"Do 12 tygodnia staramy się nie cieszyć". Rozenek zdradziła trudy zmagań o upragnione dziecko

Rozenek wyznała, że dwukrotnie poroniła po zapłodnieniu in vitro
Rozenek wyznała, że dwukrotnie poroniła po zapłodnieniu in vitro fot. Instagram
Kiedy Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan pojawiali się w okolicach kliniki in vitro, paparazzi nie odstępowali ich na krok. Małżeństwo nigdy nie ukrywało, że chce mieć dziecko, a Rozenek otwarcie mówiła, że może liczyć jedynie na metodę in vitro. Teraz zdradziła smutne kulisy tych tajemniczych wizyt w klinice.


W wywiadzie dla TVN wyznała, że odkąd starają się o dziecko, dwukrotnie poroniła.

"Do 12 tygodnia, po zapłodnieniu in vitro, staramy się nie cieszyć tym faktem, bo wiemy, że wszystko się może jeszcze wydarzyć. Ja muszę przyznać, że u mnie się to wydarzyło i to dwa razy. To jest straszne, bo z jednej strony masz ogromną radość i bardzo się cieszysz, chcesz się z tym podzielić ze wszystkimi, z rodzicami, ale wiesz, że to nie ma sensu. Nawet twój mąż się z tego nie cieszy, bo nie może, nie wie, jak to się skończy” - powiedziała Rozenek.
Co szokujące, pod postem z filmem, w którym Rozenek wyznaje co przeszła, znaleźć można komentarze bagatelizujące jej doświadczenia. Kobiety "mierzą" swoje cierpienie liczbą poronień i "wypominają" Małgosi, że ma dwóch zdrowych synów i pieniądze którymi może się "pocieszyć"...


Małgosia Rozenek jest mamą dwóch chłopców: Stasia i Tadzia. W rozmowach z mediami nigdy nie ukrywała, że obaj urodzili się dzięki metodzie in vitro. Swoją popularność wykorzystuje m.in. do walki o prawa związane z tą metodą leczenia niepłodności oraz ze stereotypami z nią związanymi.


Kiedy w listopadzie 2018 roku okazało się, że rząd pochyli się nad projektem ustawy, który zakłada, że in vitro będzie dostępne tylko dla małżeństw, Rozenek ostro to skomentowała.

"Kiedy prawie 14 lat temu przechodziłam przez pierwszą procedurę in vitro, nigdy nie przypuszczałam, że 14 lat później nie tylko nadal nie będzie uregulowań prawnych, ale że te, które się pojawia, będą przypominać prace ze średniowiecza. (…) Ten projekt jest nie tylko szkodliwy dla skuteczności tej niestety coraz potrzebniejszej metody, ale jest szkodliwy dla kobiet, które z powodu biologii biorą na siebie prawie cały ciężar w trakcie jej przeprowadzania. Kim jesteście szanowni autorzy, że pozwalacie sobie na decydowanie, kto może zostać rodzicem, a kto nie” - napisała na Instagramie.


Kilka miesięcy później, podczas promocji swojej książki „In vitro. Rozmowy intymne” celebrytka przyznała, iż uważa za "straszne" używanie brutalnych określeń wobec dzieci poczętych przy pomocy in vitro ("dzieci Frankensteina", "urodzone z bruzdą" czy "niegodnie poczęte") i przypomniała, że za każdym z takich określeń stoją dzieci, które to wszystko słyszą.

Trzymamy kciuki za powiększenie rodziny!

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...