Lekcje do 19.30 to dopiero początek. Oto, co czeka "podwójny rocznik"

Ten rozkład lekcji to nie żart
Ten rozkład lekcji to nie żart 123rf.com/Mama:Du
– Obecne dwa pierwsze roczniki razem liczą mniej więcej tyle, ile pojedyncze roczniki sprzed 10 lat – przekonywał wczoraj minister edukacji Dariusz Piontkowski słuchaczy radiowej Jedynki. Jego zdaniem rodzice "podwójnego rocznika", który od września rozpocznie edukację w szkołach ponadpodstawowych, nie mają powodów do niepokoju, bo miejsc jest więcej niż uczniów, a lekcje będą kończyć się maksymalnie o 16.30. Z całego kraju dochodzą jednak sygnały, że minister się myli, albo celowo wprowadza Polaków w błąd.


Zespół Szkół Ekonomicznych w Śremie opublikował na Facebooku i stronie internetowej grafikę z wykazem godzin lekcyjnych. Wynika z niej, że od września lekcje będą zaczynać się o 7.30, a kończyć o 19.30. Między czternastoma godzinami lekcyjnymi będą zaledwie 3 przerwy 10-minutowe i jedna 15-minutowa.


Pozostałe przerwy będą trwać 5 minut. To musi wystarczyć na przemieszczenie się między klasami, skorzystanie z toalety i spożycie posiłku. – Dobra pielucha, chusteczki nawilżane w ramach higieny i jedziemy! – szydzi Krzysztof, nauczyciel z Poznania.


"To norma"
Udostępniona w sieci grafika rozprzestrzeniła się w mgnieniu oka, choć z Facebooka szkoły została już usunięta. Okazuje się jednak, że nie jest odosobnionym przypadkiem. – Od tego roku to będzie standard. Lekcje na dwie zmiany, pięciominutowe przerwy i ogrom uczniów w klasie. Mam wielu znajomych nauczycieli i nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby w którejkolwiek szkole było inaczej. Słowa pana ministra są tylko słowami. Nie mają pokrycia w rzeczywistości – komentuje pani Izabela, matematyczka z Wrocławia.

Przypomina, że 29 listopada 2018 r. weszła w życie nowelizacja rozporządzenia MEN w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach, która określa zasady ustalania długości przerw międzylekcyjnych. Początkowo projekt rozporządzenia przewidywał, że przerwa międzylekcyjna będzie minimum 10-minutowa, ostatecznie stanęło na tym, że długość przerw ustala dyrektor po zasięgnięciu opinii rady rodziców i samorządu uczniowskiego. Nie obowiązuje go żadne minimum.


Trudno jednak winić dyrektora, który przyjmując do szkoły dwa razy więcej uczniów i mając do zrealizowania podstawę programową, nie chce, żeby lekcje trwały do 21.00.

"Polak zniesie wszystko"
Młodzież z rocznika 2003, 2004 i (częściowo) 2005 przetrwała już wiele. Najpierw rywalizowali znacznie ostrzej niż zeszłoroczni absolwenci, potem – mimo paska na świadectwie – błagali o dostanie się do jakiejkolwiek szkoły.

– Polak zniesie wszystko (...) Żal słuchać o tych dzieciakach, co mają depresję, próby samobójcze....i gdzie nie nadstawić ucha to rak, wylew, udar i inne dramaty. Jesteśmy wciąż napięci jak struna, zestresowani na maksa – napisała na forum "Ja, nauczyciel" jedna z wychowawczyń.

Tymczasem minister Piontkowski przypomina, że "samorządy miały dwa lata na przygotowanie się do zmian w strukturze oświaty", a "niektórzy samorządowcy z mniejszych szkół cieszą się, że będą mieli więcej uczniów w szkołach, bo za każdym uczniem idą subwencje". Nie widzi problemu, dostrzeganego przez wszystkich, których reforma edukacji dotyczy.

Dla królików doświadczalnych, którymi okazali się nastolatkowie, szykuje się trudny rok. Gdyby jednak nie mogli tego znieść, to przecież "zawsze mogą wyjechać do zagranicznych szkół".

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...