprawna wymowa np. głoski „r” w języku polskim i angielskim jest różna. Aby dziecko mówiło poprawnie „r” w języku polskim, musi mieć wykształcone narzędzia artykulacyjne oraz musi słyszeć różnicę między „r” a „l”.

Dla maluchów ta różnica wcale nie jest oczywista, a kiedy mówimy do niego w dwóch językach z dwoma różnymi akcentami. Wówczas rozwój mowy może być opóźniony.

Proces ten opóźnia się również w wyniku zbyt długiego okresu karmienia dzieci papkami oraz z butelki. „Przekłada się to na sprawność narządów mowy. Jest też duża grupa dzieci, które mają za niskie lub za wysokie napięcie mięśni, co też przekłada się na prawidłowy rozwój sprawności narządów mowy” – wyjaśniła w rozmowie z PAP przewodnicząca Polskiego Związku Logopedów Ewa Małachowska.


Z tego powodu w Niemczech komisja ds. żywienia rekomenduje, by nie dawać dzieciom produktów w formie papek w tubkach do wysysania. Jak się okazuje, gryzienie i poznawanie różnych faktur ma wpływ na rozwój aparatu mowy.

- Wśród dzieci, które spotykam na warsztatach, czy zajęciach, jest sporo takich, które przez zbyt długie jedzenie "papek", trafiło do logopedy. Podczas jedzenia, czyli gryzienia, ruszania językiem i tak dalej, wykształca się też aparat mowy. Dziecko do 6. miesiąca życia ssie, jednak później uczy się gryźć – choć nie ma zębów, potrafi zmiażdżyć dziąsłami np. ugotowaną różyczkę brokuła, czy miękki owoc – mówiła w rozmowie z MamaDu dietetyczka, Monika Stromkie-Złomaniec.

Częstą wadą wymowy wynikającą z długiego używania smoczka, butelki, czy właśnie jedzenia musów z tubek jest między zębowe S, czyli znane nam wszystkim klasyczne seplenienie.

„Jeszcze inny problem to deprywacja matczyna, tak to nazywają socjologowie. Zgłaszają się np. rodzice, którzy małe, siedmiomiesięczne dzieci zostawiają pod opieką dziadków, wyjeżdżają do pracy, wracają raz na dwa miesiące. To sprawia, że u dziecka jest niedobór emocjonalny, który może później obfitować nie tylko w problemy w sferze emocjonalnej, ale też w problemy rozwojowe, w tym rozwoju mowy” – mówiła w rozmowie z PAP prof. Panasiuk.

Przez cywilizację do logopedyczne
Ponadto od dawna wiadomo, że rozwoju mowy zdecydowanie nie wspiera czas spędzany przed ekranem. Pediatrzy alarmują, że powszechnym zjawiskiem jest nieumiejętne trzymanie kredki czy ołówka w wieku, w którym jest to normą rozwojową. Wszystko przez to, że dzieci mniej rysują, a więcej operują palcem po ekranie.

Jak wiadomo, motoryka mała „leży” w mózgu bardzo blisko ośrodka mowy. Jeśli nasze dzieci ma wadę wymowy, powinniśmy ćwiczyć z nim nie tylko język, ale i rączki.

Poza tym ekrany odrealniają, a aby mówić poprawnie, trzeba być skupionym i czujnym na tym, co tu i teraz. Inaczej trudno jest np. usłyszeć poszczególne głoski. Co więcej, specjaliści alarmują, że dziecko spędzające godziny z tabletem w dłoni nie rozwija się społecznie – za mało czasu poświęca na rozmowy z ludźmi wokół, nie nabywa umiejętności komunikacyjnych: zarówno werbalnych, jak i niewerbalnych.

Podsumowując, logopedzi wnioskują, że za problemami mowy i komunikacji dzieci stoi postęp cywilizacji. Składają się na niego ekrany, dwujęzyczność, wyjazdy rodziców i zmiksowane jedzenie. Skala problemu jest ogromna!

Z badań naukowych przeprowadzanych w latach 1980-1990 wynika, że wśród 6-7-letnich dzieci zaburzenia mowy występują u 20-30 proc. Nowsze badania – z 2014 roku – pokazują, że zaburzenia mowy, w tym komunikacji, ma co 75 proc. polskich dzieci, które rozpoczynają naukę w szkole! Jeszcze w 2005 roku było ich 60 proc.

Problemy z mową i komunikacją „wychodzą” w szkole. W klasach pierwszych szkół podstawowych są dzieci, które nie słyszą głosek, nie mówią wyraźnie, więc nauka pisania i czytania idzie im bardzo ciężko, a w ławce obok siedzą dzieci, które czytać i pisać nauczyły się już w zerówce...

Niestety w polskich szkołach i przedszkolach o logopedę trudno. „W dużych miastach praktycznie we wszystkich przedszkolach są zatrudnieni logopedzi, natomiast w niewystarczającym wymiarze czasu, czyli nie na pełne etaty, tylko godziny. Nawet jeśli mają pełen etat, to i tak jest to niewystarczające do tego, by wszystkie dzieci zostały objęte pomocą logopedyczną” – mówiła PAP Ewa Małachowska.

W szkołach jest jeszcze gorzej: wcześniej logopedzi szkolni opiekowali się dziećmi do 6 klasy. Teraz ci sami logopedzi mają pod opieką jeszcze kasy siódme i ósme.

„Każdy logopeda w szkole we wrześniu robi badania przesiewowe, przekazuje je swojemu dyrektorowi, który wskazuje liczebność dzieci, które powinny być objęte terapią. Na ogół logopeda w szkole i przedszkolu pracuje w grupach do 4 osób. Zajęcia powinny trwać 45 minut. Czyli jak łatwo policzyć, maksymalne obłożenie dla logopedy (jego pensum to 22 godziny w tygodniu), mnożone przez 4 osoby, to jest 88 osób. Jak szkoła liczy tysiąc osób, a logopeda ma 88 miejsc, to już widzimy, z jakimi trudnościami się boryka” – podsumowała dla PAP Małachowska.

Najczęściej spotykane wady wymowy wśród polskich dzieci
Jak wskazują logopedzi, najczęściej spotykaną wadą wymowy jest sygmatyzm, czyli nieprawidłowa wymowa: s, z, c, dz, sz, ż, cz, dż i ś, ź, ć, dź. Rotacyzm to druga najczęściej występująca u dzieci wada. To nieprawidłowości związane z realizacją głoski r.
Źródło: pap.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...